Jeździłem chińskim SUV-em premium, który ma być szczytem wszystkiego. Czym jest naprawdę?

Hongqi — w wolnym tłumaczeniu "czerwony sztandar" — to jedna z niewielu chińskich marek samochodowych z historią — to tak naprawdę najstarsza chińska marka samochodowa. I to nie byle jaka! Od końca lat 50. XX w. Hongqi produkowało limuzyny dla ludu, przy czym, ma się rozumieć, prosty lud oglądał je z reguły tylko z zewnątrz i tylko z bezpiecznej odległości, nie każdy miał szczęście choćby zajrzeć do środka.

Hongqi — co to za marka i skąd się wzięła?

Lud korzystał z aut marki Hongqi w ten sposób, że delegował do tego swoich przedstawicieli: najwyżsi rangą dostojnicy partyjni i państwowi zasiadali na tylnych siedzeniach limuzyn, które z czasem zyskały nawet opancerzenie, a lud patrzył z oddali. Wieść niesie, że to Mao Zedong — budzący strach szef Biura Politycznego Komunistycznej Partii Chin — wyraził życzenie, aby zastąpić sowieckie limuzyny pojazdami własnej, chińskiej produkcji. Oficjalnie w 1959 r. rozpoczęła się więc produkcja pierwszej chińskiej limuzyny Hongqi CA72 – zrobionej z tego, co było i co udało się skopiować – która jednak z roku na rok była coraz doskonalsza, coraz wspanialsza i coraz bardziej chińska...
Produkcja jednak żadną miarę nie odbywała się na warunkach rynkowych. Z czasem piętrzyły się trudności, marka podupadła, zarzucając produkcję w 1981 r. Potem była wskrzeszana na różne sposoby, produkując już nie limuzyny, lecz normalne samochody, często po prostu różne modele zagranicznych marek pod zmienionymi nazwami. A potem były próby powrotu do korzeni. Obecnie — już jako jedna z marek państwowego koncernu FAW — Hongqi produkuje m.in. luksusowe sedany oraz SUV-y pozycjonowane jako modele premium. I oto jeden z nich: najnowsza odsłona dostępnego w Polsce modelu HS5, który dla jednych będzie odpowiednikiem Audi Q5, a dla innych...

Co ma w środku nowe Hongqi HS5 i dlaczego robi piorunujące wrażenie?

Nowe Hongqi HS5
Nowe Hongqi HS5Źródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
Wsiadłem i pomyślałem: oto chiński Volkswagen Touareg! No, może nie najnowszy Touareg, bo ten najnowszy jest jednak ciut większy i grubo nowocześniejszy, ale powiedzmy taki... sprzed 20 lat. W każdym razie w Hongqi HS5 siadasz na fotelu, który pokryty jest częściowo prawdziwą skórą nappa, a częściowo alcantarą. Pięknie zrobione są te fotele i choć chciałoby się, aby były ciut większe, to jednak trzeba docenić ich właściwą twardość, dobry materiał, a także — czego tylko potrzebujesz — grzanie albo chłodzenie. Wentylowana skóra to coś zupełnie innego niż wentylowany plastik w innych "chińczykach"...
Jest tu oczywiście elektryczne sterowanie foteli (choć bez pamięci ustawień – cóż za przeoczenie!), jest dach panoramiczny, jest absurdalnie dużo miejsca w drugim rzędzie siedzeń — ale temu akurat nie ma co się dziwić, w końcu szef może, a nawet powinien podczas jazdy odpoczywać na prawym tylnym siedzeniu, a nie kręcić kierownicą. Trochę żałuję, że nie testowałem tego samochodu ze swoim prywatnym kierowcą, bo być może moje wrażenia byłyby całkiem inne.
Na wrażenie, że siedzimy w czymś dużym i bogatym, wpływa prawdopodobnie także wysoko poprowadzona linia szyb, która sprawia, że i kierowca, i pasażerowie są otuleni elementami samochodu. Zza kierownicy widzimy jednak złe strony takiej konstrukcji, bo gdy usiądziesz na miejscu kierowcy po europejsku — czyli raczej dość nisko — szybko się przekonasz, że po pierwsze, widzisz nie za wiele, a po drugie, bardzo trudno jest z tej pozycji dosięgnąć kartą do czytnika przy szlabanie wjazdowym do biura. Szybko się nauczysz, że lepiej jednak siedzieć wysoko, pasażerowie, jak chcą, mogą sobie siedzieć niżej. Właściwie muszą, by tylko fotel kierowcy ma regulację wysokości.
Nowe Hongqi HS5
Nowe Hongqi HS5Źródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
W kokpicie Hongqi HS5 szybko doceniłem włącznik kamer 360 stopni umieszczony na tunelu środkowym. Sam nie wiem, jak bez tych kamer (bardzo dobrych zresztą) dałbym radę wyjechać tym mastodontem z ciasnego i pokręconego garażu podziemnego, gdzie wsiadłem do Hongqi HS5 po raz pierwszy.
Nowe HS5 ma też osobne, mechaniczne sterowanie klimatyzacją — tak jak lubimy; więcej szczegółów, w tym włączniki chłodzenia foteli, a także ogrzewania foteli i kierownicy, są już w ekranie, ale ogólnie rzecz biorąc, kokpit Hongqi HS5 wydaje się na pierwszy rzut oka mocno tradycyjny i w gruncie rzeczy przyjazny. No i – to też trzeba jasno powiedzieć – miejscami niedopracowany.
Nowe Hongqi HS5
Nowe Hongqi HS5Źródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
Teraz będą zdziwienia: jak można tak "niedorobić" tak dobrze zapowiadającego się samochodu? Niewiarygodne!

