• Według polskiej normy nieużywaną oponę można traktować jak nową do 36 miesięcy od daty produkcji
  • Opony starsze niż 10-letnie w ogóle nie powinny być montowane na kołach samochodu
  • Ważniejsze niż data produkcji opon są warunki, w jakich są one przechowywane

Zamawiasz cztery nowe opony, płacisz niemało, a przysyłają... stare. No, może nie stare, ale też nie całkiem nowe, np. kilku- albo kilkunastomiesięczne. Reklamować? Negocjować upust cenowy? Zakładać i jechać?

Czy są w ogóle nowe opony?

Owszem guma się starzeje. Tymczasem jednak rzadko jest możliwość kupienia opon wyprodukowanych kilka tygodni temu. Częściej zdarza się, że opony zimowe, które kupujemy w październiku, wyprodukowane zostały w marcu i jest to najmłodsza partia modelu, który nas interesuje. Zanim opony zostaną rozdysponowane do magazynów importerów na terenie różnych krajów, zanim zostaną kupione przez lokalnych hurtowników i rozesłane do sklepów i klientów indywidualnych, mijają miesiące, a czasem... lata.

W przypadku opon wyprodukowanych na dalekim wschodzie dochodzi powolny transport morski i procedury celne. Tak więc miesiące, powiedzmy – do roku. Można jednak przyjąć, że jeśli kupujemy oponę starszą niż rok, to znaczy, że coś komuś nie wyszło – np. hurtownik zamówił za dużo opon, pogoda była niesprzyjająca (np. zimy w praktyce nie było) i nie sprzedał, pozbywa się towaru w kolejnych latach. Tylko co to zmienia?

Data produkcji opon: co mówią normy?

Istnieje polska norma, która mówi, że opona nieużywana nie starsza niż 36 miesięcy jest oponą pełnowartościową. Tyle, że od lat stosowanie polskich norm jest dobrowolne. Na dobrą sprawę dostarczenie klientowi opony, która przeleżała w jakimś magazynie cztery lata, jako opony nowej, jest całkowicie legalne. To tak, jakbyśmy kupili, dajmy na to, nowe 4-letnie krzesło. Czy kupując krzesło pytamy, kiedy zostało wyprodukowane? Raczej nie! Tyle, że opona jest z gumy, a guma się starzeje.

Co psuje oponę?

Opony starzeją się podczas jazdy (ściera się bieżnik) ale także wtedy, gdy samochód stoi nieużywany. Na starzenie opon mają wpływ przede wszystkim czynniki zewnętrzne: woda, sól oleje (nawierzchnia dróg nie jest wolna od olejów!), nieoptymalna temperatura i – przede wszystkim – promieniowanie UV, czyli... światło słoneczne. Ma to znaczenie większe niż może się nam wydawać. Jeśli auto będziemy parkować zawsze na zewnątrz i zawsze w tej samej pozycji względem słońca, to guma opon z jednej strony auta może pokryć się siecią mikropęknięć, podczas gdy opony z drugiej strony będą wyglądać ładnie.

Albo inaczej: opony samochodu parkowanego zawsze na zewnątrz będą zużywać się szybciej niż opony samochodu parkowanego zwykle w garażu podziemnym. Warto też wiedzieć, że różne opony starzeją się (nie mylić ze zużyciem bieżnika) w różnym tempie: jedne po 5 latach wyglądają tak źle, że strach na nich jeździć, a drugie po 5 latach używania wciąż wyglądają normalnie. Na nieelegancki, zszarzały wygląd opon ma duży wpływ także sposób mycia samochodu: środki używane na myjniach automatycznych oraz (przede wszystkim) alkaliczne preparaty na myjniach bezdotykowych powodują szarzenie gumy. Tymczasem niesprzedane opony najczęściej leżą w ciemnym magazynie, który nie ma okien, nie mają kontaktu z chemikaliami, temperatura w magazynie nigdy nie jest ekstremalna.

Kupować opony ze „złą” datą produkcji czy nie kupować?

Jeśli położymy obok siebie dwie nieużywane opony, „starą” i „nową”, prawdopodobnie jakakolwiek różnica nie będzie widoczna gołym okiem (dotyczy to zwłaszcza opon z wyższej półki). Powiecie: ale jeśli są to opony z różnych partii, to mogą się jakoś różnić, a opony zakładane na jednej osi muszą być identyczne, prawda? Spokojnie. Różnice pewnie są, ale tak małe, że nie da się ich zmierzyć. Zresztą opony różniące się datą produkcji o tydzień czy kilka tygodni też mogą się, teoretycznie, różnić.

Tylko największe sklepy internetowe i tylko w sprzyjających warunkach mogą pozwolić sobie na selekcjonowanie opon pod kątem identycznej daty produkcji przed wysłaniem ich klientowi. Najczęściej, kupując cztery opony, dostajemy gumy, z których jedna ma pół roku, inna 9 miesięcy, może rok. Która jest lepsza? Nie wiadomo! Może się zdarzyć, że najłatwiejsza w wyważeniu, a zatem najlepsza będzie opona najstarsza – oczywiście przez przypadek.

Rada: wiekiem opony, jeśli jest to kwestia roku, dwóch czy trzech, najlepiej w ogóle się nie przejmować, szkoda czasu. Jeśli jednak opona jest starsza, to – choć zapewne niczym się nie różni od wyprodukowanej wczoraj – otwiera się pole do negocjacji cenowej. Warto wykorzystać fakt, że sprzedawcy opon są pod presją klientów, którzy chcą mieć opony wyprodukowane wczoraj. A zatem starsze opony należy traktować jak okazję – po prostu można i należy liczyć na rabat.

Przydatność opon do użycia: 10 lat i starczy!

Producenci opon są jednak zgodni: ze względów bezpieczeństwa opon nie należy używać dłużej niż przez 10 lat od daty produkcji. To oczywiście jest granica umowna i tak należy ją traktować: opona używana regularnie lecz na bardzo niewielkich dystansach, założona na koła samochodu parkowanego w garażu podziemnym, niespękana, może być bezpieczna nawet dłużej. Z kolei opona młodsza pokryta siecią mikropęknięć widocznych gołym okiem, to zła opona! Raczej nie pęknie, ale sparciały bok opony oznacza także sparciały bieżnik o nieoptymalnej sztywności. Do utylizacji!

I jeszcze jedno: bardziej niż względami technicznymi powinniśmy przejmować się „wiekiem modelu”. Producenci opon co kilka lat odmładzają swoje produkty i jeśli kupujemy opony, które od 6 lat są na rynku albo wręcz są już modelem wycofanym z produkcji, to jest ryzyko, że za dwa lata, gdy zepsujemy jedną, nie będziemy mogli już kupić takiej samej opony – będziemy musieli kupić dwie inne. Ale to w zasadzie jedyne ryzyko.

Największy wybór opon zimowych w najniższych cenach