• Nie jest prawdą, że samochodowe OC zawsze przedłuża się automatycznie
  • Gdy kierowca jest złodziejem samochodu, gdy jest pijany albo gdy nie ma prawa jazdy, poszkodowany i tak może liczyć na pieniądze od ubezpieczyciela. W tym przypadku jednak sprawca szkody ma ogromny kłopot
  • Nawet brak OC nie oznacza, że poszkodowany zostanie na lodzie – są na to procedury

Możesz nie mieć złych intencji, a jedynie przeoczyć termin – i już masz do zapłaty 8480 zł. Spowodujesz kolizję albo i po fakcie zachowasz się w nieprzemyślany sposób – rachunek może być dużo, dużo wyższy. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny przypomina krążące typowe mity na temat obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów oraz przedstawia fakty.

Mit 1: ubezpieczenie zawsze przedłuży się samo

Fakt jest taki, że jeśli mamy polisę OC zapłaconą w całości do końca trwania roku ubezpieczeniowego i w trakcie jej trwania nie zmienił się właściciel samochodu, to rzeczywiście – polisa przedłuży się sama. Przed zakończeniem trwania umowy ubezpieczyciel przyśle nam ofertę, którą możemy zaakceptować, poprosić o modyfikację albo odrzucić, niemniej jeśli zignorujemy tę korespondencję i nie zrobimy z naszym OC nic, to umowa automatycznie przedłuży się na kolejny rok na warunkach wstępnie zaproponowanych przez ubezpieczyciela.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo

Drugi fakt jest jednak taki, że umowa nie zawsze przedłuża się automatycznie. Nie przedłuży się, jeśli kupiliśmy ubezpieczony samochód i korzystamy z polisy OC poprzedniego właściciela. W takiej sytuacji sami musimy zadbać o zawarcie nowej umowy OC – jeśli tego nie zrobimy, system wykryje "lukę w ubezpieczeniu", ale zanim zostaniemy poinformowani, minie dość czasu, by zasłużyć na maksymalną możliwą karę. No i pojawia się ryzyko, że jeśli spowodujemy kolizję albo wypadek, skutki tego zdarzenia obciążą nasz prywatny budżet.

OC nie przedłuży się automatycznie także w sytuacji, gdy poprzednia umowa nie była opłacona w całości.

Mit 2: samochód, który nie jeździ, nie musi mieć OC

Fakt jest taki, że nawet jeśli samochód jest zniszczony (ale wciąż zarejestrowany) i nawet jeśli stoi zamknięty w garażu, musi mieć OC – pod rygorem kary za brak obowiązkowego ubezpieczenia. Obecnie maksymalna kara (za spóźnienie z zawarciem umowy powyżej 14 dni) to 8480 zł, od 1 lipca 2024 r. będzie to aż 8600 zł.

Wyjątek dotyczy m.in. samochodów zabytkowych, które mogą być ubezpieczane krótkoterminowo, a gdy nie jeżdżą, nie muszą mieć OC.

Mit 3: gdy auto nie ma ważnych badań technicznych, OC nie działa

To nieprawda – OC działa niezależnie od ważności dopuszczenia pojazdu do ruchu. Brak ważnego dopuszczenia do ruchu nie oznacza też, że w razie wypadku kierowca samochodu bez ważnych badań jest obciążany automatycznie kosztami zdarzenia – nic takiego nie ma miejsca.

Mit 4: sprawca nie miał odpowiedniego prawa jazdy, ofiara nie dostanie odszkodowania

Fakt jest taki, że poszkodowany może liczyć i na odszkodowanie, i na należne zadośćuczynienie ze strony ubezpieczyciela. Natomiast w takiej sytuacji kierowca nie mający uprawnień zostanie poproszony przez ubezpieczyciela o zwrot wszelkich świadczeń wypłaconych poszkodowanym. To jest tzw. regres ubezpieczeniowy. To samo dotyczy osób, które kierowały samochodem, po wejściu w jego posiadanie w wyniku przestępstwa (czyli ukradły go albo "pożyczyły" bez wiedzy i wbrew woli właściciela) – ubezpieczyciel płaci odszkodowania, a potem występuje z regresem do sprawcy).

Mit 5: kierowca pijany, ubezpieczenie OC nie działa

To mit – ubezpieczenie OC działa. Tyle że – podobnie jak w przypadku kierowania bez prawa jazdy – kierujący może spodziewać się regresu ze strony ubezpieczyciela. Będzie musiał zwrócić pieniądze wypłacone przez ubezpieczyciela poszkodowanym.

Mit 6: Brak ważnego OC oznacza brak odszkodowania dla ofiar

Nieprawda – poszkodowany przez kierującego pojazdem, który powinien być ubezpieczony, jest traktowany tak, jakby pojazd był ubezpieczony. Procedura w takiej sytuacji wygląda tak: poszkodowany zgłasza szkodę do dowolnego ubezpieczyciela w Polsce oferującego ubezpieczenia komunikacyjne w zakresie OC. Następnie ubezpieczyciel wycenia szkodę, załatwia "robotę papierkową", a odszkodowanie "funduje" Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. W takiej sytuacji sprawca może spodziewać się regresu, a właściciel nieubezpieczonego pojazdu – kary za brak OC.