Na metodę na stłuczkę jest jedna skuteczna broń. Polecają ją sami policjanci

Dodaj w Google
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • Oszuści prowokują stłuczki, aby wymusić pieniądze od kierowców, zagrażając wysokimi mandatami.
  • Główne miejsca, gdzie działają naciągacze, to parkingi, ronda i skrzyżowania.
  • Kamery samochodowe są skutecznym narzędziem obrony przed oszustami, udowadniając niewinność kierowcy.
  • Kierowcy mogą odłączyć przyjęcie mandatu, ale powinni poprosić o notatkę od policjanta.
  • W Polsce nagrywanie drogi wideorejestratorem jest legalne, chyba że dotyczy to obiektów chronionych.
To "dobry" sposób na zarobek. Oszuści prowokują stłuczki na parkingach i ulicach, by wymusić pieniądze od kierowców. Wykorzystują strach przed wysokimi mandatami i grożą wezwaniem policji. W zamian za kilkaset zł rekompensaty łaskawie godzą się na niezgłaszanie tej stłuczki… Tak działa metoda na stłuczkę.

Metoda na stłuczkę. Gdzie trzeba uważać?

Grupy wyłudzaczy działają głównie na parkingach pod galeriami handlowymi, rondach oraz skrzyżowaniach. Często wykorzystują nieuwagę kierowców, którzy szukają miejsca do zaparkowania. Zdarza się, że niektórzy prowokują stłuczki lub nawet udają potrącenie, rzucając się na maskę samochodu. Ubezpieczyciele szacują, że wyłudzenia z tytułu obowiązkowego OC mogą przekraczać 200 mln zł rocznie.

Dlaczego metoda na stłuczkę jest tak skuteczna?

Kiedyś lekka stłuczka lub parkingowa obcierka nie była aż tak poważnym zdarzeniem, bo nie groził za nią wysoki mandat. W 2026 r., po zmianach przepisów przed kilkoma laty, za samo spowodowanie stłuczki kierowcy grozi aż 1000 zł mandatu. A to dopiero początek! Bo policjant dopisze do tego jeszcze mandat za wykroczenie, które do tej stłuczki doprowadziło... robi się groźnie, prawda?
Na tym żerują naciągacze. "Pan/-i da 800 zł i zapomnimy o sprawie. Po co wzywać policję?". Kilkaset zł wyciągnięte z portfela brzmi dużo lepiej niż wizja dotkliwego mandatu i punktów karnych. Na to liczą oszuści. Koleżanka z policji zwróciła mi kiedyś uwagę, że jedyną skuteczną metodą obrony przed takimi praktykami jest kamerka samochodowa.

Jak bronić się przed metodą na stłuczkę?

Najskuteczniejszym sposobem na udowodnienie swojej niewinności jest posiadanie w aucie kamery samochodowej. Nagranie z kamery może być dowodem w sytuacji, gdy ktoś oskarża nas o spowodowanie wypadku lub wykroczenie. Policja od wielu lat zachęca do montowania kamerek jako środka prewencyjnego.
Polskich kierowców do jazdy z kamerkami nie trzeba zachęcać — to jeden z najpopularniejszych akcesoriów do samochodów. Nagranie z wideorejestratora to mocny dowód w spornej sytuacji. W 2026 r. kamerki, które potrafią nagrywać w wysokiej jakości, wcale nie są drogie. Za 300 zł kupicie już porządny sprzęt. Oczywiście są i znacznie droższe... ale to już wasz wybór. Bazowe modele powinny sobie poradzić w takich sytuacjach.
Nagranie pomoże także w udowodnieniu waszej niewinności, kiedy dojdzie do prawdziwego wypadku, a ten drugi kierowca nie będzie chciał się przyznać do winy. Wtedy policjanci będą mogli skonfrontować słowa z nagraniem zdarzenia. Co więcej, jeśli nagracie wideorejestratorem niebezpieczną sytuację na drodze, to możecie plik wysłać na policyjną skrzynkę "Stop Agresji Drogowej", a funkcjonariusze zajmą się sprawą.

Stłuczka to nie moja wina. Policjant i tak chce wystawić mandat. Co robić?

Wyłudzeniami ubezpieczeń często zajmują się prawdziwi "zawodowcy", którzy doskonale wiedzą, jak to robić i jak zrzucić winę na ofiarę. Jeśli uważacie, że padliście ofiarą takiej nieczystej zagrywki, a policjant chce wam i tak wystawić mandat, to możecie go nie przyjąć. Warto jednak poprosić policjanta, żeby w oficjalnej notatce zapisał, dlaczego to robicie. Wtedy w sądzie będzie dużo łatwiej dochodzić swoich praw.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Czy można jeździć i nagrywać drogę?

Europejskie przepisy bywają bardzo restrykcyjne, ale polskie — są liberalne. W Polsce można jeździć z włączonym wideorejestratorem i nagrywać drogę.
Są jednak miejsca, których nagrywać nie można. Nowe przepisy ograniczają zakaz fotografowania tylko do wybranych obiektów, które faktycznie znajdują się pod zarządem armii lub służb specjalnych. Mowa tutaj m.in. o jednostkach Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służbach Kontrwywiadu Wojskowego i Straży Granicznej. Jednak zakaz będzie obowiązywał wyłącznie w przypadku miejsc oznaczonych specjalnym znakiem. Dowódca jednostki lub kierownik konkretnej placówki decyduje o zastosowaniu oznakowania, kierując się odpowiednimi procedurami.
Zakaz fotografowania
DZIENNIK USTAW RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Zakaz fotografowania
Autor Filip Trusz
Zastępca Redaktora Naczelnego AutoŚwiat.pl
Pokaż listę wszystkich publikacji

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI. Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!