Przejazd na czerwonym świetle to jedno z tych wykroczeń, które kierowcy i policjanci traktują wyjątkowo poważnie — i słusznie. Nie chodzi wyłącznie o mandat, bo ten jest stosunkowo niski jak na rangę czynu. Odpowiada jej za to liczba punktów karnych — wystarczy dwa razy popełnić taki błąd, żeby musieć zgłosić się na ponowny egzamin na prawo jazdy. To jedno z najbardziej dotkliwych wykroczeń w aktualnym taryfikatorze punktowym.
Tomasz Okurowski / Auto Świat
Dwa takie wykroczenia i zapraszamy na ponowny egzamin
Dlaczego kara punktowa za przejazd na czerwonym jest tak wysoka?
Czerwone światło co do zasady oznacza jedno: zakaz wjazdu za sygnalizator. Nie jest to sugestia, lecz bezwzględny nakaz zatrzymania się. Najwyższa możliwa w taryfikatorze liczba punktów karnych nie wzięła się z przypadku — konsekwencje przejazdu na czerwonym świetle mogą być tragiczne w skutkach. Ignorując wskazania sygnalizatora, ryzykujemy doprowadzeniem do poważnego wypadku.
Wielu kierowcom nie trzeba tego tłumaczyć, ale niektórzy powinni wiedzieć, że nie w każdej sytuacji skrupulatnie zatrzymywanie się przed sygnalizatorem jest właściwym zachowaniem. Ten artykuł traktuje właśnie o takich wyjątkach, w których pomimo nadawanego czerwonego światła można — a nawet trzeba — znaleźć się za sygnalizatorem. Muszę tu podkreślić, że to nie jest furtka do sprytnego omijania przepisów.
Auto Świat / Krzysztof Słomski
System RedLight na skrzyżowaniu w Warszawie
Czy mogę wjechać na czerwonym, żeby przepuścić ambulans?
Najbardziej oczywisty wyjątek dotyczy pojazdów uprzywilejowanych. Zgodnie z art. 9 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym kierowca ma obowiązek ułatwić przejazd pojazdowi uprzywilejowanemu, m.in. przez niezwłoczne usunięcie się z jego drogi, a w razie potrzeby zatrzymanie się. W praktyce oznacza to, że kierowca stojący przed skrzyżowaniem może być zmuszony do przekroczenia linii zatrzymania, aby zrobić miejsce np. ambulansowi lub straży pożarnej.
Nie oznacza to jednak, że można beztrosko przejechać całe skrzyżowanie. Zasada jest prosta: należy wykonać tylko taki manewr, jaki jest konieczny do umożliwienia przejazdu pojazdu uprzywilejowanego. Czasem wystarczy zjechać do krawędzi jezdni i przekroczyć linię zatrzymania o metr. W innych miejscach, szczególnie na ciasnych skrzyżowaniach, konieczne może być wjechanie głębiej albo nawet opuszczenie skrzyżowania. Przy wykonywaniu takiego manewru należy zachować szczególną ostrożność, nie można bowiem stwarzać zagrożenia dla pieszych, rowerzystów czy innych kierowców.
Igor Kohutnicki / Auto Świat
Pojazd uprzywilejowany na skrzyżowaniu
A co, jeśli takie zachowanie zarejestruje system Red Light albo fotoradar? Kierowca nie jest bezbronny. Jeżeli wjazd za sygnalizator wynikał z konieczności przepuszczenia pojazdu uprzywilejowanego, można odwołać się od mandatu z CANARD-u. Łatwo to zweryfikować, bo kierowcy pojazdów uprzywilejowanych mają obowiązek zgłaszania używania sygnałów świetlno-dźwiękowych.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Ważniejszy jest sygnalizator czy policjant kierujący ruchem?
