Zła wiadomość na początek – mity zakorzeniły się mocno nie tylko wśród kierowców, lecz także u policjantów. Ci pierwsi myślą, że na drodze zatrzymywać i karać mandatami za wykroczenia może wyłącznie drogówka – to nieprawda, do takich działań upoważnieni są policjanci pełniący służbę również w innych wydziałach. Tylko czynności specjalistyczne, takie jak np. kontrola stanu technicznego pojazdu czy obsługa sprzętu pomiarowego, powinny być wykonywane wyłącznie przez przeszkolonych funkcjonariuszy, choć w praktyce bywa inaczej. Jakim mitom ulegają policjanci? Ich najczęstszym grzechem jest przesadna wiara w możliwości policyjnego sprzętu pomiarowego.

„Wideoradar” mierzy prędkość naszego samochodu

Foto: Autro Świat
Wideorejestrator

MIT! Fakt: wideorejestrator zapisuje na nagraniu prędkość radiowozu!

Sprzęt montowany w policyjnych radiowozach to nie „wideoradary”, lecz „wideorejestratory”, które tylko czasem bywają sprzężone z miernikiem radarowym, używanym... podczas postoju policyjnego auta. W czasie pomiarów wykonywanych w ruchu prędkość, która jest zapisywana na nagraniu dowodowym, to

– wbrew temu, co często sami policjanci mówią zatrzymanym kierowcom – wcale nie szybkość ściganego pojazdu, lecz odczyt prędkości radiowozu. Żeby taki pomiar miał wartość dowodową, na początku i końcu pomiaru radiowóz musi znajdować się w takiej samej odległości od ściganego auta. 

Lepiej jechać „Na krew”?

Foto: Auto Świat
Pobranie krwi

MIT! Fakt: jeśli badanie wykaże obecność alkoholu, biegły ustali stan kierowcy.

Zatrzymali cię, a ty piłeś wcześniej alkohol? Nie daj się badać alkomatem, domagaj się badania krwi. Zanim dowiozą cię do szpitala, minie trochę czasu, przetrzeźwiejesz – nawet jeśli coś zostanie we krwi, to i tak kara będzie mniejsza, bo i zawartość alkoholu we krwi spadnie. Brzmi wiarygodnie? Tyle że tak to nie działa! Pierwszy skutek jazdy „na krew”, nawet jeśli kierowca okaże się trzeźwy, jest taki, że i tak aż na miesiąc może pożegnać się z prawem jazdy – zostanie ono zatrzymne co najmniej do czasu, kiedy wrócą wyniki badań krwi. Zabezpieczona krew nie jest badana od ręki tam, gdzie są pobierane próbki – policjant zabezpiecza pakiet fiolek (krew pobiera się trzykrotnie, co 30 minut!) i wraz z protokołem wysyła do instytutu zajmującego się badaniami kryminalistycznymi. Jeśli wynik jest wyższy niż 0,00 promila, to biegły z zakresu toksykologii na podstawie stężeń w poszczególnych próbkach może wyliczyć, jakie było stężenie alkoholu w chwili zatrzymania do kontroli, i właśnie na podstawie tego wyliczenia, a nie wyniku badania, może zostać nałożona kara.

Laserem zmierzą z kilometra

Foto: Autro Świat
Pomiar prędkości

MIT! Fakt: przy tak dużej odległości policjant nie wie, w które auto wcelował. 

Kiedy 10 lat temu do rąk polskich policjantów trafiły pierwsze mierniki laserowe, policjanci chwalili się, że w przeciwieństwie do radarów pozwalają one nawet z kilometra „wyłuskać” dowolne auto na drodze i zmierzyć jego prędkość. Jak w niemal każdym micie, tak i w tym jest ziarno prawdy – rzeczywiście, sprzęt tego typu, jeśli wyceluje się go w grupę pojazdów jadących w odległości kilometra, może zwykle wykonać pomiar. Problem polega jednak na tym, że przy tak długim dystansie taki pomiar trudno uznać za wiarygodny, i to z kilku powodów. Policjant podczas pomiaru powinien, zgodnie z instrukcją miernika, „namierzyć urządzenie na tablicę rejestracyjną namierzanego pojazdu, pociągnąć spust” (pisownia oryginalna) – tyle że celownik miernika ma minimalne powiększenie, więc z kilometra tablicy nawet nie widać. Przy takiej odległości wiązka lasera może „prześlizgnąć się” po całym aucie albo nawet po kilku, przez co wynik będzie zafałszowany lub błędnie przypisany.