29 marca 1974 roku to dla Volkswagena pamiętna data. To właśnie wtedy, nieco ponad 45 lat temu, rozpoczęła się produkcja pierwszej generacji Golfa. Poprzedziła ją burzliwa dyskusja wewnątrz firmy nad tym, czy może sprawdzona koncepcja samochodu z silnikiem umieszczonym z tyłu, czyli Garbusa, ma jednak przyszłość i dlaczego wszystko trzeba od razu robić inaczej niż dotychczas.

Volkswagen Golf wciąż bardzo popularny

Sukces Golfa potwierdza racje jego twórców. Volkswagen Golf w swojej ojczyźnie, na olbrzymim niemieckim rynku, od wielu lat jest numerem jeden statystyk nowych rejestracji, w ostatnim roku – choć to schodzący model – z wynikiem grubo ponad 200 tys. egzemplarzy. Niemcy po prostu kochają Golfa, ale nie tylko oni. U nas kompaktowy Volkswagen zajął w zeszłorocznym rankingu 4. miejsce (3. wśród kompaktów po Škodzie Octavii i Oplu Astrze).

Foto: Auto Bild/Larson / Auto Bild
Volkswagen Golf VII: różnice w stosunku do aktualnej generacji to spłaszczony przód, podniesiony tył. A jednak nie da się go pomylić z innym modelem.

I tu dochodzimy do punktu, w którym historia zatacza koło. Volkswagen nieco ponad 4 lata temu, krótko po wybuchu skandalu dieslowskiego, postanowił postawić na elektromobilność. Pierwszy model z tej serii to ID.3, który od niedawna może być już zamawiany. Jednak First Edition (1st) w całości się już rozeszła i teraz można tylko zapisać się na listę rezerwową.

Foto: Auto Bild/Avarvarii / Auto Bild
Volkswagen ID.3: ta ilustracja powstały w komputerze na podstawie informacji od firmowych insiderów

Volkswagen ID.3 First Edition sprzedany na pniu

Dyskusje przed decyzją o produkcji ID.3 dorównywały tym z lat 70. Dlaczego musimy wchodzić w wielkoseryjną produkcję auta elektrycznego? Przecież dobrze jest, jak jest. Czy klienci tego w ogóle chcą? Przecież liczba rejestracji aut elektrycznych – delikatnie mówiąc – ma potencjał do powiększenia.

Ówczesne szefostwo koncernu, pod wodzą Matthiasa Müllera i wcześniejszego szefa marki, dziś wielkiego bossa koncernu, Herberta Diessa, zdecydowało o równoległych pracach nad ósmą generacją Golfa i nowym kompaktowym elektrykiem. Dość niespodziewanie, mimo że auta reprezentują całkiem różne koncepcje, mają podobne cele i nawet zbliżoną datę premiery. Podczas gdy ID.3 zostanie pokazane we wrześniu podczas IAA we Frankfurcie i wprowadzone na rynek na początku 2020 r., Golf oficjalnie zadebiutuje w połowie października, a do sprzedaży ma trafić jeszcze w tym roku.

Foto: Auto Bild/Avarvarii / Auto Bild
Kokpit Volkswagena ID.3: dwa małe ekrany zamiast wielkiego kinowego w Golfie. Prawie bez przycisków, za to z olbrzymim wyświetlaczem head-up

Ponadto oba samochody mają podobne wymiary i zbliżoną cenę. ID.3 z silnikiem o mocy 170 KM i najmniejszym akumulatorem, zapewniającym zasięg 330 km (wg WLTP), ma być sprzedawane za mniej niż 30 000 euro (cena z rynku niemieckiego). Dla porównania aktualny Golf z TDI o mocy 150 KM i wyposażeniem Comfortline kosztuje w Niemczech 30 950 euro. Jeśli to porównanie miałoby być przeniesione na nasz rynek, to ceny ID.3 musiałyby się zaczynać od ok. 100 000 zł, bo Golf 2.0 TDI (150 KM) Comfortline według aktualnego cennika kosztuje 102 890 zł.

Volkswagen Golf wcale nie taki tradycyjny

Porównujmy dalej. Jeśli ktoś sądzi, że Golf utknął w epoce analogowej, to grubo się myli. Inaczej bowiem niż w przypadku stylistyki karoserii, we wnętrzu tego modelu VW przeprowadził prawdziwą rewolucję. Analogowe wskaźniki są tu nieobecne, a klasyczne przełączniki zredukowano do minimum. Nowy Golf ma pod względem digitalizacji kokpitu doścignąć Mercedesa klasy A. Jeśli więc ktoś naprawdę nie lubi dotykania ekranów, będzie mógł z Golfem porozumieć się głosowo.

Foto: Auto Bild/Larson / Auto Bild
Kokpit Volkswagena Golfa VIII: to nie jest ilustracja komputerowa, lecz zdjęcie zrobione w prototypie nowego Golfa. Duże ekrany przypominają te z kokpitu Mercedesa klasy A

Volkswagen odrobił też analogowe zadania domowe. Benzynowe silniki dzięki hybrydyzacji mają palić tyle, co aktualne diesle, natomiast silniki wysokoprężne z podwójnym katalizatorem SCR – nie szkodzić środowisku bardziej niż benzyniaki.

Volkswagen ID.3 będzie bezemisyjny?

Elektryczne ID.3 z samej zasady nie musi dbać o oczyszczanie spalin. Mimo to Volkswagen zatroszczył się o redukcję emisji CO2, związaną z wytwarzaniem aut elektrycznych. I tak, do energochłonnej produkcji akumulatorów ma być stosowany tylko prąd z odnawialnych źródeł. W pierwszym etapie ID.3 trafi do klientów jako auto neutralne pod względem emisji dwutlenku węgla – choć przynajmniej na razie będzie to realizowane za pomocą certyfikatów.

ID.3 wymyślono tak, żeby było interesujące dla 90 proc. odbiorców Golfa. Akumulatory umożliwiające przejechanie bez ładowania 330, 420 i 550 km powinny zadowolić każdego, kto nie musi pokonywać w ciągu jednego dnia naprawdę długich dystansów.

Dlatego 4 listopada 2019 roku może stać się kolejną superważną datą w historii Volkswagena. Wtedy bowiem wystartuje produkcja ID.3.

Naszym zdaniem

Z Volkswagenem Golfem jest trochę tak, jak z Big Makiem: mało kto przyznaje się, że go lubi, ale wielu kupuje. Pytanie: czy w przyszłości zastąpią ten model elektrycznym ID.3? Volkswagenowi pewnie by to nie przeszkadzało, byleby klienci nie trafili do konkurencji. Tak czy inaczej, producent wykonał odważny krok, oferując dwa konkurencyjne auta w tym samym czasie i tej samej cenie. Jesteśmy bardzo ciekawi, jak zareaguje rynek.