• Nie wolno przyciemniać szyby przedniej i szyb przednich bocznych
  • Opony auta nie mogą wystawać poza błotniki
  • Auto jest za głośne, jeśli stanowi uciążliwość dla innych

Skierowanie przez policjanta auta na przegląd to niepotrzebne kłopoty i wydatki, ale i tak nie największe, jakie mogą nas spotkać za nielegalny tuning. W ekstremalnych wypadkach nasze auto może być zabrane z drogi na lawecie. Modyfikując samochód – jeśli nie chcemy wchodzić w konflikt z prawem – powinniśmy zwrócić uwagę głównie na to, co zwraca uwagę innych: światła, szyby wydech i koła.

Zabiorą dowód jeśli zechcą

W sieci można natknąć się na amatorskie filmiki, na których widać, jak policjanci, którzy „zabezpieczają” formalne albo nieformalne zloty samochodów i usiłują na miejscu zdobyć dowody, że auta nie spełniają obowiązujących norm. Niektórzy używają np. smartfonów w celu pomiarów głośności wydechu, co wygląda niezbyt poważnie. Jeśli na coś takiego się natkniecie, możecie mieć pewność, że trafiliście na niezbyt doświadczonego funkcjonariusza.

Policjanci z większym stażem w takiej sytuacji nie patyczkują się i po prostu, słysząc głośny wydech, zatrzymują dowód rejestracyjny, co w dzisiejszych czasach, gdy dowód rejestracyjny można zostawić w domu, sprowadza się do wpisania do systemu skierowania samochodu na obowiązkowe badania techniczne. Policjant nie musi bowiem niczego udowadniać na drodze – wystarczy „uzasadnione przypuszczenie”, że z autem jest coś nie tak.

A co, jeśli zaproszenie na przegląd zignorujemy? Przy kolejnej kontroli drogowej, jeśli policjantom będzie się chciało, oprócz tego, że dostaniemy mandat, nasze auto zostanie odwiezione na parking. Ma to sens?

Szyby - przednich nie ruszamy!

 Foto: Auto Świat

Według przepisów przednia i przednie boczne szyby pojazdu muszą mieć zachowaną przepuszczalność światła na poziomie 70 proc. Fabrycznie przyciemnione szyby mają przepuszczalność czasem graniczną, a czasem nieco większą niż wynika to z przepisów, ale nigdy nie jest ona mniejsza niż wspomniane 70 proc. Dlatego fabryczne przednie szyby auta nieoklejone folią, nawet jeśli przyciemnione, co do zasady uznaje się za spełniające wymagania; jedynie policjant-desperat zatrzymałby za fabryczne przyciemnienie szyb dowód rejestracyjny.

Ale już jakakolwiek widoczna folia na przednich bocznych szybach to doskonały pretekst do tego, by wysłać auto na przegląd. I nie ma znaczenia, że folia ma atesty albo ogranicza przepuszczalność światła np. tylko w 10 procentach – liczy się całkowita przepuszczalność szyby oklejonej folią! A ponieważ policjant na drodze nie ma narzędzi, by to zbadać, ma prawo zatrzymać dowód. Rada: folia na przednich szybach jest w porządku, jeśli jej nie widać i gdy nie pojawiają się podejrzenia, że ona jest. Każda inna jest zła. Za to na tylne boczne i tylną szybę można sobie przykleić, co się chce z wyjątkiem folii-lustra. Można te szyby nawet zamalować – i nikt za to nie powinien mieć pretensji.

Wydech - ciszej, proszę!

Przerabiając wydech, warto się postarać, by nie był uciążliwy dla otoczenia. Przepisy wyrażają dopuszczalną hałaśliwość pojazdów: mały motocykl – 94 dB, większy motocykl (z silnikiem pow. 125 ccm) – 96 dB. Samochód osobowy – 93 dB, jeśli ma silnik benzynowy i 96 dB jeśli to diesel.

Pojazdy o dmc do 3,5 tony inne niż samochód osobowy wyposażone w silnik Diesla mają limit hałasu wyznaczony na 102 dB. Inne pojazdy samochodowe: 98 dB (benzynowe) i 108 dB (diesle) – ta ostatnia wartość dotyczy np. ciężarówek czy autobusów. I choć próby pomiaru hałasu zewnętrznego pojazdu na ulicy za pomocą komórki są, delikatnie mówiąc, amatorką, to już zatrzymanie dowodu rejestracyjnego za to, że ktoś jeździ po mieście z „otwartym” wydechem i budzi okolicznych mieszkańców, jest jak najbardziej celowe i profesjonalne.

Co do wycinania katalizatorów i filtrów DPF, to ryzyko, iż tylko za to stracimy dowód rejestracyjny, jest w praktyce nieduże: liczy się nie obecność katalizatora (kto to będzie na drodze sprawdzał?) tylko to, co wylatuje z rury wydechowej. Natomiast wykryte nieprawidłowości w tej kwestii są przesłanką do tego, aby uniemożliwić dalszą jazdę takim autem.

Koła – niech nie wystają!

 Foto: Auto Świat

Jazda na oponach niskoprofilowych, „naleśnikach” o profilu 30 czy nawet 25? tego nikt nie broni. Problemem jest natomiast szerokość koła – najogólniej rzecz biorąc nie powinny one wystawać poza obrys błotnika. O zgodnym z prawem kształcie i „zasięgu” błotników auta przepisy mówią wiele, ale najłatwiejsza do stwierdzenia nieprawidłowość dotyczy tego, że samochód powinien być wyposażony w błotniki lub inne elementy nadwozia lub podwozia, o szerokości nie mniejszej niż szerokość opony (…). No i nie można mieć opon bez bieżnika – minimalna jego głębokość to 1,6 mm ale też opony nie mogą być zużyte, licząc według wskaźników umieszczonych w rowkach bieżnika (TWI).

Światła – przynajmniej nie prowokuj!

 Foto: Auto Świat

Ze światłami jest ten problem, że ich tuning często nie jest głupi i pozytywnie wpływa na bezpieczeństwo – a nie odwrotnie. Ale po pierwsze, nie ma reguły, a po drugie, prawo jest prawem. Nieakceptowalne są: oświetlenie zamontowane pod podwoziem (efekt UFO), migające lampki obrysowe i inne, mocno niebieskie lampki oświetlające tablice rejestracyjne, lampy bez homologacji i reflektory, które oślepiają. A zestawy LED – retrofity zastępujące żarówki halogenowe? Są niedozwolone!

Tyle, że nowoczesne retrofity LED świecą lepiej niż żarówki, w przypadku wielu reflektorów dają się dobrze ustawić i nie oślepiają. To skąd policjant wie, że mamy takie niedozwolone źródła światła? Najczęściej wie stąd, że mamy albo kiepski zestaw, albo a naszym samochodzie LED-y się nie sprawdzają i zwracają na siebie uwagę. Dobrze działające LED-y świecą jak fabryczne lampy LED – i trudno się domyślić, że mamy właśnie taki niezgodny z prawem zestaw. Niemniej miejmy świadomość, że takie rzeczy są poza prawem i miejmy w zapasie komplet żarówek – jakby co, przepraszamy i wymieniamy na miejscu.