Drugi ważny wyjątek dotyczy sytuacji, w której ruchem kieruje policjant albo inna uprawniona do tego osoba, np. żołnierz Żandarmerii Wojskowej, funkcjonariusz Straży Granicznej lub osoba zabezpieczająca roboty drogowe w określonych przypadkach.
Dlaczego? To powinien wiedzieć każdy, kto ma prawo jazdy — wynika to z hierarchii komunikatów na drodze. Najważniejsze są właśnie sygnały i polecenia osoby kierującej ruchem. I tak, mają one pierwszeństwo także przed sygnalizatorami, dlatego w takim przypadku należy zlekceważyć nadawane czerwone światło. Odmowa wykonania polecenia może być uznana za naruszenie przepisów i "nagrodzona" mandatem.
DarSzach / Shutterstock
Kierowanie ruchem przez policjanta
Czy na zielonej strzałce trzeba się zatrzymać?
Najczęściej spotykanym przypadkiem wjeżdżania za sygnalizator pomimo czerwonego światła jest warunkowy skręt przy zielonej strzałce. Zielona strzałka pozwala na taki manewr, ale dopiero po wcześniejszym zatrzymaniu pojazdu przed sygnalizatorem. W takiej sytuacji sygnalizator działa podobnie jak znak STOP — nie wystarczy zwolnić, trzeba się zatrzymać i koniec!
To wymóg, bo dzięki temu kierowca ma szansę upewnić się, że nie utrudni ruchu innym uczestnikom, zwłaszcza pieszym i rowerzystom, którzy mogą mieć zielone światło na przejściu lub przejeździe. Jeśli droga jest wolna, można skręcić. Jeśli nie — trzeba czekać.
Auto Świat
Czerwone światło i zielona strzałka
Czy za przejazd na czerwonym zawsze przyjdzie mandat?
Osobnym tematem jest żółte światło, które też zabrania wjazdu za sygnalizator z wyjątkiem sytuacji, w których zatrzymanie pojazdu wymagałoby gwałtownego hamowania albo byłoby niebezpieczne. Wjazd na czerwonym trudno jednak wytłumaczyć tym, że nie zdążyło się wyhamować... Skoro tak, to albo prędkość była za duża, albo ktoś nie patrzył na sygnalizator.
A jednak nawet w takich sytuacjach można mieć szczęście i nie dostać mandatu nawet ze skrzyżowania objętego stałym monitoringiem. Jak to możliwe? System Red Light działa ze zwłoką. Żółte kamery działające w ramach sieci CANARD wyłapują kierowców wjeżdżających na skrzyżowanie na czerwonym świetle, ale robią to dopiero po upływie dwóch sekund od zapalenia się czerwonego światła. To margines bezpieczeństwa dla kierowców, którzy wjechali na skrzyżowanie jeszcze na żółtym świetle i muszą je bezpiecznie opuścić.
Auto Świat / Krzysztof Grabek
System RedLight zainstalowany na skrzyżowaniu we Wrocławiu
Kiedy można zignorować czerwone światło na sygnalizatorze?
Reasumując, mandatu za przejazd na czerwonym świetle można uniknąć, działając zgodnie z przepisami. Dotyczy to wymienionych wyżej sytuacji, kiedy kierowca:
- wjechał na skrzyżowanie na żółtym świetle, bo bezpieczne zatrzymanie nie było już możliwe,
- przekroczył linię zatrzymania, aby umożliwić przejazd pojazdowi uprzywilejowanemu,
- wykonał polecenie policjanta lub innej osoby kierującej ruchem,
- skręcił warunkowo na zielonej strzałce po wcześniejszym zatrzymaniu.
W każdym z tych przypadków najważniejsze są okoliczności. Sam fakt znalezienia się za sygnalizatorem przy czerwonym świetle nie zawsze oznacza winę kierowcy. To na kierowcy ciąży jednak obowiązek uzasadnienia, dlaczego wykonał taki manewr. Najważniejsza zasada brzmi: nie ryzykować.