•  Na pożegnanie powstanie wyjątkowa edycja luksusowego modelu. Bentley zbuduje 30 sztuk specjalnej edycji Mulsanne 6.75 Edition by Mulliner.
  • Brytyjska marka rezygnuje po 60 latach ze swojego wielokrotnie udoskonalanego silnika 6.75 l V8.
  • Bentley zapowiada, że miejsce Mulsanne zajmie nowy Flying Spur

Oto koniec wyjątkowej ery w historii marki Bentley. Brytyjska marka 60 latach rezygnuje ze swojego wielokrotnie udoskonalanego silnika V8 o pojemności 6.75 l. Wraz z nim przechodzi także do historii limuzyna Mulsanne. To oznacza wyzwanie dla działu kadr, którego zadaniem jest przeniesienie do innych działów wszystkich pracowników zajmujących się dotychczas produkcją silnika, jak i całego samochodu. Mają bowiem zajęcie jedynie do wiosny 2020 roku.

Na pożegnanie powstanie wyjątkowa edycja luksusowego modelu. Bentley planuje 30 sztuk specjalnej edycji Mulsanne 6.75 Edition by Mulliner. Producent oczywiście zadbał o to, by trudno było przeoczyć każdy egzemplarz.

Bentley obiecuje unikalne wykończenie. Pod maską znajdziemy zatem czarny kolektor (a nie srebrny jak dotychczas) oraz tabliczkę znamionową podpisaną przez samego prezesa, czyli Adriana Hallmarka. W kabinie zaś cztery rodzaje perforowanej skóry w kolorach Imperial Blue, Beluga, Fireglow oraz Newmarket Ten. Do tego wykończenie elementami w kolorze srebra i aluminium o kolejnej wyszukanej nazwie Dark Engine Spin. Motyw edycji 6.75 będzie wyszyty na siedzeniach oraz odtworzony na chromowanej plakietce w kabinie i komorze silnika. Nie zabraknie również zmodyfikowanego wyświetlanego logo (diody w drzwiach) oraz wskaźników ze schematami przekroju silnika.

Co dalej? Bentley zapowiada, że miejsce Mulsanne zajmie nowy Flying Spur. Na tym nie koniec. W ciągu najbliższych lat cała gama otrzyma napędy hybrydowe. Od nich już nie ma odwrotu.