Bezprzewodowe ładowanie samochodów? Czy to naprawdę nowość? Niekoniecznie. Ale punkt widzenia jak zwykle zależy od punktu siedzenia. Dla BMW bezprzewodowe ładowanie to ważne usprawnienie, które już w przyszłym roku będzie opcjonalnie oferowane do modelu 530e. Dla wielu konkurencyjnych firm to już nic nowego, gdyż co najmniej od kilku lat pracują nad podobnymi rozwiązaniami. Dla wielu, czyli dla kogo? Oto kilka przykładów.

Volvo C30 z ładowaniem indukcyjnym

Zacznijmy od marek spoza Europy. Własne testy prowadzi Toyota wspólnie z WiTricity (zadaniem firmy jest upowszechnianie technologii opracowanych na jednej z najbardziej prestiżowych uczelni: amerykańskiej MIT - Massachusetts Institute of Technology). W 2014 roku rozpoczęto testy 3 zmodyfikowanych egzemplarzy Prius Plug-in (cewki indukcyjne umieszczono w nich pod podłogą bagażnika), które zasilano z przydomowych stacji ładowania zainstalowanych w prefekturze Aichi. Szacowany czas ładowania: ok 1,5 godziny. Moc 2kW. By ułatwić optymalne ustawienie samochodu zastosowano asystenta parkowania do automatycznego ustawienia samochodu. Na wszelki wypadek dodano jeszcze odpowiednio wyprofilowane progi w miejscach postojowych, by zatrzymać pojazd.

Toyota_Prius z płytą inudykcujną pod podłogą bagażnika

Toyota nie jest zresztą jedyną firmą, która współpracuje z WiTricity. Na liście partnerów, którzy podjęli współpracę są także inni producenci z Japonii oraz USA: Mitsubishi (model Concept CA-MiEV), Nissan oraz GM (m.in. Chevrolet Volt). Nie zabrakło również marek z Europy. Z rozwiązań WiTricity skorzystało Audi w koncepcyjnym modelu Urban Concept.

W Europie Volvo już od 2011 roku eksperymentuje wspólnie z kilkoma firmami nad ładowaniem indukcyjnym. W projekt zaangażował się m.in. znany producent tramwajów (Bombardier) oraz autobusów (Van Hool). Wspólnie stworzyli prototypowy egzemplarz nazwany Volvo C30 Electric, który do pełnego naładowania potrzebował ok 2 godzin i 20 minut.

Volvo_C30_Electric z ładowaniem indukcyjnym

Bezprecedensowy sojusz zawarły dwie firmy w Niemczech: BMW i Mercedes. W 2014 roku firmy ogłosiły, że rozwiną i wdrożą do produkcji technologię ładowania bezprzewodowego. System z cewkami indukcyjnymi miał zapewniać moc 3.6 kW i wyróżniać się wysoką skutecznością (90 proc.). Mercedes zastosował go w zmodyfikowanej wersji S 500 Plug in HYBRID. Znamienne, że w pierwszych komunikatach prasowych nawet nie wspomniano o tym, że technologię dostarcza inna firma: amerykański Qualcomm znany m.in. z produkcji procesorów do smartfonów.

Mercedes S500e z bezprzewodowym ładowaniem od Qualcomm

Wróćmy do BMW. Firma obiecuje w nowym modelu 530e imponujące średnie zużycie paliwa: 1,9l/ 100 km. Taki wynik ma osiągać system hybrydowy stanowiący połączenie silnika elektrycznego o mocy 113 KM (maksymalny moment obrotowy 250 Nm) oraz czterocylindrowego spalinowego o pojemności 2.0 l i mocy 184 KM. W trybie elektrycznym będzie można pokonać odległość do 50 km (prędkość maksymalna jest wówczas ograniczona do 140 km/h).

Początkowo ładowanie akumulatorów ma odbywać się tradycyjnie: po podłączeniu do zwykłego gniazdka (5 godzin) lub wydajniejszej stacji zasilającej i Wallbox (poniżej 3 godzin). W przyszłym roku pojawi się zaś opcja zasilania bezprzewodowego z wykorzystaniem dwóch płyt z cewkami (3,5 godziny ładowania). Jedna będzie zainstalowana w nawierzchni lub podłodze, a druga pod samochodem.

BMW płyta indukcyjna

BMW chwali się, że jest pierwszym na świecie producentem samochodów oferującym usługę optymalnego ładowania z uwzględnieniem najkorzystniejszych taryf oraz wykorzystaniem tzw. zielonej energii. Trzeba przyznać, że mieli się na kim wzorować: podobne rozwiązania od lat stosują m.in. firmy wyspecjalizowane w tzw. automatyce domowej popularnie nazywanej systemami domów inteligentnych.

W optymalnym ustawieniu samochodu ma pomóc m.in. system kamer

Usługa BMW to nic innego jak system, który szacuje koszty użytkowania zależnie od pory dnia i dostępnej taryfy energetycznej. Jeśli w określonych godzinach płacimy mniej za prąd, to wówczas wtedy będzie się odbywać ładowanie. Na tym nie koniec. Jeśli w domowej instalacji elektrycznej znajdują się moduły fotowoltaiczne, to wówczas zasilanie samochodu może się odbywać także tylko z wykorzystaniem energii słonecznej. W planowaniu ładowania akumulatorów wykorzystane mają być nawet prognozy pogody oraz szacunki dotyczące ilości dostępnych lokalnie źródeł energii (jeśli sąsiedzi także korzystają z systemu fotowaltaicznego). Kuszące? Osobną kwestią pozostaje wciąż dostępność nowego rozwiązania. Na razie można kupić hybrydową wersję serii 5. Ceny od 239 300 zł. Na cenę modułu trzeba będzie jeszcze poczekać.