in. o Waszyngton, Chicago, Memphis, Dallas, Denver, Durango, Las Vegas, Monterey, dotarł do Los Angeles na wybrzeżu zachodnim USA.Cel wyprawy – przekonać Amerykanów do silników Diesla i pokazać im różne modele Audi z najnowszymi silnikami TDI.Zadanie niełatwe, bo do tej pory diesle w osobówkach to w Ameryce rzadkość. Teraz, gdy kryzys mocno dotknął krainę Wuja Sama, zmienia się podejście amerykańskich kierowców do diesla, a przede wszystkim do wielkich samochodów z dużymi i paliwożernymi silnikami benzynowymi spalającymi po 20-30 litrów na 100 km. Spośród wszystkich parametrów samochodu w Ameryce jeden jest szczególnie ważny –ile mil przejeżdża auto na jednym galonie (mpg – miles per gallon). Dla przypomnienia: mila to 1,6 km, a jeden galon amerykański to 3,785 litra. I właśnie ten parametr w niezwykle prosty, ale skuteczny sposób wykorzystało Audi do promocji swoich aut, a także do zaintrygowania Amerykanów. {player}1224216484579.flv{/player} Na tylnych szybach wszystkich 23 aut jadących w maratonie wypisano, ile zużywają paliwa – właśnie w milach na galon.Np. na Audi A4 z silnikiem 3-litrowym TDI o mocy 240 KM napisano 44,8 mpg. Dla kierowców amerykańskich był to szok, gdyż ich auta przejeżdżają na jednym galonie 15, góra 20 mil, a tu pojawia się samochód z mocnym silnikiem spalający 3 razy mniej!Wysłannik „Auto Świata” dołączył do konwoju dopiero po 11 dniach od jego wyruszenia z Nowego Jorku, kiedy kolumna 23 aut dotarła do Las Vegas (Nevada) i zatrzymała się na jeden dzień w tej jaskini lwa i wszelkiej rozpusty, oczywiście, z hazardem na czele.{player}1224216484570.flv{/player} Las Vegas najlepiej zwiedzać nocą – miasto skrzy się wtedy milionami neonów, reklam kasyn, klubów, hoteli. Pod słynnym Bellagio (znanym z filmu „Ocean Eleven”) tłumy czekają na pokaz fontann – podświetlanych i tańczących w takt arii śpiewanych przez Bocellego. Jeszcze większe tłumy w środku tego gigantycznego kasyna próbują szczęścia w ruletce, blackjacku czy przy tysiącach jednorękich bandytów. Las Vegas to jeden wielki kicz, ale i tak warto to miasto odwiedzić i pobyć tu co najmniej 2-3 dni. Z Las Vegas ruszyliśmy do Mammoth Lakes w Kalifornii. Po drodze musieliśmy pokonać ok. 300-milową trasę przez Dolinę Śmierci (Death Valley). To najbardziej gorący obszar na kuli ziemskiej. Widoki tu piękne, ale surowe, odstraszające. Zupełnie inne wrażenia odnieśliśmy, przejeżdżając przez rozległy (1200 mil kw.), zalesiony Yosemite National Park. Poza przyrodą atrakcją są tam niedźwiedzie żyjące na wolności.{player}1224216484560.flv{/player} Kolejna atrakcja po drodze to Monterey – malutka, ale modna miejscowość na półwyspie o tej samej nazwie. Stamtąd wzdłuż wybrzeża pojechaliśmy na południe w kierunku Los Angeles. Nasz maraton zakończyliśmy uroczyście w Santa Monica. Przez miasto przejechaliśmy w eskorcie policjantów na Harleyach. Auta ustawione pod jednym z hoteli, niedaleko nadmorskiej promenady, robiły furorę. I znów musieliśmy wiele razy tłumaczyć, co znaczą napisy na tylnych szybach. Amerykanie powoli przekonują się do diesli... {player}1224216484549.flv{/player} {player}1224216484525.flv{/player}