Czego nie ma nowe Hongqi HS5?

Jeszcze tytulem ciekawostki: początkowo w Polsce dostępna była pierwsza wersja SUV-a Hongqi HS5 zaprezentowana w dalekim świecie już w 2019 r. (i pewnie jeszcze taką dacie radę kupić, i to w dobrej cenie); w tym roku "dojechała" nowsza wersja HS5 — po face liftingu — przy czym to jest wersja nowa u nas, bo m.in. w Chinach została zaprezentowana już w 2023 r. To by w pewnym sensie tłumaczyło, że nie jest to całkiem nowoczesny samochód, ale chyba jednak tylko częściowo.
Nowe Hongqi HS5 ma przestarzałe multimedia, nie ma opcji nowoczesnej integracji z telefonem
Nowe Hongqi HS5 ma przestarzałe multimedia, nie ma opcji nowoczesnej integracji z telefonemŹródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
Nowe Hongqi HS5 nie współpracuje ani z Android Auto, ani z Apple CarPlayem. Powiem szczerze, że w tej sytuacji próbowałem w rozpaczy uruchomić dość straszny chiński Mirror Link (ekran auta wyświetla to, co widać na ekranie telefonu, np. ekran nawigacji, choć sterować nim można tylko za pomocą telefonu). Konsekwentnie jednak wyskakiwał błąd, aż sięgnąłem po zapasowy telefon — i też błąd. W kolejnym kroku sięgnąłem po tradycyjny uchwyt na telefon — taki powrót do przeszłości.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Powiem też szczerze, że dłuższą chwilę zajęło mi sparowanie telefonu z samochodem, by móc korzystać chociaż z zestawu głośnomówiącego — zmyliła mnie chińska logika sterowania, a może też niezbyt szczęśliwie przetłumaczone na angielski oryginalne menu auta. Bo języki do wyboru są cztery: chiński, rosyjski, arabski i angielski; polskiego brak. I od razu widać, jakie są najważniejsze rynki...
Ekrany Hongqi HS5 są z minionej epoki — cztery lata od wprowadzenia na rynek to w chińskich warunkach wieczność. Mamy więc do wyboru albo biały motyw wyświetlacza, który jest brzydki i razi oczy, albo czarny, który nie jest wystarczająco doświetlony i mało na nim widać. Szalonym pomysłem projektantów było też podświetlenie gałeczek do zmiany temperatury w tak dyskretny sposób, że z pozycji kierowcy te miniwyświetlacze wydają się całe czarne. W każdym razie znalazłem dwie regulacje oświetlenia wnętrza — żadna z nich nie dotyczyła tych gałeczek.
Radio — znów ciekawostka — najwyraźniej nie ma RDS-u. Ten RDS to musi być wybitnie europejski wynalazek, zbytek taki.
Ogólnie: wnętrze Hongqi HS5 samo w sobie zrobione jest naprawdę bardzo ładnie, jednak multimedia nie są w niczym lepsze niż w Volkswagenie Touaregu sprzed 20 lat, a ogólnie sterowanie samochodem jest gorsze, nieporównywalnie gorsze. Na plus: ładowarka indukcyjna w Hongqi działa dobrze i teoretycznie ma nawet chłodzenie. Teoretycznie.

