• Audi e-tron ma konkurować z Teslą i ma spore szanse na sukces
  • Nie będzie tanio: ceny pierwszego elektrycznego Audi zaczynają się od 342 800 zł
  • Maksymalna moc silników zastosowanych w Audi e-tronie elektrycznych to 360 KM

Od czasów pierwszych samochodów elektrycznych minęło już ponad 100 lat, czy ten okres pozwolił na opracowanie pojazdów zdolnych zaspokoić naszą potrzebę podróżowania? Powiecie, że od kilku ładnych lat Tesla udowadnia, że obecna technologia pozwala na dostarczenie na rynek samochodu elektrycznego, który jest w stanie zapewnić nam mobilność w każdych warunkach. Tylko co to jest Tesla? No właśnie, zdaje się, że historia tej marki w porównaniu ze wszystkimi koncernami motoryzacyjnymi jest bardzo krótka. Nie zmienia to jednak faktu, że innowacyjność ich modeli sprawiła, że każdy fan elektrycznych samochodów chce jeździć właśnie autem tej marki. A gdzie konkurenci z Europy?

To jest to, co zaskakuje najbardziej, bo mimo posiadania dużego zaplecza projektowo-badawczego, wielkie koncerny przez ostatnie lata skupiały się na udoskonalaniu napędów konwencjonalnych – czyli silników benzynowych oraz wysokoprężnych. Mnie to za bardzo nie dziwi, ponieważ obecnie to właśnie takie auta stanowią większość sprzedaży i to dzięki zarabianiu na ich produkcji i serwisowaniu, można przeznaczyć odpowiednie środki na opracowanie nowych elektrycznych aut.

Audi e-tron – ceny typowe dla innych modeli tej marki

Grupa Volkswagena zdaje się podążać właśnie tą drogą. Wiemy już przecież, że wkrótce w gamie modelowej każdej marki Wolfsburga pojawi się mnóstwo aut elektrycznych. Jednak ktoś musi być pierwszy i tym razem padło na Audi. To mnie nie dziwi. Auta tej marki nie są tanie, zatem cena pojazdu zasilanego prądem będzie porównywalna z modelami z tradycyjnymi silnikami. I właśnie tak jest w przypadku debiutującego na naszym rynku modelu e-tron, który kosztuje 342,8 tys. zł. To dużo, ale to model, który wymiarowo mieści się pomiędzy modelami Q5 i Q8 – jednak jeśli chodzi o wielkość i ilość miejsca w kabinie, to bliżej mu jednak do prestiżowego modelu Audi Q8, którego ceny zaczynają się od około 344 tys. zł. Jak widać, takie postępowanie we wprowadzaniu aut elektrycznych na rynek może mieć sens – bo Audi kosztujące minimum 340 tys. zł nie szokuje, tak jak szokowałaby cena porównywalnego elektrycznego auta Volkswagena.

Audi e-tron – czy może się podobać?

Jeszcze kilka lat temu każdy producent wprowadzający na rynek samochód, który pod nadwoziem skrywał inne niż tradycyjne technologie robił wszystko, aby stylizacja nadwozia po pierwszym spojrzeniu zdradzała nam fakt obcowania z technologią z przyszłości. Audi w przypadku modelu e-tron poszło tradycyjną drogą. Bo jakby nie patrzeć na najnowszą propozycję dla miłośników elektromobilności, e-tron wygląda jak każdy inny model tej marki. Można by nawet powiedzieć Audi to Audi – po co drążyć temat?

W kabinie jest dokładnie tak samo, jak w innych modelach marki z Ingolstadt: znajdziemy w niej wirtualne zegary znane z innych modeli marki, czy też identyczne ekrany systemu multimedialnego i sterowania różnymi funkcjami, jak na przykład w Audi A6. Przepraszam, przesadziłem, bo na pokładzie Audi e-tron możemy mieć coś, czego w A6, Q7 czy Q8 nie dostaniemy. Co to jest? Mowa oczywiście o kamerach, które zastępują lusterka. Czy to dobre rozwiązanie? Według danych producenta to pozwala obniżyć opór powietrza, co w przypadku auta elektrycznego ma jakiś sens – ale uwierzcie mi, jazda z tym systemem co coś zupełnie nowego. Na tyle nowego, że potrzeba przejechania większej niż na pierwszych jazdach odległości aby się do tej nowinki się przyzwyczaić. Mnie to rozwiązanie po prostu się nie podoba.

Audi e-tron – jak jeździ?

Jestem przyzwyczajony do tego, że wsiadając za kierownicę każdego modelu Audi, mam zagwarantowaną wyjątkową precyzję prowadzenia i komfort, którego u wielu konkurentów nie znajdę. I tak jest w przypadku e-trona. No może jest trochę lepiej, bo nie mamy pod maską generatora hałasów wszelakich. Tak, mowa o silniku spalinowym. Audi e-tron jest napędzane dwoma silnikami elektrycznymi: przednim osiągającym maksymalnie 170 KM oraz tylnym, 190 konnym. Ich łączna moc dodaje się jak dwa plus dwa, czyli mamy do dyspozycji łącznie 360 KM. Jednak to nie mówi nam wszystkiego na temat osiągów, warto wspomnieć bowiem o tym, że już od startu mamy do dyspozycji ponad 560 Nm, dzięki którym pierwsze 100 km/h osiągniemy w niewiele ponad sześć sekund.

Ale nie przyspieszenie robi największe wrażenie, lecz to, z jaką łatwością i lekkością auto potrafi się rozpędzać w zakresie prędkości. przy których wyprzedzamy wolniej jadące auta. Tak, elastyczność to coś, za co można pokochać każde elektryczne auto i tak jest też w przypadku Audi e-trona. Powiecie, że przy takich parametrach układu napędowego osiągi są słabe? Cóż, musimy pamiętać o tym, że umieszczony pod podłogą w hermetycznej obudowie zestaw baterii to imponujące 700 kg dodatkowej masy – efekt jest taki, że Audi e-tron wraz z kierowcą waży 2565 kg. To naprawdę dużo. Załadowany do pełna to aż 3 130 kg! Niemal jak duże auto dostawcze z paką wypełnioną po brzegi bananami. Ciekawostką jest to, że pomimo elektrycznego napędu producent przewidział możliwość montażu haka i holowania przyczep o maksymalnej masie 1 800 kg. Czyli miejsce na przyczepę z koniem, czy też motorówką też się znalazło.

Audi e-tron – czy to koniec samochodów jakie znamy?

Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że prędzej czy później samochody z napędem elektrycznym zastąpią te brudne i śmierdzące silniki spalinowe. Ale kiedy to będzie? Tutaj czas trudno przewidzieć. Po krótkim spotkaniu z najnowszą propozycją Audi wiem, że auta elektryczne można polubić, ale przed nami długa droga do tego, aby takie samochody stały się tak samo dostępne jak popularne obecnie SUV-y czy auta kompaktowe.