W czasach PRL-u nikt nie zaprzątał sobie głowy niewygodą w aucie. Chyba większość z nas słyszała opowieści o wyprawach Maluchem z przyczepką kempingową Niewiadów na wakacje do Bułgarii czy Turcji. Nowy ustrój daje na szczęście znacznie większe możliwości motoryzacyjne. Teoretycznie pięcioosobowa rodzina powinna zmieścić się w Fiacie Pandzie, Oplu Corsie czy kompaktowym Golfie.

Spróbujcie jednak umieścić w nich na tylnej kanapie trójkę dorosłych pasażerów. W każdym będą czuli się ściśnięci jak sardynki w puszce. A przecież na wakacje trzeba pojechać z bagażem. Van wydaje się idealnym rozwiązaniem. W teście najnowszego C4 Picasso sprawdzimy, czy na pewno.

Citroen C4 Picasso - vanem też można zadać szyku

Kierowca i pasażer z przodu mają do dyspozycji dużo miejsca i wygodne, choć słabo trzymające na zakrętach fotele. Obydwa wyposażono w funkcję masażu oraz elektryczną regulację odcinka lędźwiowego (tylko w wersji Exclusive). Pod prawym siedziskiem znajduje się dodatkowe podparcie na uda, które w długich trasach ograniczy zmęczenie.

Kierowca też nie powinien narzekać, bo jemu rozrywkę zapewnią 12-calowy ekran o rozdzielczości HD oraz 7-calowy tablet z mnóstwem funkcji (szczegóły na s. 28). Na pierwszy rzut oka obsługa tych urządzeń może wydawać się trudna, ale w rzeczywistości jest intuicyjna.

Dla trójki siedzącej z tyłu przewidziano trzy niezależne fotele. Każdy z nich można składać, przesuwać wzdłuż oraz regulować w nim kąt oparcia. Nawet gdy z tyłu usiądzie trzech rosłych mężczyzn, nie będą narzekać na brak przestrzeni. Jednak po przejechaniu 200-300 km mogą zacząć się niecierpliwie wiercić, bo fotele mają małe rozmiary (wąskie z krótkimi siedziskami).

Zobacz, jak jeździ Chevrolet Orlando 1.4T

Ich składanie jest łatwe, dzięki czemu w razie potrzeby można szybko powiększyć pojemność kufra. Przy komplecie pasażerów w bagażniku zmieści się 537 l (to dużo w tej klasie), a po złożeniu tylnych foteli powstaje płaska podłoga i aż 1709-litrowa przestrzeń.

Citroen C4 Picasso - nowoczesny silnik benzynowy

Topowy benzyniak ma tylko 1,6 litra pojemności, ale generuje ponad 155 KM. Dzięki niemu C4 Picasso jest dynamiczne, chociaż nie zapewnia oszałamiających osiągów (9 s do „setki”). Jednostka jest za to elastyczna, co w praktyce przekłada się na brak konieczności redukcji biegu w trakcie wyprzedzania. Ma jednak drobną przypadłość – podczas ruszania trzeba dodać więcej gazu niż zwykle, bo inaczej silnik potrafi zgasnąć.

Walory motoru docenimy zwłaszcza w trasie, ponieważ wówczas auto zużywa 6,2 l/100 km. W mieście spalanie wzrasta do 8,5 l/100 km, co uznajemy za przyzwoity wynik, biorąc pod uwagę dużą masę (1,5 t), jak i gabaryty auta.

Silnik współgra z 6-stopniową skrzynią manualną, której lewarek precyzyjnie pracuje i ma krótkie skoki. Trzeba się jednak przyzwyczaić do dźwięków, jakie wydaje (tzw. kliknięcia). Pasują one bardziej do samochodu wyścigowego niż do rodzinnego vana.

Nowe C4 Picasso znacznie różni się pod względem prowadzenia od poprzednika. Ma sztywniejsze zawieszenie, co korzystnie przekłada się na lepsze zachowanie auta podczas szybkiego pokonywania zakrętów. Komfort jest na dobrym poziomie, choć głośno pracująca na nierównościach przednia oś odbiera przyjemność z jazdy. Do tego układ kierowniczy z jednej strony szybko reaguje na ruchy kierownicy, a z drugiej – wydaje się sztuczny.