Od pewnego czasu Seat przekonuje nas, że stawia na emocje. Cóż, dziś ten slogan hiszpańskiego producenta nieco już nam spowszedniał, ale w 2004 r., kiedy światło dzienne ujrzało dość awangardowo wystylizowane Toledo III generacji, sytuacja wyglądała nieco inaczej. Emocje towarzyszące debiutowi tego modelu były bowiem całkiem duże, jednak chyba nie do końca pozytywne.

W pierwszej kolejności Toledo oberwało za stylizację tylnej części nadwozia. Połączenie hatchbacka z sedanem? Zamysł z pewnością był słuszny – oto bowiem mieliśmy otrzymać auto łączące w sobie dynamiczny design, pewne prowadzenie i wysoką przydatność na co dzień. Niestety, całość wygląda tak, jakby w hatchbacku ktoś na siłę próbował przewieźć... trumnę. A skoro już o tym mowa: obok stylistyki ostatecznym gwoździem do trumny Toledo okazała się wysoka cena zakupu.

Za podobne pieniądze (70-80 tys. zł) można było przecież kupić zbliżonego gabarytowo i zwyczajniej wyglądającego vana – Alteę XL. Rynek wtórny ma jednak to do siebie, że lubi nietypowe auta, bowiem dość szybko tracą one na wartości. Dziś ceny używanych Seatów Toledo III zaczynają się od niecałych 25 tys. zł, podczas gdy jeszcze kilka lat temu w salonie trzeba było zostawić co najmniej trzy razy tyle.

Jeśli porównamy Toledo z innymi autami klasy średniej (doktórej to aspirował ten model), okaże się, że „hiszpan” jest jedną z najbardziej atrakcyjnych cenowo ofert. Co ważne, z reguły możemy liczyć również na bogate wyposażenie. Np. w odmianie Reference znajdziemy m.in. cztery poduszki powietrzne, radio z CD i klimatyzację, a w młodszych autach – także ESP. Warto zwrócić uwagę na wersję Superwagen (6 airbagów, ESP, klimatronik).

Toledo III powstało na płycie podłogowej VW Golfa V i korzysta z wielu podzespołów (silniki, zawieszenie) niemieckiego kompaktu. Tym bardziej na pochwałę zasługuje ogromna przestrzeń, jaką hiszpańscy projektanci wygospodarowali wewnątrz. Jest to odczuwalne zwłaszcza w drugim rzędzie siedzeń, gdyż ma się tam wrażenie podróżowania samochodem co najmniej o rozmiar większym. Pozytywnie ocenić trzeba również kufer – jego pojemność można zwiększyć z 500 do 1440 l.Na tym zalety wnętrza Toledo niestety się kończą.

Narzekać można na plastiki użyte do wykończenia kokpitu – twarde, dość brzydkie i łatwo się rysują. Poszczególne elementy spasowano jednak na tyle starannie, że nawet po latach nic nie stuka ani nie trzeszczy. Trzeba się za to liczyć ze szwankującym wentylatorem manualnej klimatyzacji, problemami z lampką oświetlającą wnętrze, nietrwałą manetką tempomatu, a przede wszystkim z „głupiejącym” mechanizmem sterującym szybami i elektrycznymi lusterkami. Czasem jest to kwestia oprogramowania, czasem wymienić trzeba sam silniczek (w ASO zapłacimy 700-900 zł).

Inną częstą przypadłością Seata Toledo III są poluzowane mocowania amortyzatorów klapy bagażnika. Niestety, części te kupimy wyłącznie w ASO (800 zł za sztukę). Zdarzają się też problemy z działaniem elektrycznego zamka tylnej klapy, czasem zawodzi spryskiwacz. Wielu użytkowników narzeka ponadto na przepalające się żarówki reflektorów i tylnych lamp. Niekiedy zmartwień może przysporzyć „elektryka” – rozpinają się umieszczone pod fotelami kostki airbagów, psuje się podgrzewanie lusterek.

Mniej problematyczne okazuje się zawieszenie. Najsłabszy element układu to tylne łączniki stabilizatora (zamienniki od ok. 50 zł za sztukę). Nieco trwalsze mogłyby być też tuleje przednich wahaczy – zdarza się, że wytrzymują nie więcej niż 60 tys. km. Możliwa jest ich wymiana, ale robienie tego w ASO (600 zł za robociznę i ustawienie geometrii) nie ma chyba większego sensu – znacznie lepiej zlecić tę czynność w warsztacie niezależnym. W razie potrzeby możemy skorzystać z bogatej oferty tanich zamienników – dotyczy to nie tylko zawieszenia, lecz także wszystkich części wspólnych z innymi modelami koncernu VW.

Jaki silnik wybrać? Najbardziej poszukiwane są – rzecz jasna – wersje z dieslem pod maską. Niestety, Seata nie ominęły słynne problemy z motorem 2.0 TDI PD. W egzemplarzach z lat 2004--06 trzeba liczyć się z pękającymi głowicami, usterkami pompowtryskiwaczy i dwumasowych kół zamachowych. Narzekać można też na stosunkowo wysokie spalanie (nawet ponad 10 l/100 km w jeździe miejskiej), przekonują natomiast dobre osiągi. Pod maskę Toledo trafiał też „nieśmiertelny” silnik 1.9 TDI/105 KM. Ze względu na trwałość i niskie spalanie to bardzo dobry wybór, choć warto pamiętać o tym, że egzemplarze z początku produkcji w większości przypadków mają za sobą dość duże przebiegi.

Poza tym bazowy diesel rozczarowuje nie najlepszą dynamiką. Amatorom benzyniaków polecamy doładowany silnik 1.8 TSI/160 KM – zapewnia niezłe osiągi, jest dość trwały (choć znamy przypadki awarii napinacza łańcucha rozrządu) i nie pali przesadnie dużo. Jednostki 1.4/86 i 1.6/102 KM okazują się za słabe (tej drugiej zdarzała się nierówna praca na biegu jałowym), natomiast wersje 1.4 TSI/125 i 2.0 TSI/200 i 211 KM praktycznie nie pojawiają się w ogłoszeniach. Częściej spotkać można silnik 2.0 FSI/150 KM. Niestety, jest paliwożerny (średnio nawet 11-12 l/100 km) i miewa problemy z nietrwałymi cewkami zapłonowymi oraz nagarem osadzającym się na zaworach.

PODSUMOWANIE - Toledo to kolejny dowód (obok np. Opla Signum) na to, że nietypowa stylistyka może skutecznie pogrążyć nawet bardzo udany model. Jeśli natomiastweźmiemy pod uwagę stosunek ceny do wieku i wyposażenia, to okaże się, że Seat praktycznie nie ma sobie równych. Usterki? Będą się zdarzać, ale wyeliminujemy je dość tanio (zamienniki!).