Gdyby 36-letni mieszkaniec gminy Krzeszowice nie działał w warunkach recydywy, to za zarzuty uszkodzenia mienia groziłoby mu do pięciu lat pozbawienia wolności. W maju tego roku mężczyzna wyszedł z więzienia – odsiadywał karę m.in. za rozbój, kradzieże z włamaniem, naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza, oszustwa, podpalenia śmietników na terenie podkrakowskiej gminy Krzeszowice.

Policja nie ustaliła jeszcze dokładnego motywu ostatniego działania mężczyzny. "Nie wiadomo, co nim kierowało. Częściowo przyznał się do winy" – powiedziała w czwartek PAP oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Krakowie podkomisarz Justyna Fil.

Do zdarzenia doszło na parkingu leśnym w jednej z miejscowości gminy Krzeszowice. Straty spowodowane przez podpalenie wyceniono na 16 tys. zł. W pożarze nikt nie ucierpiał, dzięki działaniom strażaków ogień nie zdążył się rozprzestrzenić.

Właściciele jednego z uszkodzonych pojazdów, jeszcze przed pozostawieniem auta na parkingu, zwrócili uwagę na kręcącego się w okolicy mężczyznę – opisali go policjantom. Funkcjonariusze odnaleźli go chwilę po pożarze. Sprawca zamierzał złapać "stopa", żeby opuścić rejon przestępstwa. Zatrzymany przez policjantów zdążył się już przebrać i schować do plecaka wcześniej noszoną odzież.