Jak jeździ Hongqi HS5?

Nowe Hongqi HS5
Nowe Hongqi HS5Źródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
Pod maską HS5 pracuje — uwaga — wcale nie jakiś tam typowy silnik 1.5, tylko "uczciwe" 2.0, które — tak niektórzy twierdzą — jest klonem silnika VW, co ma być zaletą. Klonem, ale raczej pozbawionym obecnie stosowanych przeróżnych patentów na oszczędzanie paliwa. Moc 245 KM i 380 Nm momentu powinny w każdym razie wystarczyć do komfortowej jazdy. A jest tak: czuć, że silnik ma moc, ale skrzynia biegów (to 8-biegowy Aisin, ale kiepsko oprogramowany) plącze się, czasem źle interpretuje zamiary kierowcy, utrudnia płynne ruszanie. Być może — i to chyba jest najbardziej prawdopodobna przyczyna "usterki" — auto jest jednak nieco zbyt ciężkie, aby tego rodzaju napęd zapewnił komfort. Dopóki więc jedziemy sobie spokojnie w ruchu podmiejskim, jest bardzo przyjemnie. W mieście, gdy jedziemy od skrzyżowania do skrzyżowania, jest nieprzyjemnie, auto z opóźnieniem reaguje na gaz (kiepska kultura pracy napędów to najwyraźniej "specjalność" benzynowych SUV-ów koncernu FAW), lubi wyrwać do przodu, bujać się...
Nowe Hongqi HS5
Nowe Hongqi HS5Źródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
A spalanie w takich warunkach — co nie powinno dziwić w aucie tej wielkości i z tym rodzajem napędu — spokojnie sięga 14 l na 100 km, a na krótkich odcinkach lub gdy ciśniesz — 19 l. Miało być premium? No to jest! Poziom zużycia paliwa to jest z grubsza to, w czym Hongqi HS5 może prześcignąć starego VW Touarega, przy czym Touareg z reguły miewał silniki 6-cylindrowe i większe.
Podczas spokojnej jazdy bez wielu zatrzymań komputer pokładowy Hongqi z reguły wskazuje pomiędzy 10 a 11 l na 100 km. Dane techniczne mówią o 8 l na 100 km, ale liczone według chińskiej normy WLTC — nie mylić z WLTP, proszę.
Co ciekawe, przy prędkości autostradowej auto pali mniej niż w mieście, ale zdecydowanie nie zachęca do szybkiej jazdy. To jest auto do spokojnego przemieszczania się, do obserwacji otoczenia — najlepiej z tylnej kanapy. Jeśli spokojna, nobliwa jazda ci pasuje, docenisz ten napęd, a spalanie może nawet cię nie zrujnuje.

Hongqi HS5: halo, jak tu się steruje temperaturą?

