Kryzys w branży motoryzacyjnej - powodem brak półprzewodników, nie mniejszy popyt

Piotr Karczmarczyk
Piotr Karczmarczyk
Dodaj w Google
  • Powodem kryzysu w branży jest aktualnie brak półprzewodników, a nie malejący popyt
  • Łańcuch dostaw zaburzyła głównie pandemia, ale swoje dołożył ciąg nieszczęśliwych wypadków – od awarii w fabrykach w Teksasie i Japonii po susze na Tajwanie
  • Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Onet.pl
Sprzedaż nowych aut w Chinach i Stanach Zjednoczonych wróciły do poziomów z pierwszego półrocza 2019 r. Pomógł w tym prawie 30-procentowy skok rejestracji w USA i prawie 25-procentowy wzrost w Państwie Środka. Gorzej wypadła Europa, która mimo wzrostu liczby rejestracji aut osobowych o 27 proc. w ujęciu rok do roku, wciąż była o 23 proc. poniżej rezultatu uzyskanego w pierwszej połowie 2019 r.
Okazuje się, że mimo wzrostów sprzedaży (największych w Chinach i USA) były one wyraźnie niższe niż przewidywano. Czy to oznacza, że dotarliśmy do sufitu, a rynek motoryzacyjny jest już nasycony? Niekoniecznie. Mniejsza niż przewidywana sprzedaż nie wynikał bowiem z niższego popytu, ale z mniejszej podaży. Oczywiście, głównym powodem jest brak półprzewodników.
Spadek rejestracji w okresie pandemii
Santander
Spadek rejestracji w okresie pandemii
"Główną przyczyną słabszej, niż zakładano sprzedaży w Europie, nie jest niski popyt, tylko braki komponentów. Według danych Eurostatu chęć konsumentów do zakupu nowego auta w ciągu najbliższych 12 miesięcy wróciła do poziomów notowanych w 2019 r., a już od końca ubiegłego roku dealerzy przewidywali coraz większe zamówienia. Optymistyczni są też przedstawiciele niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego, którzy w ankietach wskazywali na poprawiającą się od początku 2021 r. sytuację biznesową, na skutek przede wszystkim wysokiego popytu" – mówi Radosław Pelc, analityk sektorowy w Santander Bank Polska.

Kto traci najwięcej, a kto straty odrabia najszybciej?

Nie wszyscy producenci odbudowują się tak samo szybko. Według danych rejestracje Renault, Forda, Opla czy Dacii w Europie wciąż są około 40 proc. poniżej poziomów z 2019 r. Z kolei do poziomu swoich "przedcovidowych" statystyk sprzedaży wróciły już Toyota, Kia i Volvo, a na dobrej drodze do tego jest też BMW, Skoda czy Audi. Ale jak już wspominaliśmy, problemem z odrobieniem strat są tylko i wyłącznie puste place oraz spowolniona produkcja przez zaburzony proces dostaw chipów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W badaniu IFO 84 proc. przedstawicieli przemysłu motoryzacyjnego w Niemczech wskazywało w lipcu 2021 na problemy z dostępnością materiałów do produkcji. Według badania Moto Focus, 92 proc. producentów części z Polski uważało, że braki materiałów utrzymały się lub pogłębiły w pierwszym kwartale br.
Firma IHSMarkit szacuje, że w efekcie tych problemów w pierwszej połowie 2021 r. wytworzono na świecie 4 mln pojazdów lekkich mniej niż zakładano. Biorąc pod uwagę obecną sytuację, w trzecim kwartale straty mogą wynieść kolejne 1,8 do 2,1 mln aut, a cały rok może się skończyć utraconą produkcją na poziomie 6,3 do 7,1 mln aut.

Dlaczego brakuje półprzewodników?

Przeczytaj też:

Analitycy Santandera twierdzą, że na problem z dostawą chipów złożyło się kilka przyczyn. Po pierwsze, podczas pandemii producenci półprzewodników, widząc spadające zamówienia z branży automotive, przestawili się na dostawy dla branż o rosnącym popycie.
Po drugie, swoje dołożył ciąg nieszczęśliwych wypadkow – od awarii w fabrykach w Teksasie i Japonii po susze na Tajwanie. Po trzecie, mniejsza produkcja w azjatyckich fabrykach po części była skutkiem pandemii i niskiego stopnia zaszczepienia pracowników.
Eksperci przewidują utrzymanie się niedoborów do pierwszego kwartału 2022 r., następnie stabilizację od drugiego kwartału. Płynne i umożliwiające odrabianie strat dostawy chipów powinny nastąpić dopiero w drugiej połowie 2022 r., choć coraz częściej pojawiaj się też głosy, że ograniczenia w dostawach mogą trwać nawet do końca 2022 r.

Co czeka branżę motoryzacyjną?

ANALIZA WZROSTU SPRZEDAŻY NOWYCH AUT
Santander
ANALIZA WZROSTU SPRZEDAŻY NOWYCH AUT
To zależy jakie ramy czasowe weźmiemy pod uwagę. W bazowym scenariuszu Santander Bank Polska przewiduje wzrost wolumenów produkcji samochodów osobowych w Europie o 8 proc. w 2021 r. oraz o 12 proc. w 2022 r. To jednak nadal odpowiednio o 17 proc. i 7 proc. mniej niż w 2019 r. Według ekspertów skala niepewności na rynku jest jednak bardzo duża. Obecna sytuacja wskazuje, że w nadchodzących miesiącach silniejsze jest ryzyko korekty prognoz w dół niż szansa na poprawę przewidywań.
Bez wątpienia w krótkim i średnim terminie kluczową kwestią pozostaje powrót dostaw półprzewodników do poziomu pokrywającego zapotrzebowanie branży. Pod względem popytu sytuacja w branży wygląda pozytywnie. W UE rośnie PKB, a z nim skłonność europejskich konsumentów do zakupu samochodu w ciągu najbliższych 12 miesięcy.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Autor Piotr Karczmarczyk
Piotr Karczmarczyk

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu