Porównania cen nowych aut w Niemczech i Polsce podjęła się firma Samar. Do zestawienia trafiło dziesięć najpopularniejszych ostatnio w Polsce SUV-ów. Oczywiście, żeby analiza miała sens, badający starali się dobrać wersje o najbardziej zbliżonym poziomie wyposażenia. Co ciekawe, ta sama nazwa wersji wyposażenia nie zawsze oznacza identyczne wyposażenie po obu stronach granicy. Do porównania trafiły ceny katalogowe, które nie uwzględniają rabatów importerów oraz promocji dilerów.

Różnice są zaskakująco duże

Oczywiście z tyłu głowy mamy fakt, że od wybuchu pandemii koronawirusa złotówka jest nieracjonalnie słaba względem dolara i euro, ale mimo to różnice w cenach nowych aut po obu stronach granicy mocno się zróżnicowały.

We wszystkich dziesięciu przykładach, po przeliczeniu na złotówki, ceny katalogowe są wyraźnie wyższe w Niemczech (ceny przeliczone zostały wg kursu 1 EUR = 4,52 PLN). W wybranym przez Samar segmencie SUV-ów różnica ta wynosi średnio 23 proc. na korzyść Polski. Rekordzistą jest Skoda Kamiq Style 1.5 TSI/150 KM, która w polskim salonie jest tańsza o 35 proc. względem oferty niemieckich dilerów. Z kolei niemieccy klienci najmniej zaoszczędzą, kupując w Polsce Dacię Duster Prestige 1.3/130 KM.

Foto: Samar
Ceny nowych aut w Polsce i w Niemczech

Nadal Niemcy są w lepszej sytuacji

Tak duże różnice wynikają głównie ze słabego złotego, ale mimo to nowe auto dla przeciętnego Niemca jest łatwiej osiągalne niż dla statystycznego Kowalskiego. Wystarczy porównać średnie zarobki. W Polsce według GUS średnia krajowa wynosi obecnie około 3,9 tys. zł netto. Dla porównania po zachodniej stronie Odry przeciętny Niemiec zarabia niemal trzykrotnie więcej - blisko 11 tys. złotych. To oznacza, że na samochód o wartości 137 752 zł (średnia cena auta z ww. porównania) przeciętny Polak musi pracować 35 miesięcy, a Niemiec - tylko 15 miesięcy.