Citroën Jumpy pokonuje większość vanów tym, że może przewieźć 9 osób. Różnica w wielkości jest znaczna, nawet w porównaniu z dużym vanem C8. Niestety, to rzadkie auto na rynku wtórnym, a dostępne egzemplarze są na ogół w złym stanie. Do tego Jumpy jest ciężkim pojazdem o nie najlepszych osiągach. Ponadto w krótkiej wersji brakuje miejsca na bagaże, a jego zawieszenie pneumatyczne może być drogie w naprawie.

Citroën ma w swej ofercie kilka modeli aut, które mogą przewieźć ponadstandardową liczbę pasażerów, np. C4 Grand Picasso lub duży van C8. Jednak tylko Jumpy w wersji osobowej (sprzedawany jest też furgon) może zabrać na pokład aż 9 osób – po trzy w każdym rzędzie – i tym samym rozwiązuje problem wielodzietnych rodzin. Niestety, nie jest to popularny model i co gorsza, jego pierwszymi właścicielami na ogół były firmy, w których wykorzystywano go do transportu pracowników czy obsługi konferencji. Dlatego egzemplarze z rynku wtórnego mają zazwyczaj bardzo duże przebiegi – nawet ponad 200 tys. km po 3 latach.

To oczywiście ma swoje konsekwencje podczas dalszej eksploatacji. Na rynku wtórnym można właściwie kupić tylko wersje z dieslem, a w ich przypadku wspomniane przebiegi oznaczają duże ryzyko uszkodzenia osprzętu. Jedyne pocieszenie jest takie, że najczęściej spotykanym silnikiem okazuje się diesel 2.0 HDI, bardzo popularny również w innych modelach – nie ma problemów z dostępem do części zamiennych, jak też zamienników. Jednak w Jumpy oprócz typowej wersji silnika o mocy 136 KM zastosowano odmianę z aut użytkowych, osiągającą tylko 122 KM.

W konstrukcji silników nie ma między nimi większych różnic i w obu trzeba spodziewać się podobnych problemów: zużycia turbosprężarki, wtryskiwaczy i dwumasowego koła zamachowego. Jednak do momentu wprowadzenia normy czystości spalin Euro 5 (2011 r.) tylko mocniejsza wersja miała filtr cząstek stałych. Oznacza to dodatkowe koszty: uzupełnienie dodatku do paliwa co 80-100 tys. km (wydatek 650 zł) oraz wymiana filtra FAP co mniej więcej 160 tys. km (2716 zł). W ofercie znajdował się również diesel 1.6 HDI/90 KM, jednak zapewnia on słabe osiągi (przyspieszenie do 100 km/h trwa ponad 20 s) – ta wersja praktycznie się nie sprzedawała, podobnie zresztą jak benzynowa 2.0/136 KM.

Właściwie koszty utrzymania Jumpye można by porównać do wydatków na np. popularny model C4, gdyby nie kilka rozwiązań w podwoziu. Po pierwsze, gumy stabilizatora zaprojektowano tak, że da się je wymienić tylko w komplecie z drążkiem, czyli zamiast około 80 zł trzeba zapłacić za części (w ASO) 843 zł. Jeszcze większy problem mogą mieć użytkownicy wersji z pneumatycznym tylnym zawieszeniem (oferowane jako opcja). Zapewnia ono doskonały komfort jazdy i stały prześwit niezależnie od obciążenia, jednak może mieć dwie usterki. Pierwsza to przetarcie mieszków pneumatycznych (642 zł za sztukę), druga to uszkodzenie zaworu w pompie pneumatycznej – trzeba wymienić całość, co kosztuje 3073 zł. Inne problemy tego auta nie są aż tak bolesne finansowo. Częściej zdarzają się drobne, choć irytujące usterki.

Warto pamiętać, że Jumpy występuje również w wersji wydłużonej o 33 cm – w krótszej przy 3 rzędach siedzeń właściwie nie ma bagażnika. Auto jest dość masywne i wyposażono je standardowo w komplet poduszek powietrznych, można więc czuć się w nim bezpiecznie. Dobre jest też na ogół wyposażenie.