Kartki z "cennikiem" za parkowanie zniknęły z Morelowej. Mamy stanowisko miasta

Mowa o tym tekście: Ulica Morelowa w Warszawie z parkingiem 500 zł za godzinę. O co chodzi? Na porządnie wyglądającej, na pierwszy rzut oka, ulicy Morelowej w Warszawie panuje klimat trochę jak w mafijnej dzielnicy Palermo na Sycylii: strach tu zostawić samochód na pięć minut. Na płocie dużego warsztatu przy ulicy ktoś zawiesił tabliczki z cennikiem: 500 zł za pierwszą godzinę parkowania, 1000 zł za każdą następną. Wygląda to, jak sugestia, by tu się nie kręcić. Wzdłuż ulicy zaparkowane samochody — wszystkie, co do jednego, niepoprawnie; w mniej więcej co trzecim przebita opona, kilka wygląda tak, jakby miały tu już zostać na zawsze.

Ze znaków drogowych na Morelowej nie wynika, że parking jest płatny. Z prywatnego cennika — już tak

Uszkodzone samochody parkujące przy ul. Morelowej w Warszawie
Uszkodzone samochody parkujące przy ul. Morelowej w WarszawieŹródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
Wzdłuż ulicy przewidziano zatoki parkingowe, ale że ulica wąska, parkowanie możliwe jest tylko wzdłuż. Wszyscy stają pod kątem, by więcej aut się zmieściło. Jest deficyt miejsc, stąd pewnie ogłoszenia z absurdalnym cennikiem wiszące na płocie warsztatu co parę metrów. Aż chce się spytać: to tak wolno?
Gdy wchodzę do środka, by spytać, gdzie tu się płaci, chętnych do pobrania pieniędzy i wystawienia rachunku nie ma. No to zapytałem rzeczniczkę prasową warszawskiej Dzielnicy Białołęka, jak wygląda ta sprawa z punktu widzenia zarządcy drogi — bo to przecież droga miejska, tak przynajmniej sugeruje jej oznakowanie. Czy ktoś może sobie ot tak powiesić prywatny cennik na publicznej drodze i straszyć kierowców absurdalnymi stawkami za parkowanie samochodów?

Prywatne opłaty za postój na publicznej drodze — rzeczniczka dzielnicy odpowiada

Ogłoszenia z absurdalnym cennikiem były na tyle widoczne, że nie sposób ich nie zauważyć
Ogłoszenia z absurdalnym cennikiem były na tyle widoczne, że nie sposób ich nie zauważyćŹródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
Katarzyna Wiejowska, rzeczniczka prasowa dzielnicy Białołęka w Warszawie, na której terenie leży ulica Morelowa, nie pozostawia wątpliwości: ktoś straszy kierowców albo wyłudza pieniądze. W odpowiedzi na pytania "Auto Świata" czytamy:
A zatem: nie ma tu żadnego płatnego parkingu — w każdym razie nie na ulicy. Dalej rzecznik radzi i wyjaśnia:

Zaobserwowane akty wandalizmu należy każdorazowo zgłaszać do służb odpowiedzialnych za ich egzekucję — Policja. Urząd Dzielnicy Białołęka nie posiada narzędzi prawnych do egzekwowania treści wywieszanych na prywatnych ogrodzeniach. Wywieszone treści nie mogą ingerować w przestrzeń i organizację ruchu na drodze publicznej, mogą dotyczyć wyłącznie przestrzeni prywatnej.

Dowiadujemy się też, że na tej ulicy zostanie wprowadzony nowy sposób organizacji ruchu. Miasto wystąpiło do policji o objęcie tego rejonu wzmożonym nadzorem.
Uszkodzone samochody parkujące przy ul. Morelowej w Warszawie
Uszkodzone samochody parkujące przy ul. Morelowej w WarszawieŹródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński

Wystarczył jeden tekst i jedna doba, na Morelową wraca porządek

Po kilku godzinach od publikacji artykułu na stronach "Auto Świata" i Onetu ogłoszenia o opłatach za parkowanie na Morelowej zniknęły. Od radnego dzielnicy, Mateusza Senko, który interweniował w sprawie patologii na Morelowej, wiemy też, że sprawa jest rozwojowa:
  • Urząd Dzielnicy Białołęka sprawdzi, czy nie doszło do bezumownego zajęcia terenu miejskiego w związku z próbą pobierania opłat za parkowanie na nim; tego typu działalność podlega nie mniej drakońskim opłatom niż te, które zaproponował "samozwańczy parkingowy".
  • Na miejscu była straż miejska: zweryfikowano oznakowanie. Obecnie jest tu oznakowanie "dla inteligentnych" — każdy powinien się domyślić, że parkowanie dozwolone jest tylko wzdłuż (auta stojące w poprzek utrudniają minięcie się samochodów jadących ulicą). Zostaną domalowane linie wzdłuż zatok, aby nikt nie miał wątpliwości, jak parkować.
  • Uszkodzone samochody, które wyglądają na porzucone — jeśli nie znajdą się ich właściciele — zostaną odholowane.
  • Policja ma zapewnić tu intensywne działania prewencyjne.

Przebili ci opony? Spuścili powietrze? Zgłoś to

Uszkodzone samochody parkujące przy ul. Morelowej w Warszawie
Uszkodzone samochody parkujące przy ul. Morelowej w WarszawieŹródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
Nie tylko przebicie opony, lecz także "niewinne" spuszczenie powietrza w cudzym samochodzie jest ścigane i podlega karze — można za to dostać grzywnę do 5 000 zł. Gdy łączne straty związane z wandalizmem przekroczą 800 zł, czyn staje się przestępstwem. Aby jednak policja zajęła się sprawą, jest warunek: trzeba to zgłosić policji, bo to nie są wykroczenia i przestępstwa ścigane z urzędu, a jedynie na wniosek pokrzywdzonego.
Zdecydowanie warto zgłaszać takie rzeczy — policja nie lubi, gdy statystyki pęcznieją od umorzonych spraw związanych choćby z wandalizmem; zwłaszcza gdy zgłoszenia powiązane z jakimś miejscem powtarzają się, ktoś w końcu się tym zajmie. Ale nie zajmie się bez zgłoszeń. No, chyba że sprawa staje się medialna.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Pokaż listę wszystkich publikacji

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu