Skoda Kodiaq 2.0 TDI jest jak dromader. Nawet obładowana długo wytrzyma bez "wody"

Wystawiłem swoich przyjaciół na próbę. Z premedytacją. Ostatecznym testem łączących nas relacji była... jazda Skodą Kodiaq "w dieslu". Co w tym nadzwyczajnego? Niby nic, ale mieliśmy do pokonania ponad 600 km jednego dnia, co przekładało się na ponad siedem godzin spędzonych wspólnie w zamkniętej przestrzeni.
Już to potrafi nadwyrężyć więzi, a tu doszedł jeszcze jeden element — była nas szóstka, więc ktoś musiał usadowić się w opcjonalnym trzecim rzędzie siedzeń, czyli w bagażniku. Chcąc nie chcąc, sprawdziliśmy przydatność dodatkowych foteli nie w sytuacji awaryjnej, lecz na dłuższej trasie. Wiem już też, czy 193-konny diesel radzi sobie z napędzaniem tak dociążonego auta i jak dodatkowe kilogramy wpływają na jego pragnienie. Oto wrażenia z podróży.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Ile pali 7-osobowa Skoda Kodiaq 2.0 TDI z napędem 4x4?

Warszawa, niedziela rano. Na pokładzie sześć dorosłych osób i kilka ciężkich kartonów z kosmetykami oraz słodyczami do przekazania na akcję charytatywną. Cel? Tarnów. Wybrałem 300-kilometrową trasę prowadzącą ekspresówką aż do Chęcin (S7), a dalej już węższymi drogami krajowymi i wojewódzkimi (przez Busko-Zdrój). Kilka godzin później ta sama trasa, ale w drugą stronę.
Nawet w 7-osobowej konfiguracji Kodiaq ma jeszcze spory bagażnik (tu dowód)
Nawet w 7-osobowej konfiguracji Kodiaq ma jeszcze spory bagażnik (tu dowód)Źródło: Auto Świat / Krzysztof Grabek
Skodą Kodiaq 2.0 TDI 4x4 jeździłem już od kilku dni po stolicy (sam lub w dwie osoby) i w tym czasie zdążyłem sobie wyrobić zdanie na temat jej zapotrzebowania na paliwo — wysokie. Może to i diesel, ale w tej konfiguracji Kodiaq ma sporą moc (193 KM), napęd 4x4 i nieniską masę własną (1808 kg). Na miejskich, często usianych korkami trasach spalanie wyświetlane przez komputer pokładowy wahało się od 8,8 do 10,2 l/100 km. Przewidywałem, że podobne wyniki zanotuję na drodze do Tarnowa, ale 2-litrowy diesel w niemałej Skodzie postanowił mnie zaskoczyć — pokazał drugie oblicze.
Ile średnio zużywał paliwa?
  • 7,5 l/100 km podczas przepisowej jazdy na ekspresówce,
  • 5,7 l/100 km na drogach jednopasmowych,
  • 6,7 l/100 km na trasie z Warszawy do Tarnowa,
  • 7,0 l/100 km na całej 600-kilometrowej trasie (z kręceniem się po Tarnowie i Warszawie).
Początkowo wydawało mi się, że tak niskie wyniki mogą być błędne, ale w drodze powrotnej były bardzo podobne. Efekt? Po 600 km pokonanych jednego dnia komputer pokładowy wciąż prognozował 210 km zasięgu, a to oznacza ponad 800 km bez konieczności szukania stacji paliw. Przypominam: mówimy o obładowanym samochodzie.
Dodatkowy ciężar nie przełożył się na spalanie, a na subiektywnie odczuwaną dynamikę? Z początku wydawało mi się, że nie, bo na jednopasmowych drogach nadal mogłem sprawnie i bezstresowo wyprzedzać wolniejsze pojazdy (warunek: skrzynia DSG musiała być w trybie sportowym, bo inaczej miała opóźnioną reakcję na kick-down). Gdy po zakończeniu wycieczki znów jechałem sam, byłem jednak zaskoczony tym, w jaką rakietę zamienił się Kodiaq — odchudzony nabrał wyraźnego wigoru przy ruszaniu.
Manetka od automatycznej skrzyni biegów w Skodzie Kodiaq
Manetka od automatycznej skrzyni biegów w Skodzie KodiaqŹródło: Auto Świat / Krzysztof Słomski

Czy 7-osobowa Skoda Kodiaq zapewnia wygodę dorosłym?

