Dlaczego należy zabezpieczać antykorozyjnie samochody, wszyscy wiedzą. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z tego, że trzeba to robić także w przypadku aut, które mają fabrycznie ocynkowaną karoserię.

Wprowadzenie tego rozwiązania znacznie wydłużyło żywotność samochodów, ale nic nie jest wieczne. Powłoki cynkowe starzeją się i z biegiem czasu nawet w pojazdach z tak zabezpieczonymi blachami na rantach drzwi czy nadkolach pojawia się korozja. Ten proces zachodzi jeszcze szybciej, gdy auto było uszkodzone.

I wcale nie mówimy tu o poważnej kolizji, skutkującej wymianą blach. Nawet nieduże, jakby się wydawało, naprawione wgniecenie może być zarzewiem korozji – znajdująca się od wewnętrznej strony warstwa antykorozyjna też przecież uległa uszkodzeniu i w te mikropęknięcia będzie się dostawała wilgoć, a stąd już tylko krok do poważnej korozji.

Niestety, gdy rdza jest widoczna już na zewnątrz nadwozia, bez ingerencji blacharza się nie obędzie. Dlatego lepiej zapobiegać niż potem walczyć ze skutkami.

Obecnie do zabezpieczenia profili zamkniętych używa się bardzo płynnych preparatów na bazie specjalnych olejów (np. Rust Check) oraz wosku (np. Restom Cire Corps Creux 4010). W obu przypadkach środki mają silne działanie hydrofobowe (wypierają wodę), a jednocześnie nie zatykają technologicznych odpływów, żeby woda, jeśli dostanie się do środka elementu (np. do drzwi przez uszczelkę szyby), mogła swobodnie z niego wypłynąć.