Każdy panel nadwozia jest nowy (zauważam tylko inne zderzaki i większe wloty powietrza), zmieniono również zawieszenie i poprawiono wykończenie wnętrza.

Nowy jest także silnik – wiadomo tylko, że ma 1,6 l pojemności (zamiast 0,6 l) i z pewnością nie ma 33 KM, tylko zdecydowanie więcej, bo rozpędza auto do 200 km/h (zwykły model osiąga 105 km/h).

Trudno w to uwierzyć, ale Nano po tuningu wyposażona jest w 20-calowe koła (wyglądają raczej na 13-calowe).

Tata chce zainteresować tym modelem Nano ludzi tańczących i śpiewających w filmach, czyli gwiazdy Bollywood. Nie wiem, czy Nano po tuningu przypadnie im do gustu.

Tym bardziej, że kosztuje 652 tys. zł, a to oznacza, że jest 100 razy droższe niż standardowa wersja. Sto razy!