Samochód długi na prawie 4,8 m, do tego z rozstawem osi bliskim 2,8 m powinien poradzić sobie z komfortowym ugoszczeniem nieco większej załogi, prawda? Niestety, szybko wyszło na jaw, że trzeci rząd siedzeń nie wyróżnia się na tle konkurentów. Skoda Kodiaq to jednak klasyczny rodzinny SUV z dużym bagażnikiem, a nie przepastne auto typu MPV, po którego wnętrzu można urządzać spacery.
Mimo to postanowiliśmy zaryzykować, uznając, że najwyżej ktoś wróci z Tarnowa pociągiem. Dzięki poświęceniu moich towarzyszy podróży potwierdziłem, że w kufrze lepiej wozić rzeczy niż ludzi. Dlaczego? Są cztery powody:
  1. 1
    Wsiadanie i wysiadanie wymaga gibkości akrobaty. Dzielona w stosunku 40:60 kanapa drugiego rzędu jest przesuwana, a oparcie pochyla się w przód, ale powstały w ten sposób otwór trudno nazwać komfortowym wejściem. Co więcej, aby zasiąść w bagażniku, trzeba wysoko postawić nogę, bo podłoga jest tam poprowadzona wyżej niż w innych częściach kabiny.
  2. 2
    Nieintuicyjny system pasów w trzecim rzędzie siedzeń. Pasażerom należy wytłumaczyć, jak działa, bo jest nieco inny — 2-etapowy. Pasy są 3-punktowe, ale trzeba je wysunąć ze słupka i wpiąć w dwóch miejscach, a przez to łatwo o pomyłkę. Każda skutkuje brzęczeniem powiadomienia o niezapiętych pasach (tak, w trzecim rzędzie też są czujniki). Wygląda na to, że nawet producent założył, że rzadko ktokolwiek będzie tu siedział.
  3. 3
    Pozycja w fotelach w trzecim rzędzie nie należy do najwygodniejszych. Osoby, które przegrają w ciągnięciu słomek, muszą liczyć się z małą przestrzenią na głowę, dość pionowo ustawionym oparciem i trzymaniem brody w kolanach. Nie ma gdzie wsunąć stóp i nie ma regulacji. Na pocieszenie Skoda zamontowała w boczkach bagażnika podłokietniki.
  4. 4
    Za mało miejsca, żeby komplet pasażerów jechał w komfortowych warunkach. Czy spora Skoda Kodiaq może okazać się za ciasnym autem? Może, jeśli będzie nią podróżowało więcej niż pięć osób. Wówczas trzeba przypomnieć sobie sztukę kompromisu i tak zarządzać przestrzenią na całej linii (od przodu do tyłu), żeby osoby w bagażniku miały szansę jakkolwiek się zmieścić.

Czy trzeci rząd siedzeń w 7-osobowej Skodzie Kodiaq ma sens?

Nie ciągnęliśmy słomek — najdrobniejsza i przy okazji najbardziej wysportowana pasażerka sama zgłosiła się na ochotniczkę. Nie skarżyła się w trakcie jazdy, ucieszyła ją możliwość regulacji wysokości zagłówka. Na sam komfort nie narzekała, ale na koniec przyznała, że miała jednak mało miejsca, a do tego czuła się wykluczona z toczących się przed nią rozmów i trudno jej się wychodziło z auta. Zawyrokowała: "kompromis, opcja raczej okazjonalna".
Na marginesie: kompromisem jest też dodatkowa plastikowa "nadbudówka" nad tunelem środkowym w drugim rzędzie siedzeń (element pakietu akcesoriów). Skoda wygospodarowała tam miejsce na dwa kubki i rynienkę na drobne przedmioty — niby ma to sens, bo na podwyższeniu podłogi i tak nie trzyma się stóp, ale jednak ogranicza to swobodę ruchów siedzącego tam pasażera.
To, co mnie zaskoczyło na plus, to bagażnik. Okazuje się, że istnieje nawet w 7-osobowej konfiguracji i to aż 340-litrowy! Niepotrzebnie zastanawiałem się, czy cokolwiek się w nim zmieści, bo weszły nawet niezbyt elastyczne kartonowe pudełka i nie było problemu z domknięciem klapy. Kolejny plus za przygotowane pod podłogą kufra miejsce na niepotrzebną w takiej konfiguracji roletę. Moi przyjaciele zdali test na "piątkę", bo wybaczyli mi drobne niedogodności w podróży i to, że potraktowałem ich jak króliki doświadczalne. A Skoda Kodiaq? W dyscyplinie "trzeci rząd siedzeń" zdała, ale na trójkę z małym plusem, bo dwa dodatkowe fotele mają sens wyłącznie w sytuacjach awaryjnych albo do wożenia dzieci. Za to takie spalanie w trasie i to przy takim obciążeniu zasługuje na solidną "piątkę z plusem". Zwłaszcza przy dzisiejszych cenach paliw.
Dane techniczneSkoda Kodiaq 2.0 TDI
Silnik: typ/cylindryt. diesel R4
Pojemność skokowa (cm3)1968
Moc maksymalna (KM/kW)193/142
Maks. mom. obr. (Nm/obr./min)400/1750-3250
Skrzynia biegów/napęd7b. aut. dwusprzęgłowa/4x4
Dł./szer./wys. (mm)4758/1864/1679
Rozstaw osi (mm)2791
Masa własna (kg)1808
Pojemność bagażnika (l)340/845/2035
Pojemność zbiornika paliwa (l)58
Przyspieszenie 0-100 km na godz.8,0 s
Prędkość maksymalna217 km na godz.
Cena bazowa wersji 2.0 TDI 4x4206 tys. 100 zł
Cena egzemplarza testowego269 tys. 850 zł
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu