Wizualnie Hyundai ix35 zdradza nową linię SUV-ów. Wnętrze auta robiło miłe wrażenie już w testowanych egzemplarzach przedseryjnych. Pozwala to mieć nadzieję na dobre wykończenie również w przypadku samochodów produkowanych normalnie. Odpowiednią ilość miejsca znajdą nawet wysocy kierowcy, a za kierowcą średniego wzrostu, na tylnych siedzeniach, są dające się zaakceptować warunki nawet dla dwumetrowego pasażera. Do średniej w tej klasie urósł bagażnik. To zysk osiągnięty wobec Tucsona m.in. dzięki przedłużeniu zwisu tylnego.

Hyundai jest szczególnie dumny z silników Diesla nowej generacji o nazwie R-engine. Na początku dwulitrówka będzie dostępna tylko w mocniejszej wersji: 184 KM oznacza aktualną czołówkę w klasie. Dzięki wtryskowi CR i zmiennej geometrii turbiny zadziwiająco spontanicznie reaguje na gaz: brak odczuwalnego opóźnienia przy naciśnięciu pedału gazu, brak słabości przy ruszaniu. Od 1500 obrotów pojawia się prawdziwy ciąg. Szkoda, że 6-biegowa skrzynia jest wąsko zestopniowana. Zapewnia wprawdzie dynamiczne osiągi, jednak poziom obrotów na autostradzie jest zbyt wysoki. Wersja 184 KM dostępna jest również ze żwawą 6-stopniową automatyczną skrzynią.

Od początku do sprzedaży wejdze też silnik benzynowy 2.0 (163 KM). Do dyspozycji mamy jeszcze diesla 2.0 (136 KM). Potem pojawią się mniejsze jednostki. Podwozie umożliwia dynamiczne pokonywanie zakrętów bez przechylenia bocznego, niestety w zamian trzęsie się jednak na krótkich nierównościach i na drogach o złej nawierzchni.