W skrócie

Przyjemność rozmawiania z policjantem drogówki miał – lub będzie miał – w zasadzie każdy. Rutynowa kontrola, pomiar prędkości, akcja „trzeźwy poranek” – nawet jeśli jeździcie przepisowo, to z funkcjonariuszem wcześniej czy później i tak się spotkacie. I to w dużej mierze od was zależy, czy rozmowa przebiegnie w miłej atmosferze.

Kierowca przyłapany na gorącym uczynku często zapomina o tym, że kontrola to dla policjanta też pewnego rodzaju stres. Funkcjonariusz przecież nie wie od razu, czy trafił na uczciwego, tylko nieco za szybkiego obywatela, czy na... bandziora, który właśnie przepiłował więzienne kraty. Dlatego gdy zostaniecie zatrzymani, niezależnie od okoliczności postarajcie się zachować spokój i nie wyskakujcie na dzień dobry z samochodu.

Należy zaczekać, aż funkcjonariusz podejdzie do waszego auta, przedstawi się (imię, nazwisko, stopień) i poda przyczynę zatrzymania. Policjant zaczynający od słów: „Panie kierowco, czy wie pan, co jest powodem kontroli?” nie jest profesjonalnym policjantem.

Dokumenty najlepiej wyjąć z etui i spokojnie czekać na rozwój sytuacji, nawet jeśli nie macie poczucia winy i uważacie, że zatrzymano was niesłusznie. Mundurowi z reguły bardzo źle reagują, gdy kierowca w pierwszych słowach przechodzi do ataku, jest nieuprzejmy i gburowaty. Jasne, również i funkcjonariusze nie zawsze są do rany przyłóż, ale jeśli chcecie coś ugrać, musicie trzymać nerwy na wodzy. Jeżeli jesteście świadomi tego, że złamaliście przepis, po prostu się przyznajcie.

W ten sposób zwiększacie szanse na mandat z dolnej granicy widełek. Z kolei, jeśli macie poczucie, że doszło do pomyłki ze strony funkcjonariusza (np. nieprawidłowo wykonany pomiar prędkości), nie przyjmujcie mandatu – macie do tego prawo. Sprawa trafi do sądu i dzięki dobrym dowodom (patrz obok) macie dużą szansę wygrać.

Warto natomiast pamiętać o tym, że w sytuacji „słowo przeciw słowu” sąd raczej przyzna rację policjantowi. Ważne: sprawą zajmie się sąd właściwy dla miejsca, w którym ujawniono wykroczenie. Pamiętajcie o tym, bo dojeżdżanie na rozprawy na drugi koniec Polski z powodu niewielkiego wykroczenia może być uciążliwe.

Mundurowi nie lubią, gdy prosi się icho niższą liczbę punktów, np. kosztem wyższego mandatu. Taryfikator jest sztywny i do danego wykroczenia przypisana jest konkretna liczba punktów. Negocjacje można podjąć jedynie w kwestii grzywny. Nierozsądne są też jakiekolwiek próby „udobruchania” policjanta, np. poprzez przypadkowe włożenie banknotu do dowodu rejestracyjnego. Coraz częściej w radiowozach montuje się kamery nadzorujące pracę policji i gdy zostanie wam udowodniona próba przekupstwa, możecie nawet trafić do więzienia. Nie warto.

Akcja znicz 2015: 31 października – 2 listopada. Gdzie, kto i jak może zatrzymać was do kontroli?

Jak co roku, również i tym razem w okresie związanym z dniem Wszystkich Świętych na naszych drogach pojawią się dodatkowe oddziały policji. I to w dużej sile. Ponieważ tym razem 1 listopada wypada w niedzielę, wzmożonych kontroli spodziewamy się już od połowy tygodnia poprzedzającego świąteczny weekend, natomiast akcja „Znicz” oficjalnie rusza w sobotę 31.10.

Zmiana czasu na zimowy odbyła się tym razem na tydzień przed Wszystkimi Świętymi, więc kierowcy mieli nieco czasu na przestawienie się na krótki dzień i szybko zapadający zmrok. Kontroli przede wszystkim należy się spodziewać na drogach dojazdowych do dużych cmentarzy (przypominamy o ryzyku zatrzymania uprawnień na 3 miesiące – przekroczenie o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym!) oraz na głównych krajowych arteriach przelotowych.

Funkcjonariusze będą: sprawdzać trzeźwość kierowców (w zeszłym roku zatrzymano 910 osób!), mierzyć prędkość i bacznie przyglądać się stanowi technicznemu zatrzymanych pojazdów.

Wokół głównych nekropolii należy spodziewać się zmian w organizacji ruchu – niektóre ulice zostaną całkowicie oddane do dyspozycji komunikacji miejskiej. Niezbędne informacje znajdziecie na lokalnych stronach WWW.

Kiedy warto podważyć prawidłowość pomiaru?

Jeden z najczęstszych błędów funkcjonariuszy to pomiar prędkości pojazdu jadącego w grupie. Popularne „suszarki” (np. Iskra) powinny w takim wypadku podawać prędkość najszybszego pojazdu, ale... często się mylą – ogłupia je m.in. różnica w wielkości aut poruszających się w grupie. Radar potrafi też złapać obiekty znajdujące się poza polem widzenia policjanta. Trudniej zakwestionować pomiar wykonany miernikiem laserowym. W przypadku pomiarów wideorejestratora warto dokładnie obejrzeć nagranie i upewnić się, że w czasie pomiaru radiowóz zachowywał stały odstęp od waszego auta. Jeśli nie, odmówcie przyjęcia mandatu.

Gdy policjant upiera się przy swoim, udokumentujcie okoliczności wykonania pomiaru: miejsce ustawienia funkcjonariuszy, natężenie ruchu, samo urządzenie. To przyda się w sądzie!

Naszym zdaniem

Podczas kontroli policyjnej postarajcie się trzymać nerwy na wodzy. Nawet gdy czujecie, że zostaliście skrzywdzeni – w takim wypadku lepiej na spokojnie udokumentować zdarzenie, niż kłócić się z funkcjonariuszem drogówki.