Jest sześć pomysłów, jak uchronić nas przed katastrofą na stacjach. Żaden nie zadziała
Gabor Steingart
Jesteśmy coraz bliżej czarnego scenariusza opracowanego przez Goldman Sachs dotyczącego cen ropy. Mówi się o sześciu pomysłach, które mają nas uchronić przed krachem. Co jeden to gorszy.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Carl Court/Getty Images / Getty Images
Płonące pole naftowe (zdjęcie ilustracyjne)
Cena ropy Brent – najważniejszego światowego wskaźnika – wzrosła chwilowo powyżej 110 dol. za baryłkę. Obecnie wynosi 105 dol. W marcu ubiegłego roku kontrakty terminowe na Brent były jeszcze notowane w okolicach 70 dol. za baryłkę.
W scenariuszach kryzysowych stworzonych przez Goldman Sachs założono 120 dol. za baryłkę. J.P. Morgan w najczarniejszym scenariuszu zakłada nawet 150 dol., co byłoby odpowiednikiem zawału dla światowej gospodarki. Oznaczałoby to wzrost inflacji i załamanie globalnego wzrostu gospodarczego.
Bardzo daleko do kryzysowego scenariusza Goldman Sachs nie jesteśmy — obecnie ropa Brent wyceniana jest na około 105 dol.
W Białym Domu, Pentagonie i w Międzynarodowej Agencji Energetycznej gorączkowo szuka się obecnie alternatywnych rozwiązań, które mogłyby oddalić widmo globalnego kryzysu gospodarczego. Mówi się o sześciu rozwiązaniach, które mają uchronić nas przed katastrofą. Wszystkie są fałszywe. Tylko jedna opcja – numer siedem – zdaje się mieć sens.
Rozwiązanie nr 1, które nic nie da: OPEC odkręca kurek
USA mogłyby naciskać zwłaszcza na swoich sojuszników na Bliskim Wschodzie, by zwiększyć produkcję ropy. Jednak według IEA (Międzynarodowa Agencja Energetyczna) globalne moce wydobywcze, które można by szybko uruchomić, wynoszą zaledwie około czterech mln baryłek dziennie, głównie w Arabii Saudyjskiej. To zaledwie około czterech proc. światowego dziennego zużycia.
Szok związany z cieśniną Ormuz dotyczy wielokrotnie większych ilości, gdyż przez tę trasę transportowanych jest około 20 proc. światowych przepływów ropy i LNG. Problem i rozwiązanie zupełnie do siebie nie pasują.
Cieśnina Ormuz i ruch statków po niejMapy Google/Marine Traffic
Rozwiązanie nr 2, które nic nie da: Zakaz eksportu ropy przez USA
Stany Zjednoczone mają bogate złoża ropy i gazu, więc eksportują surowce – średnio ponad 4,1 mln baryłek ropy dziennie. Biorąc pod uwagę światowe zużycie przekraczające 100 mln baryłek dziennie, to także jedynie około czterech proc. światowego rynku.
Zakaz eksportu najpewniej spowodowałby krótkotrwały spadek cen w kraju, ale wzrost cen na świecie, bo Europa i Azja straciłyby dostęp do amerykańskich dostaw. Producenci z USA mieliby niższe przychody, co hamowałoby inwestycje i wydobycie w Stanach. Jedno państwo, nawet tak duże jak USA, może złagodzić szok cenowy, ale nie jest w stanie go zlikwidować.
Ponadto amerykańskie rafinerie często potrzebują ciężkiej ropy z importu, podczas gdy same eksportują lekką ropę z łupków – więc technicznie zakaz eksportu nie pozwoliłby na pełne zaspokojenie krajowych potrzeb.
Rozwiązanie nr 3, które nic nie da: Obniżka cen paliw i dopłaty
Obniżka ceny paliw o około 17 centów na litr, jak to miało miejsce np. w Niemczech, jest widoczna politycznie, ale dla przeciętnego kierowcy jest niemal nieodczuwalna. Ludzie czytają o tej obniżce, ale jej nie zauważają.
Takie dopłaty przesuwają jedynie koszty z kierowcy na podatnika. Jednak w praktyce to ta sama osoba. Pieniądze, które państwo wkłada mu do lewej kieszeni, wcześniej wyjęło z prawej.
Odnawialne źródła energii są właściwą odpowiedzią systemową, ponieważ rozbudowa energii wiatrowej, słonecznej i geotermalnej na dłuższą metę zmniejsza zależność od importu paliw kopalnych. Nie rozwiążą jednak nagłego skoku cen ropy. Planowanie, uzyskiwanie pozwoleń, budowa i integracja z siecią to procesy trwające latami. Ponadto znaczna część obecnego popytu na ropę dotyczy sektorów takich jak transport czy przemysł petrochemiczny, których nie można szybko zelektryfikować.
Odnawialne źródła energii to odpowiedź na wyzwania przyszłej dekady – nie na obecny kryzys.fokke baarssen / Shutterstock
Rozwiązanie nr 5, które nic nie da: Oszczędność
Teoretycznie zmniejszenie popytu działa najskuteczniej: jeśli zużywa się mniej ropy, presja na ceny spada. Jednak w krótkim okresie popyt na ropę jest mało elastyczny, ponieważ dojazdy do pracy, transport, rolnictwo, lotnictwo i przemysł nie mogą szybko znaleźć alternatyw.
Ponadto, ograniczenia prędkości, mniej lotów, zmniejszenie produkcji czy obowiązkowy home office rzeczywiście obniżają zapotrzebowanie na ropę, ale równocześnie zmniejszają też aktywność gospodarczą. Oszczędzanie owszem, obniża ceny, ale oznacza zaostrzenie kryzysu gospodarczego.
Rozwiązanie nr 6, które nic nie da: Wojskowa ochrona cieśniny Ormuz
Siły zbrojne mogą wprawdzie ochronić pojedyncze tankowce, ale nie są w stanie wyeliminować groźby dalszej eskalacji. Terytorium Islamskiej Republiki Iranu ciągnie się niemal wzdłuż całego, liczącego około 1500 km, wybrzeża Zatoki Perskiej i obejmuje także cieśninę Ormuz. Na całej długości rozmieszczono wyrzutnie rakiet i drony bojowe.
W ten sposób w grę wchodzą fundamentalne kwestie psychologii rynkowej. Ceny ropy reagują nie tylko na faktyczny deficyt surowca – ale także na samo oczekiwanie niedoborów.
Koszty operacji wojskowych oraz stale wysokie ubezpieczenia podniosłyby trwale ceny energii. Oba czynniki działają jak myto na wszystkie transporty ropy przez cieśninę Ormuz.
Rozwiązanie nr 7: Wyjście z sytuacji
Jest tylko jeden sposób, by zapobiec trwałemu szokowi cen ropy i globalnej recesji: pokój. Dlatego nie ma innej drogi niż rozbrojenie konfliktu i ustalenia na rzecz trwałego pokoju. W swoim najnowszym raporcie Międzynarodowa Agencja Energetyczna wskazuje kierunek:
Ponowne uruchomienie tranzytu przez cieśninę Ormuz to bezwzględnie najważniejszy krok, by przywrócić stabilne dostawy ropy i gazu oraz zmniejszyć presję na rynki i ceny.
Donald Trump nie miał na tę wojnę ani planu militarnego, ani realistycznych celów, ani szacunków skutków gospodarczych. Teraz, najpóźniej w tym momencie, potrzebuje planu wyjścia. Jego przyszłość można dziś odczytać z cen na stacjach paliw. Jeśli ujarzmi Iran, pylony z ceną paliwa będą jego łukiem triumfalnym – a jeśli nie, mogą stać się jego nagrobkiem.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco!
Obserwuj
nas w Google.