Dr Rainer Röcker lubił Porsche od najmłodszych lat. Swoje pierwsze auto tej marki dostał w 1963 r. „Wówczas umowę kupna musiał jeszcze podpisać mój ojciec” opowiada Röcker. „Początkowo był przeciwny temu, żebym jeździł Porsche, ale udało mi się go przekonać z pomocą kilku lampek wina”.

Przebiegły młody mężczyzna miał szczęście urodzić się w zamożnej rodzinie cukierników, która wyspecjalizowała się w produkcji pralin czekoladowych pod marką Confiserie Heilemann. Röcker równie bardzo jak dobre czekoladki ceni sobie porządne samochody. „Bardzo duże pracuję i mam ogromną satysfakcję z sukcesów firmy. Porsche traktuję jak zawór spustowy, coś co wprowadza równowagę do mojej codzienności.”

Foto: Auto Świat
Dr Röcker odbiera nowego Cayenne'a – swoje 70. Porsche w życiu

W ciągu 50 lat kupił już 70 aut marki Porsche. Jego najnowszy model to Cayenne. Wszystkie swoje egzemplarze Röcker zamawiał w salonie Otto Hahn w Stuttgarcie. Jak sam przyznaje, bardzo sobie ceni kontakt z firmą średniego szczebla, podobnej do tej, którą sam prowadzi. Przez wiele lat przyjaźnił się z założycielem tej grupy dilerskiej, Ottonem Hahnem, stąd mógł zawsze liczyć na najwyższą jakość obsługi.

Na pytanie, czy nigdy nie rozważał wyboru auta innej marki, przytacza pewną anegdotę. „Byłem z wizytą na salonie IAA we Frankfurcie i w towarzystwie ówczesnego szefa Porsche, Wendelina Wiedekinga, udaliśmy się na stoisko Ferrari. Z honorami przyjął nas tamtejszy boss, Luca di Montezomolo, po czym Wiedeking zapytał się go, czy ma klienta, który kupił u niego już 50 samochodów? Di Montezemolo odparł, że aż tylu jeszcze nikt u niego nie kupił, i że trudno mu sobie kogoś takiego wyobrazić. Wtedy zdradziłem mu swoją małą tajemnicę, Wiedeking nie krył dumy. Jeszcze przez wiele lat po tym spotkaniu Ferrari próbowało mi sprzedać jakiś samochód, ale ja i tak zawsze preferowałem auta z Zuffenhausen.”

Hmn... a może by tak rzucić to wszystko i zacząć robić czekoladki?