Sprzedałem swoją Toyotę. Oferta z komisu była... zabawna

Onet
Moja sytuacja była – wydawałoby się – wymarzona: auto bardzo młode, z 2021 r., z niewielkim przebiegiem, bezwypadkowe. Formalnie nie od pierwszego właściciela, ale w praktyce kupione, a właściwie wzięte w leasing w salonie jako nowe i od tego dnia w jednych rękach. W czym więc problem? Otóż większość drogich samochodów (a kwota przekraczająca 150 tys. zł oznacza, że auto jest drogie) kupują firmy czy też osoby prowadzące działalność gospodarczą, które oczekują faktury VAT, aby wrzucić zakup w koszty. Jako że sprzedawałem samochód jako osoba prywatna, był to problem skutkujący zawężeniem liczby potencjalnie zainteresowanych do tych, którzy kupują samochód prywatnie.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Pokaż listę wszystkich publikacji