Pierwsze niewinne krople deszczu nie zapowiadały ulewy, która wkrótce rozpętała się nad dżunglą Terrenganu, zamieniając strumyki w rwące rzeki szerokości Wisły i zsyłając lawiny błota na ścieżki, którymi jeszcze kilka dni temu można było swobodnie spacerować niczym w królewskich Łazienkach. Gdy uczestnicy Rainforest Challenge 2007 zanurzyli się autami w leśnej gęstwinie, Natura jakby na to czekała. Lazurowe dotąd niebo zasnuło się chmuramii lunął deszcz, który trwał odtąd nieprzerwanie przez kilka kolejnych dni. Zawodnicy - off-roadowi wyjadacze, którzy na rajd ściągnęli do Malezji z całego świata- z początku warunki te przyjmowali ze stoickim spokojem. Tego można się było przecież spodziewać, wyruszając w głąb lasów tropikalnych w środku pory deszczowej. Zwykle jednak tutejsze ulewy są równie intensywne co kótkotrwałe i po ekspresowej powodziz nieba nad dżunglę powraca gorące słońce - stąd wilgotność powietrza sięga tam nawet 85 proc. Tym razem jednak chmury zasnuły niebo na wiele dni... Organizatorzy przerwali zawody i zarządzili odwrót, który zamienił się w prawdziwą walkęo przetrwanie. Najlepsi off-roaderzy świata wspinali się na szczyty umiejętności, by wydostać się z dżungli, a mimo to samochody dachowały, psuły się, tonęły w błocie, były porywane przez rwące rzeki. Wkrótce zrobiło się niebezpiecznie: skończyła się żywność, zabrakło lekarstw, a drogę odwrotu przecięła rozlana rzeka, która niosła powyrywane drzewa i bambusy. W końcu do akcji wkroczyło wojsko i służby ratownicze, które łodziami ewakuowały zawodników. Ich samochody na wiele tygodni pozostały uwięzione w środku dżungli.W ubiegłym roku Polskę reprezentowały w rajdzie dwie załogi Land Serwis Team - Piotr Kowali Włodzimierz Babicz (Range Rover) oraz Marek i Agnieszka Janaszkiewiczowie (LR Defender), którzy w RFC startowali już po raz szósty. Wydawało się, że ich traumatyczne przeżycia skutecznie odwiodą Polaków od ponownego startu w Rainforest Challenge.A tymczasem zadziałały niczym magnes - w grudniu 2008 rokuw Malezji wystartuje aż dziewięć naszych samochodów oraz dwa quady! A powiadają, że mądry Polak po szkodzie... Skład polskiej ekipy na tegoroczny Rainforest Challenge to prawdziwy Dream Team. Na jej czele stanęli Jacek Ambrozik i Mariusz Borowski (Suzuki MaJa), którzy w maju zwyciężyli najtrudniejszy polski ekstrem - rajd Magam Trophy w Miastku. O czołowe lokaty zamierzają walczyć dwie załogi Caroline Team: Rafał Płuciennik i Maurycy Wolny (Jeep Wrangler) oraz Mirosław Koziołi Michał Sitko (UAZ). Wiele możemy się również spodziewać po występie Marka Adamczyka i Grzegorza Bogusza (Tomcat). Swój rekordowy, siódmy występ w RFC zaliczą Marek i Agnieszka Janaszkiewiczowie (Range Rover). Doświadczony Włodzimierz Babicz będzie pilotował Mariusza Oparcika (LR Defender 110). Quadami Hondy wystartują Mariusz Kulak i Rafał Wójciński. Pozostałe załogi, choć zostały zgłoszone do rajdu w roli zawodników, będą jednak pełniły rolę wsparcia. Aż szkoda, bo duet Zbigniew Popielarczyk (dwukrotny zwycięzca Pucharu Polski) i Andrzej Derengowski mógłby walczyć nawet o zwycięstwo, gdyby startował lżejszym pojazdem niż Volvo Laplander. Polacy zmierzą się w Malezji nie tylko z mało gościnną dżungląi tropikalnymi deszczami, ale i znakomitymi kierowcami z całego świata. Nieprzypadkowo Rainforest Challenge, który w ubiegłym roku świętował dekadę swego istnienia, nazywany jest "największym międzynarodowym rajdem off-roadowym na świecie". Obok biało-czerwonych na starcie pojawią się reprezentanci m.in. Danii, Nowej Zelandii, Rosji, Sri Lanki, Chin, Włoch i - oczywiście - Malezji. Organizatorzy, których można posądzić o szczyptę off-roadowego szaleństwa, ponownie wyznaczyli trasę w rejonie Terrenganu, uznając, że ubiegłoroczna potyczkaz tamtejszą dżunglą wciąż nie została zakończona.W rajdzie zwycięży załoga, która wywalczy najlepsze czasy na odcinkach specjalnych, wytyczonych niejako "przy drodze" podczas przeprawy przez dżunglę. Auta zawodników mających ambicje walczyćo wygraną powinny więc z jednej strony charakteryzować się dużą mocą, lekkością konstrukcji i odpornością na brutalne traktowanie, a jednocześnie muszą zabrać "na pokład" sporo ciężkiego bagażu i wyposażenia, niezbędnych do przetrwania w arcytrudnych warunkach. Wszystkich uczestników rajdu czekają ciężkie chwile. Prawdziwymi zwycięzcami Rainforest Challenge nie będą wyłącznie ci zawodnicy, którzy okażą się najlepsi na oesach, ale wszyscy uczestnicy rajdu, którzy nie pozwolą się pokonać dżungli.