Amerykański prezydent jest fanem węgla i ropy naftowej, a od czasu, kiedy z jego administracji odszedł Elon Musk, nie kryje już nawet wrogości wobec technologii niskoemisyjnych. Ostatnio Donald Trump zapowiedział, że jego administracja zniesie wymogi dotyczące systemów oczyszczania spalin w silnikach Diesla. Część zmian już wchodzi w życie.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Shutterstock/Vitpho/Kaua209
Donald Trump chce powrotu dymiących diesli. "13 miliardów dolarów oszczędności"
W Stanach Zjednoczonych auta osobowe z silnikami Diesla to absolutny margines rynku, ale transport drogowy i rolnictwo to branże, które również w Ameryce korzystają przede wszystkim z pojazdów wysokoprężnych. Od 2010 r. obowiązywały tam normy emisyjne zbliżone do tych, jakie znamy z rynku europejskiego, a co za tym idzie, silniki Diesla musiały być wyposażone m.in. w filtry cząstek stałych i układy SCR oczyszczające spaliny z tlenków azotu, wykorzystujące wodny roztwór mocznika.
Główna różnica dotyczyła nazwy: nasz AdBlue nazywa się w USA DEF (Diesel Exhaust Fluid – płyn do wydechu diesla). Wygląda na to, że wkrótce popyt na ten preparat w Ameryce gwałtownie spadnie. Podobnie jak w Europie, układy te musiały być skonfigurowane tak, żeby brak środka do oczyszczania spalin lub niesprawność systemu uniemożliwiały normalną eksploatację czy choćby uruchomienie silnika.
Pozbycie się "ekologii" ma dać użytkownikom diesli 13 miliardów dolarów oszczędności
Podczas niedawnej konferencji dotyczącej rolnictwa, Donald Trump zapowiedział, że ceny maszyn rolniczych muszą być niższe i że wzrost ich cen w ostatnich latach spowodowany był przede wszystkim tym, że nawet taki sprzęt musiał być wyposażony w układy kontroli emisji spalin. Według Trumpa, te systemy "i tak nic nie dają, a tylko wszystko komplikują" i jak najszybciej trzeba się ich pozbyć. Działania administracji Trumpa, w tym amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (EPA) dotyczyć mają nie tylko sprzętu rolniczego, ale także ciężarówek.
Brooke L. Rollins, sekretarz ds. rolnictwa USA: Amerykanie mają prawo być zmęczeni ciągłymi awariami systemów DEF (przyp. redakcji: odpowiednik europejskiego AdBlue). Robimy wszystko, by rozwiązać ten problem. Dziś robimy kolejny krok naprzód, znosząc czujniki DEF. Rolnicy i kierowcy ciężarówek nie powinni tracić miliardów dolarów przez koszty napraw ani dni pracy straconych z powodu tych awarii.
Kilka miesięcy temu EPA wezwała amerykańskich producentów pojazdów z silnikami Diesla do przesłania szczegółowych informacji dotyczących awaryjności systemów oczyszczania spalin. Kolejnym krokiem było wprowadzenie regulacji, które wymagają, aby elektronika nadzorująca pracę systemów oczyszczania spalin była konfigurowana inaczej niż dotychczas – w razie braku płynu lub niesprawności układu sterowniki nie mogą unieruchamiać silników ani wprowadzać ich w tryb awaryjny o obniżonych osiągach.
Działanie układów ma się ograniczać teraz do... zapalenia kontrolki i wyświetlenia informacji o ewentualnej awarii systemu. W przyszłości z pojazdów sprzedawanych na amerykańskim rynku układy SCR mogą po prostu zniknąć. To oznacza, że np. produkowane w USA ciągniki rolnicze nie będą mogły być sprzedawane w takich wersjach ani w Europie, ani w wielu krajach Azji.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.