Hybrydy i auta elektryczne tak jak kiedyś silnik parowy, czy nawet pierwsze auta u wielu kierowców wzbudzają mieszane uczucia. To fakt, że czasy mamy inne, jednak nie zmienia to faktu, że w przypadku aut elektrycznych i hybryd w ciągu ostatnich kilku lat możemy już mówić o mnóstwie mitów, które często z rzeczywistością wiele wspólnego nie mają.

Mit numer jeden – hybryda jest autem idealnym do miasta

Zasada działania auta z napędem hybrydowym jest prosta – silnik spalinowy, wspomagany silnikiem elektrycznym zużywa mniej paliwa i co równie ważne dzieje się to bez jakiegokolwiek udziału kierowcy. Faktem jest to, że właśnie w warunkach miejskich samochód z takim układem napędowym porusza się w sposób umożliwiający optymalne wykorzystanie wszystkich zalet napędu hybrydowego – częste ruszanie ze świateł, powolne toczenie się w korku, sprawiają, że bardzo często przemieszczamy się bez uruchamiania silnika spalinowego. Gdzie tu mit? Cóż, wiele osób twierdzi, że w trasie już tak dobrze nie jest bo przecież silnik elektryczny nie ma kiedy wspomagać tradycyjnego silnika – co skutkuje dużo większym zużyciem paliwa. Błąd – nawet podczas stosunkowo szybkiej jazdy, wtedy kiedy jedziemy ze stałą prędkością co jakiś czas silnik elektryczny wspomaga spalinowy – skutecznie ograniczając zużycie paliwa. Jednak aby tak było musimy świadomie korzystać z zalet napędu hybrydowego, tak traktowane auto hybrydowe nawet podczas jazdy w trasie zużyje mniej paliwa niż samochód z klasycznym układem napędowym.

 Foto: Mitsubishi

Mit numer dwa – hybryda plug-in w trasie zużywa gigantyczne ilości paliwa

Według mnie, obecnie najlepszym rozwiązaniem dla osób poszukujących auta elektrycznego jest wybór hybrydy plug-in – czyli takiej, która została wyposażona w większe akumulatory, które możemy naładować nawet ze zwykłego gniazdka. Co nam to daje? Między innymi to, że decydując się na taki samochód mamy tak zwane - dwa w jednym. Auto elektryczne, kiedy chcemy jechać właśnie autem elektrycznym i zwykłe auto napędzane układem hybrydowym, kiedy kończy się nam prąd w akumulatorach. I tu już słyszę komentarze takie akumulatory dużo ważą i jak się rozładują to musimy spodziewać się gigantycznego zużycia paliwa. Nie, nie i jeszcze raz nie. Aby zrozumieć ideę hybrydy plug-in trzeba pojeździć nią przez dłuższy czas właśnie tak, jak powinno się nią jeździć – a wtedy bilans kosztów paliwa was zaskoczy. Przykładowo w Mitsubishi Outlanderze PHEV akmulatory mają pojemność 13,8 kWh, co według danych technicznych pozwala na przejechanie w trybie czysto elektrycznym 45 km, załóżmy jednak, że będzie to 40 km. Co nam to gwarantuje? Jeśli mamy stały rozkład zajęć w ciągu dnia czyli rano jedziemy do pracy i po pracy wracamy do domu to ładując auto w garażu i potem w pracy – w ruchu miejskim możemy poruszać się tylko i wyłącznie z wykorzystaniem napędu elektrycznego – czyli mamy auto elektryczne, które nie zużywa ani grama paliwa. Natomiast podczas jazdy w trasie mamy typowe auto hybrydowe, które potrafi zużywać naprawdę bardzo rozsądne ilości paliwa – oczywiście o ile nie przesadzamy z prędkością, bowiem zastosowany w Outlanderze PHEV układ napędu hybrydowego jest nieco inny od tego, który znamy z konkurencyjnych modeli. Tu do dyspozycji mamy 3 rodzaje napędu – 100 proc. elektryczny, hybrydę szeregową o sprawności ok. 23 proc., oraz hybrydę równoległą. Podczas jazdy w trasie powinny interesować nas te dwa ostanie. Już wyjaśniam, jak to działa. Układ napędowy w cyklu szeregowym sprawia, że cały czas poruszamy się napędzani silnikami elektrycznym, a silnik spalinowy jest jedynie generatorem energii elektrycznej, która wprawia w ruch nasze auto i jeśli nie przekroczymy 130 km/h to cały czas pomimo tego, że silnik spalinowy pracuje jedziemy napędzani prądem. A co się dzieje jeśli jedziemy szybciej? Samochód zużywa więcej paliwa, ale robi to dlatego, że powyżej tej prędkości układ hybrydowy przechodzi w cykl pracy równoległej podczas której silnik spalinowy napędza przednie koła, produkując jednocześnie prąd, który poprzez akumulatory trafia do silnika umieszczonego przy tylnej osi, a nadwyżki są gromadzone w akumulatorach – w tym trybie zużycie paliwa znacząco rośnie. Czy zatem hybryda plug-in musi zużywać dużo paliwa podczas jazdy w trasie. Nie, o ile będziemy jechać rozsądnie wykorzystując technologię i możliwości układu napędowego tak, aby jak najefektywniej wykorzystać to co przygotowali dla nas japońscy inżynierowie.

