• Dostępne są zarówno darmowe, jak i płatne bazy danych numerów VIN. Zawsze warto zweryfikować kilka źródeł
  • Auta z Kanady i USA warto sprawdzić w bazie Carfax. Tanio nie jest, ale zakres informacji możliwych do uzyskania po podaniu numeru VIN okazuje się bardzo bogaty
  • Samochody niezarejestrowane w Polsce można sprawdzić bezpośrednio u komercyjnych dostawców
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onetu

Podanie numeru VIN w ogłoszeniu to zazwyczaj dobra wola sprzedającego, ale np. formularz wystawienia ogłoszenia w portalu OtoMoto przewiduje wpisanie VIN-u – bez tego przeważenie nie da się opublikować anonsu. Z kolei w przypadku OLX takiego wymogu nie ma, więc jeśli ktoś wystawia auto w tym portalu i chce udostępnić numer VIN, to może tak zrobić. Tyle że wcale nie musi. Zła wiadomość jest natomiast taka, że sprzedający potrafią wpisać fałszywy numer (np. losowy ciąg znaków albo w jednym lub dwóch znakach trafia się „pomyłka”) – w takim wypadku należy z pewnością wzmóc czujność, a są i tacy, którzy w takiej sytuacji odpuszczają całkiem. Jeśli w ogłoszeniu numeru nie ma, to często warto poprosić sprzedającego o przekazanie go. A lepiej to zrobić, bo dziś – w czasach internetu – VIN daje dość szerokie pole do manewru, jeśli chodzi o weryfikację historii danego samochodu. Możliwości masz co najmniej kilka.

Darmowa baza CEP

Darmowa baza CEP (Centralna Ewidencja Pojazdów), https://historiapojazdu.gov.pl - znajdziesz tu dane o przebiegach pojazdów (dane z polskich przeglądów rejestracyjnych gromadzone są od 2014 r.), ale także m.in. informację o tym, czy dany pojazd ma ważną polisę OC oraz ilu było właścicieli (oficjalnych, tzn. tych, którzy zarejestrowali samochód na siebie; dane obejmują zarówno osoby fizyczne, jak i firmy).

Coraz częściej w bazie CEP można znaleźć dane na temat ewentualnej wypadkowości oraz tego, czy interesujący nas pojazd nie został wcześniej wycofany z ruchu (informacje o szkodzie istotnej gromadzone się od 1 marca 2020 r.). Obecnie w bazie coraz częściej można też trafić na dane z zagranicy, dostarczane przez firmy zewnętrzne (Carfax, AutoDNA). Aby uzyskać dostęp do informacji o danym aucie, będziesz potrzebował – oprócz VIN-u – także aktualny numer rejestracyjny (polski, co jasne) oraz datę pierwszej rejestracji danego auta (rubryka "B" w dowodzie rejestracyjnym).

Komercyjne bazy danych numerów VIN

Samochody niezarejestrowane w Polsce można sprawdzić bezpośrednio u komercyjnych dostawców, takich jak wspomniane wyżej Carfax, AutoDNA czy Autobaza. Nie ma, niestety, reguły na to, jak szczegółowy będzie raport, ale jest tak, że im wyższa cena, tym większa szansa na dużą liczbę danych (w zależności od dostawcy raportu – np. zdjęcia ze starych ogłoszeń, przebiegi, historia ubezpieczeniowa, dostęp do bazy serwisowej danej marki itp.). Raport szczególnie warto wykupić w przypadku pojazdów z USA/Kanady, które zazwyczaj mają na koncie mniejsze lub większe uszkodzenia, a czasem też status (tzw. title), który może mocno utrudnić zarejestrowanie takiego auta w Polsce. Uwaga: czasem w bazach zdarzają się błędy, więc nie zaszkodzi zweryfikować kilku różnych źródeł. Dobrymi bazami dysponują także m.in. Belgia (Carpass), Dania, Holandia (NAP), Szwecja i Wielka Brytania.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo:

Czy można sprawdzić numer VIN w Google?

Numer VIN można też spróbować po prostu wpisać w internetowej wyszukiwarce, bo przy odrobinie szczęścia trafisz np. na archiwalne ogłoszenia sprzed lat, czasem uda się namierzyć wątek na forum danej marki poświęcony konkretnemu egzemplarzowi (np. ktoś już go kiedyś oglądał i poleca/odradza).

Mając numer VIN, możesz też spróbować skorzystać bezpośrednio z bazy serwisowej danej marki (przebiegi, daty i zakresy przeglądów/napraw). Ale tu kilka ważnych zastrzeżeń: po pierwsze, nie każda marka taką bazę prowadzi, po drugie, nie o każdym aucie uda się znaleźć wystarczająco dużo danych, po trzecie, część producentów ma dane obejmujące tylko polskie serwisy, a jedynie niektórzy – również zagraniczne (to o tyle dobrze, że za granicą łatwiej trafić na auto, które również po okresie gwarancyjnym regularnie odwiedza serwis dilerski). No i najważniejsze – danych możesz przez telefon/mejlowo nie uzyskać. Często wymagana jest obecność właściciela danego auta, co znacznie utrudnia skorzystanie z tej formy weryfikacji.

Czy warto zlecić weryfikację samochodu przez rzeczoznawcę?

Jeśli nie czujesz się na siłach albo np. nie masz czasu i nie chcesz jeździć na drugi koniec Polski, by obejrzeć auto, a potem wrócić z kwitkiem (mimo iż sprzedający przez telefon zapewniał, że to najlepsza oferta pod słońcem!), to możesz skorzystać z oferty firmy dokonującej oględzin na zlecenie.

Zazwyczaj wygląda to tak: rzeczoznawca jedzie na miejsce, weryfikuje stan techniczny auta (w zależności od firmy/pakietu usługi podłącza komputer diagnostyczny i/lub wykonuje tzw. ścieżkę zdrowia w stacji kontroli pojazdów), wykonuje pomiar grubości powłoki, weryfikuje szyby, mierzy głębokość bieżnika itd. Raport z oględzin zawiera przeważnie szczegółową dokumentację zdjęciową oraz opinię, czy dane auto nadaje się do zakupu, czy nie.

Czasem firmy mają też dostęp do bazy serwisowej danej marki i mogą w raporcie umieścić również dane wyciągnięte stamtąd. Koszt takiej usługi jest dość różny i zależy m.in. od tego, co będzie w niej zawarte. Przeważnie trzeba się szykować na wydatek rzędu kilkuset złotych i pamiętać o tym, że rzeczoznawcy popularnych firm bywają rozchwytywani i mają dość długie terminy.

Co możemy sprawdzić w bazach danych zagranicznych urzędów?

Samochody sprowadzone z Danii lub Szwecji są o tyle bezpieczne, że w tych państwach funkcjonują szczegółowe, na dodatek darmowe, bazy danych, pozwalające zweryfikować przebieg auta. Jeśli więc sprzedający nie chce podać VIN-u lub numeru tablic, wiedz, że coś się może dziać. A zdarza się i tak, że kraj pochodzenia danego auta zostaje zatajony lub zmieniony, np. na Niemcy. Jeśli chodzi o Wielką Brytanię, to tu na podstawie numeru tablic także sprawdzicie m.in. przebieg.

  • Dania — otwarta platforma pozwalająca sprawdzić historię (nie)zaliczonych badań technicznych – http://selvbetjening.trafikstyrelsen.dk/sider/soegning.aspx. Potrzebny VIN i (lub) numer tablic. Dane o przebiegu – co dość logiczne – w rubryce "Km-Stand".
  • Szwecja - tak jak w przypadku Danii, tu też sprawdzisz przebieg, ale tylko z ostatniego przeglądu. Wymagany jedynie numer tablic rejestracyjnych. Adres: https://fu-regnr.transportstyrelsen.se/extweb/. Dane o przebiegu w zakładce "Besiktning", pod hasłem "Mätarställning".
  • Wielka Brytania - historia badań technicznych i odnotowanych przebiegów (dane od 2005 r.), dostępna za darmo pod adresem https://www.check-mot.service.gov.uk. Potrzebny będzie jedynie numer tablic, a dane o przebiegach (w milach) – w zakładce "MOT History".

A może kupno auta na odległość? Czy jest się czego bać

Zwłaszcza dziś, czyli w dobie pandemii, firmy reklamują możliwość zakupu samochodu na odległość. Wystarczy otworzyć odpowiednią stronę, wybrać samochód, dokonać płatności i… voilà, gotowe. Samochód zostanie dostarczony pod podany adres, a gdyby miał się nabywcy nie spodobać, to przed upływem określonego w umowie terminu (np. 14 dni) można go zwrócić. Oczywiście, ta opcja obwarowana jest kilkoma obostrzeniami, np. auto nie może przejechać więcej, niż określono w umowie (np. 150 km), poza tym musi wrócić do sprzedawcy w takim stanie, w jakim wyjechało.

I za transport z powrotem odpowiedzialny jest, co jasne, kupujący. Pewnym ułatwieniem jest w tej sytuacji to, iż takie auta – choć przeważnie odczuwalnie droższe niż w tradycyjnych komisach – często są dość dokładnie sprawdzane przed wystawieniem na sprzedaż, a kupujący otrzymuje do wglądu raport z tych oględzin. Naszym zdaniem – ciekawa, choć nietania alternatywa dla zwykłych komisów, na dodatek taka, która z czasem będzie zyskiwała na znaczeniu.