O co chodzi z wampirycznym poborem prądu. Jest z nami od lat, ale większość nie wie, że istnieje

Wampiryczny pobór prądu brzmi groźnie i słusznie — to cichy zabójca akumulatorów, który dotyka niemal każdego współczesnego auta. Choć zjawisko nie jest nowe, dla wielu kierowców wciąż bywa kosztownym zaskoczeniem przy próbie porannego rozruchu. Co istotne, problem dotyczy nie tylko "elektryków", ale i aut spalinowych, a winowajcą okazać się może... nasz własny smartfon.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Czym jest wampiryczny pobór prądu?

To nietypowe określenie dotyczy sytuacji, w której zaparkowany i zamknięty samochód pobiera energię mimo braku aktywności kierowcy. Nowoczesne auta, naszpikowane elektroniką i dodatkowymi akcesoriami, nigdy nie przechodzą w stan całkowitego uśpienia — pozostają w ciągłej gotowości, przez co systemy nigdy w pełni się nie wyłączają, pobierając prąd.
Najprostszym przykładem jest alarm, który pracując bez przerwy, systematycznie drenuje akumulator. Choć sprawny układ nie powinien sprawiać kłopotów przez wiele tygodni, w niektórych nowoczesnych modelach (np. marki Toyota) pobór prądu jest na tyle duży, że może doprowadzić do rozładowania baterii już po kilku dniach postoju. Jedynym skutecznym rozwiązaniem jest w takim przypadku regularna jazda, która pozwoli alternatorowi doładować akumulator.
Akumulator samochodu może być ukryty głęboko – np. pod wieloczęściową osłoną w bagażniku. Warto upewnić się o tym wcześniej, by nie szukać go rozpaczliwie, będąc w stresie
Akumulator samochodu może być ukryty głęboko – np. pod wieloczęściową osłoną w bagażniku. Warto upewnić się o tym wcześniej, by nie szukać go rozpaczliwie, będąc w stresieŹródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński

Czy wampiryczny pobór prądu dotyczy każdego?

Właściciele nowoczesnych samochodów mogą zresztą mieć więcej problemów z wampirycznym poborem prądu. Jeśli bowiem na przykład samochód ma możliwość podglądu w smartfonie, to jest narażony na rozładowanie akumulatora. Nawet niewinne sprawdzanie statusu pojazdu na powoduje, że w samochodzie uruchamiana jest główna jednostka sterująca, która wysyła informacje na temat statusu auta. To powoduje pobór prądu z akumulatora. Zresztą, aby odebrać takie polecenie, auto musi być połączone z internetem cały czas, co generuje pobór energii.
Z pozoru jest to niewinne działanie, ale w rzeczywistości częsta "zabawa" z łączeniem się z autem w końcu może doprowadzić do problemów z uruchomieniem silnika. W samochodach elektrycznych raczej nie będzie problemu z "odpaleniem", ale kierowca nie powinien się dziwić, gdy zobaczy, że ze stanu akumulatora "uciekło" kilka procent energii. Gdy automatyka wykryje bowiem, że akumulator 12 V ma niski stan naładowania, to wariuje i oddaje energię z akumulatora głównego do rozruchowego.

Kiedy wampiryczny pobór prądu jest niebezpieczny dla akumulatora?

Choć starsze samochody nie posiadają tak zaawansowanej elektroniki, zjawisko wampirycznego poboru energii również ich nie omija. Każdy, nawet najmniejszy odbiornik prądu, potrzebuje zasilania. O ile pojedyncza kontrolka nie rozładuje sprawnego akumulatora w kilka dni (chyba że mowa o zapalonym oświetleniu wnętrza lub zostawionych "postojówkach"), o tyle wadliwe radio czy tanie, niefabryczne akcesorium może całkowicie wydrenować baterię w dobę, a czasem nawet w kilka godzin. W takiej sytuacji kierowcy pozostaje jedynie skorzystanie z kabli rozruchowych, zewnętrznego "boostera" lub wielogodzinne ładowanie prostownikiem.

Czy da się uniknąć wampirycznego poboru prądu?

Niestety, wampirycznego poboru energii nie da się całkowicie wyeliminować — wynika on ze specyfiki współczesnej elektroniki. Warto jednak trzymać rękę na pulsie, ponieważ każde głębokie rozładowanie akumulatora 12 V drastycznie skraca jego żywotność. Jeśli podejrzewasz, że coś jest nie tak, najlepiej udać się do elektromechanika, który profesjonalnie zdiagnozuje usterkę. Możesz też spróbować samodzielnej weryfikacji: wystarczy multimetr i metoda prób i błędów polegająca na stopniowym odłączaniu dodatkowych akcesoriów. To najprostsza droga, by namierzyć "złodzieja" prądu.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu