Impreza w Miastku niemal od momentu powstania uznawana jest za najważniejsze wydarzenie sportowe w środowisku przeprawowym. W tym roku głównymi rozgrywającymi byli: Marcin Łukaszewski (zwycięzca edycji 2010), Robert Kufel (1. miejsce w 2009 r., drugie w ubiegłym), Zbigniew Peczyński, Maciej Manejkowski i Artur Owczarek. Rajd rozpoczął się prologiem rozegranym niedaleko centrum miasta, który uatrakcyjnił obchody dnia dziecka. Jeszcze tego samego wieczoru rozpoczęto etap nocny.

Tradycyjna już w Magam Trophy, odwrócona kolejność startowa każdego dnia dodawała kolorytu zmaganiom. Najlepsi, by osiągać czołowe lokaty, ruszając z ostatnich pozycji musieli wyprzedzać na trawersach, przeprawach wodnych i w błocie.

Najbardziej zaciekła walka wywiązała sie pomiędzy załogą Off-roadsport i 4xDrive. Różnice czasowe były znikome (wynosiły kilka minut) i biorąc pod uwagę długość trwania zawodów oraz ich nieprzewidywalność, nie pozwalały nikomu spokojnie kontrolować sytuacji. Dopiero błąd Roberta Kufla (na V etapie utopił samochód) pozbawił go szans na podium i dałchwilowo odetchnąć prowadzącemu duetowi Łukaszewski/Duhanik. Doświadczona załoga Sama Evo III, która w tym sezonie ma bardzo bogaty program startów, regularnie powiększała przewagę czasową i zwyciężyła najwięcej, bo aż 4 z 10 etapów.

Nie odpuszczali inni pretendenci do trofeum. Bardzo równą jazdą popisał sie Zbigniew Peczyński, który cały czas podróżował w czołowej piątce. Bardziej zmiennym, ale skutecznym tempem jechał Maciej Manejkowski, zajmując wszelkie możliwe pozycje pierwszej dziesiątki. Groźnym rywalem okazał się Artur Owczarek, który co prawda zwyciężył dwa odcinki, ale jego tempo nie było jednostajne. Zawody, drugi raz z rzędu, wygrali fenomenalnie jadący Marcin Łukaszewski i Magdalena Duhanik, którzy uzyskali znaczną przewagę nad konkurentami.

W dalszej kolejności różnice nie były już tak zauważalne, a w przypadku Artura Owczarka możemy mówić o braku szczęścia. Przegrał on 3. miejsce podium o zaledwie 34 sekundy. Za największego pechowca zawodów uznać można Tomasza Gołkę. W jego aucie kilka razy awarii uległa przystawka odbioru mocy (do napędu wyciągarki) i musiał się wycofać.

Oprócz klasy Extreme, która zdominowała klasyfikację generalną, uczestnicy rywalizowali także w grupie Adventure – samochodów z wyciągarkami elektrycznymi (w Extreme standardem są mechaniczne), często bardziej przypominającymi seryjne konstrukcje. Grupa ta miała do pokonania tę samą trasę, ale chcąc uniknąć trudnych miejsc, zawodnicy bardzo często wybierali kary czasowe.

Perfekcyjnie ułożone trasy, odpowiedzialny zespół sędziowski, zabezpieczenie medyczne i logistyczne to cechy charakterystyczne Magam Trophy, imprezy odbywającej się dzięki Komandorowi Wojciechowi Gołębiowskiemu.