• Najnowsze lampy LED zastępujące żarówki w reflektorach są tylko minimalnie większe od żarówek i nie wymagają podłączania dodatkowych modułów
  • Zestawy LED emitują więcej światła niż żarówki i – co najważniejsze – można ustawić lampy tak, by nie oślepiały innych
  • Formalnie takie zestawy służą tylko do użytku poza drogami publicznymi, ale ich producenci znacząco mrugają okiem...

Jeśli sam „palnik” LED-owy jest dwa razy większy (zarówno „do przodu”, jaki „do tyłu”) od zwykłej żarówki halogenowej, jeśli dodatkowo w bezpośrednim sąsiedztwie reflektora albo wręcz pod osłoną lampy musisz wygospodarować miejsce na radiator i dodatkową elektronikę, to czasem montaż się udaje, ale równie często nie.

Bywa, że problemy z brakiem miejsca da się obejść, rezygnując z osłony reflektora (taki sobie pomysł – reflektora zabrudzonego wewnątrz nie sposób domyć) albo wycinając w niej otwór. Te mankamenty, które ograniczały dotąd uniwersalność zestawów LED zastępujących żarówki świateł głównych sprawiały, że wielu kierowców, potencjalnie zainteresowanych poprawą oświetlenia w swoim aucie, rezygnowało. W tym ja – tuning tego typu, zwłaszcza w klasycznym aucie, mógłbym zaakceptować tylko w sytuacji, gdyby był całkowicie odwracalny.

Zestawy LED zamiast żarówek - po co to wszystko?

Sprawa jest prosta: chodzi o więcej światła. Żarówka H7 wytwarza strumień świetlny (po ludzku: ilość światła) na poziomie 1500 lumenów (plus/minus 10 proc.), a włókno mijania żarówki H4 zaledwie 1000 lumenów. Z diody LED można wyciągnąć niemal dowolnie więcej światła. Ile lumenów wytwarzają markowe zestawy LED? W przypadku opisywanych modułów marki Philips producent nie podaje tych wartości na opakowaniu. Można przyjąć z dość dużą pewnością, że nie jest to więcej niż 2000 lm – tak nakazuje rozsądek i przepisy, które dotyczą innych źródeł światła.

Chociaż zestawy LED są „poza prawem”, tzn. nie ma formalnej możliwości legalizacji ich (choć trwają próby), to jednak po pierwsze, producenci starają się jak najdokładniej odwzorować geometrię zwykłej żarówki, by LED-y świeciły „normalnie”, bez oślepiania innych użytkowników drogi i samego właściciela tego sprzętu, a po drugie (co wynika z „po pierwsze”), przyjmuje się, że w przypadku źródeł światła mocniejszych niż 2000 lm wymagane jest automatyczne poziomowanie reflektorów i montaż spryskiwaczy lamp.

Tak czy inaczej żarówka halogenowa, zwłaszcza w starym i zużytym reflektorze, nie zapewnia komfortowego oświetlenia. A LED, nawet jeśli zapewnia choćby o 30 proc. więcej światła (w przypadku żarówek H4 nawet o 100 proc. więcej), jednak umożliwia lepsze oświetlenie drogi. Temperatura barwowa LED-ów to już inna rzecz – emitowane przez nie światło jest zimniejsze niż światło żarówek – jednym się to podoba, innym jest to obojętne.

Jeszcze o ofercie: zarówno Philips, jak i Narva, a także Osram oferują LED-y w wersjach H4, H7, H11, H8/H11/H16 i inne – w LED-y da się wyposażyć większość reflektorów, w tym niektóre przeciwmgielne.

Zestawy LED - jak to jest z legalnością?

Formalnie nie wolno używać LED-ów zamiast żarówek na drodze publicznej – nic się w tej kwestii nie zmieniło. Z racji skomplikowanych formalności na poziomie europejskim trudno będzie je zalegalizować w przewidywalnym czasie, choć próby legalizacji, choćby krajowej, trwają. Ale jak powiedziano, producenci doszli już do tego poziomu, że LED-y w wielu autach odwzorowują prawidłową wiązkę światła (tzn. naśladują odpowiednio dobrze kształt wiązki światła wynikający z zastosowania żarówki w reflektorze przewidzianym do żarówek) i w większości przypadków nie występuje nadmierne oślepianie (a w każdym razie nie większe niż te, które generują nowoczesne reflektory LED-owe). Jakość oświetlenia? Na pewno jest różna w zależności od reflektora, na pewno nie tak dobra, jak w przypadku udanych, fabrycznych reflektorów LED, ale często nawet lepsza niż w przypadku kiepskich fabrycznych LED–ów i zwykle lepsza niż przy zastosowaniu żarówek.

Nowoczesne zestawy LED - jak to założyć?

Wszystkie tego typu markowe zestawy są tak skonstruowane, że nie trzeba ciąć kabli – jest to sprzęt typu „plug and play”. Starsze generacje mają jednak elektronikę wyprowadzoną na zewnątrz, co powoduje, że za reflektorem robi się plątanina kabli, na którą często nie ma miejsca. Aktualne LED-y marek Philips i Narva mają aktywne chłodzenie (wiatraczek), nie muszą zatem mieć dużych radiatorów.

Są malutkie – ich przednia część jest krótsza niż w przypadku zwykłej żarówki (nie ma konfliktu z osłoną przeciwolśnieniową, w którą wyposażone są niektóre reflektory), a tylna część jest minimalnie, ale to minimalnie większa (dłuższa). Montaż trwa mniej więcej 5 minut, przy czym warto czytać instrukcję – LED jest rozbieralny, co ułatwia montaż w oprawce lampy, bez instrukcji nie domyślimy się, jak to działa. Wystający z LED-a kabelek z kostką łączymy z kostką zasilającą żarówkę – gotowe!

Nowoczesne zestawy LED - jak długo poświecą?

Choć w teorii dioda LED może świecić nawet 100 tys. godzin, to jednak dla jej żywotności zasadnicze znaczenie mają warunki pracy. W niskiej temperaturze, przy dobrym chłodzeniu LED-y są „niemal wieczne”. Testowy produkt jest jednak maksymalnie wysilony i pracuje w warunkach ekstremalnie złych – mimo aktywnego chłodzenia zamknięty jest w małej puszce i może być mu ciepło, a diody ciepła nie lubią.

Dlatego producent określa trwałość zestawów na 1500 godzin – w praktyce jest to 3 razy dłuższa trwałość niż w przypadku standardowej żarówki halogenowej i ok. 10-krotnie dłuższa od trwałości wysilonej żarówki halogenowej. Wystarczy. Komu się to sprawdzi, chętnie zainwestuje w kolejny – zapewne jeszcze lepszy zestaw, a komu nie – ten wróci do żarówek. na szczęście konwersja jest całkowicie odwracalna, a zajmie 5 minut.

 Foto: Auto Świat