Mit numer trzy – wymiana akumulatorów kosztuje krocie

Wśród wielu kierowców, którzy nie mają doświadczenia w jeździe samochodem hybrydowym, krążą obiegowe opinie, że baterie w nich stosowane są dokładnie takie same jak w telefonach i laptopach. To fakt, że zasada ich działania jest podobna, ale już jakość i wytrzymałość są o wiele większe – efekt? Nie trzeba wymieniać ich tak często. Najlepszym przykładem tego jaka jest pomiędzy nimi różnica może świadczyć fakt, że w przypadku akumulatorów zainstalowanych w Outlanderze PHEV gwarancja na akumulatory to 8 lat z limitem przebiegu wynoszącym 160 000 km. Zapytacie co się dzieje po tym przebiegu? A jam wam odpowiadam, nic. To tylko gwarancja a nie określona przez producenta żywotność akumulatorów. Znam wiele aut hybrydowych, które nawet po przejechaniu ponad 200 tys. km nadal mają w pełni sprawne akumulatory. Zatem nie taki diabeł straszny.

 Foto: Mitsubishi

Mit numer cztery – hybryd plug-in nikt nie ładuje

Powszechne jest przekonanie, że hybrydy plug-in nigdy nie są ładowane przez ich użytkowników. Wniosek, wiele osób twierdzi, że taki napęd nie ma sensu, bo po co wozić dodatkowe akumulatory skoro się z nich nie korzysta. I tu błąd – z danych poszczególnych firm sprzedających hybrydy typu plug-in wynika, że nawet 40 proc. przebiegów aut tego typu odbywa się w trybie czysto elektrycznym. Efekt – hybryda plug-in jest rozwiązaniem, które w znaczący sposób może ograniczyć zanieczyszczenia powietrza w miastach – bo przecież z racji zasięgu, właśnie w mieście hybrydą plug-in możemy jeździć tak jak autem elektrycznym. Jednak z pewnymi wyjątkami – bo nie wiem dlaczego w naszym kraju, hybrydy typu plug-in są traktowane dokładnie tak samo jak zwykłe auta z napędem hybrydowym. Dlatego też nawet jadąc w trybie czysto elektrycznym, autem z takim napędem nie możemy jechać bus pasem, czy parkować za darmo w strefach płatnego parkowania.

Mit numer pięć – samochody hybrydowe to technologia testowana na klientach

Pojawiają się obiegowe opinie, że auta hybrydowe są nowinkami technologicznymi, które w momencie rynkowego debiutu są testowane na klientach, a właściwie to klienci je testują, w zastępstwie producentów. Tak naprawdę jest zupełnie inaczej. Producenci od lat pracują nad alternatywnymi układami napędowymi. Czy wiecie, że pierwsze auto elektryczne Mitsubishi zaprezentowało już w latach 60. XX wieku? Tak już wtedy rozważano w produkcji masowej samochody z napędem elektrycznym. W 1994 roku Mitsubishi zaprezentowało swoją pierwszą hybrydę plug-in o mało mówiącej nazwie HEV. Natomiast Outlander PHEV po raz pierwszy został zaprezentowany w 2012 roku podczas salonu samochodowego w Paryżu. I już od tego momentu ten model wyróżniał się na tle hybrydowej konkurencji wykorzystaniem w konstrukcji architektury budowy auta elektrycznego. W 2015 roku właśnie Outlander PHEV był najchętniej kupowaną hybrydą plug-in w Europie.

Mit numer sześć – hybrydę plug-in możemy ładować jedynie na specjalnych ładowarkach

Ci co nie mieli nigdy styczności z autem elektrycznym, a hybrydę plug-in możemy tak traktować – twierdzą, że w naszym kraju nie ma wystarczającej infrastruktury, przez co użytkowanie takiego samochodu nie ma ekonomicznego sensu, bowiem ładowanie takiego auta z ładowarki w centrum handlowym może kosztować więcej niż jazda na benzynie. I tu nie mogę się z tym zgodzić, bowiem najtańszym i najrozsądniejszym sposobem na ładowanie akumulatorów czy to w aucie elektrycznym czy hybrydzie plug-in jest ładowanie akumulatorów w zaciszu domowego garażu czy w pracy. Zakładając, że za 1 kWh płacimy 0,5 zł a akumulatory mają pojemność 13,8 kWh to koszt jednego ładowania w tym przypadku wyniesie ….7 zł. Taniej chyba się nie da.

Mit numer siedem – hybrydy plug-in są drogie i nie mają ekonomicznego sensu

Faktem jest to, że hybrydy typu plug-in są droższe od bliźniaczych modeli z tradycyjnymi układami napędowym. Z tym trudno dyskutować – bo tak jest. Jednak jeśli odpowiednio z takiego auta korzystamy, to po pierwszym miesiącu powinniśmy na naszym koncie zauważyć oszczędności, jakie płyną z posiadania właśnie hybrydy typu plug-in. Ja korzystając z kalkulatora oszczędności umieszczonego na stronie Mitsubishi wyliczyłem teoretyczne oszczędności dla typowego w moim przypadku użytkowania auta. Czyli od poniedziałku do piątku przejeżdżam dziennie około 90 km a w weekend jakieś 200 km. I niespodzianka w ciągu trzech lat mogę oszczędzić nieco ponad 26 000 zł, co miesięcznie daje skromne 672 zł. Czyli jednak się opłaca.