To kolejny przypadek problemów ze sterowaniem temperaturą wnętrza w chińskich SUV-ach. Mniejsza już, że na tych pokrętłach niewiele widać, najgorsze jest to, że zmienna temperatura na zewnątrz skutecznie ogłupia system: gdy na dworze jest tylko kilka stopni na plusie, przy ustawieniu klimy na 18 stopni z kratek nawiewów bucha gorące powietrze i we wnętrzu robi się nieznośnie gorąco, ale potem grzanie się wyłącza i nagle robi się zimno; podkręcasz, podkręcasz, już 22 stopnie na pokrętle, a w środku wciąż chłód; w temperaturach przejściowych rzędu 20 stopni na zewnątrz, gdy chcesz się schłodzić, za nic nie chce się włączyć klima. Nie mam pewności czy w testowanym egzemplarzu klimatyzacja w ogóle działa, jeśli tak, to zupełnie bezobjawowo, niemniej spodziewam się, że może być to kwestia automatyki zagubionej w temperaturach "przejśniowych". To w każdym razie kolejna rzecz, która przesądza, że Hongqi HS5 to jednak nie jest auto premium.

Hongqi HS5: dla kogo jest ten samochód i czy warto go kupić?

Nowe Hongqi HS5
Nowe Hongqi HS5Źródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
Dobra wiadomość: cena za Hongqi HS5 jest uczciwa — jest ono spokojnie warte tyle, ile trzeba zapłacić. Cena wersji bazowej (a taką jeździłem) to 167 900 zł plus 3 400 zł za lakier plus ewentualnie 1 900 zł za kolor tapicerki.
Tylko dla kogo jest ten samochód? Raczej nie jest to samochód rodzinny — za dużo w nim przepychu, a za mało praktycznych rozwiązań, schowków, uchwytów na kubki, no i ten malutki bagażnik... Auto biznesowe? W polskich warunkach Hongqi to jednak mylący przekaz: aspiruję do premium, tylko mnie jeszcze nie całkiem stać. Już wiem: jeśli ktoś obraził się na Mercedesa, Volkswagena czy Audi, to może przyjść do Hongqi i na złość Niemcom kupić sobie wypasionego SUV-a HS5 "od chińczyka". Auto bez wątpienia daje namiastkę premium, a za to (być może) warto trochę pocierpieć. Wyrzeczeń nie zabraknie, bo multimedia Hongqi ma z minionej epoki, napęd ma trochę za słaby albo trochę niedopracowany, no i tyle pali... Znacznie przyjemniej jest kupić za 200 tys. zł samochód, który pali średnio 6,5 l na 100 km, niż za 170 tys. auto, które średnio potrzebuje 12–13 l, prawda?
Szokujące jest, że w kraju, który podobno w motoryzacji rządzi, powstaje luksusowy samochód państwowej marki, w którym nie ogarnęli menu we wszystkich językach świata, nie dali rady dołożyć do silnika jakiegoś układu mikrohybrydowego, który rozwiązałby wszelkie bolączki tego napędu, nie zaprojektowali komfortowego ogrzewania i chłodzenia kabiny... Po usunięciu tych usuwalnych przecież bolączek byłby to zaprawdę ciekawy samochód.
No ale nie ma wątpliwości, że po pierwsze, na tle chińskich budżetowych SUV-ów za 130 tys. zł Hongqi HS5 — w sumie nie tak wiele droższy — jest autem zdecydowanie z wyższej półki; po drugie, za 170 tys. zł auta w tym rozmiarze i z taką tapicerką w ofercie europejskich koncernów nie znajdziesz.
Jeśli więc nie boisz się wielkich wyzwań (a tych bym nie wykluczał) i drobnych niedogodności (będą na bank) — Hongqi HS5 jest dla ciebie idealną ofertą.

Hongqi HS5 — dane techniczne

Rodzaj silnikabenzynowy, 4-cylindrowy, turbodoładowany, 2.0
Moc silnikla245 KM
Maks. moment obr.380 Nm
NapędAWD, przekładnia automatyczna 8b
Prędkość maksymalnaok. 210 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/hok. 8,5 s
Wymiary (dł./szer./wys.)/rozstaw osi4785/1905 /1700 mm/1870 mm
Masa własna (kg)/dmc (kg)1850 kg
Zużycie paliwa na 100 km w cyklu mieszanym, dane fabryczne (WLTC)8,0 l/100 km
Pojemność bagażnikaok. 450-480 l
Cena wersji Executive 2.0T AWDod 167 tys. 900 zł
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Pokaż listę wszystkich publikacji

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu