Kończy się era MiniDisc – rozwiązania, które miało spore szanse na zrewolucjonizowanie sprzętu audio. Niestety Sony zaprzepaściło ciekawą technologię, która powoli przechodzi do historii. Firma zapowiedziała bowiem zaprzestanie dostaw sprzętu na rynek w ciągu najbliższych tygodni. Wprawdzie konkurencja jeszcze nie zrezygnowała z formatu MD, ale jest kwestią czasu wycofanie się z formatu MD.

Zaprzepaszczona szansaW Europie zapowiedź o rezygnacji z MD z pewnością nie będzie miała takiego echa jak np. w Japonii. Samochodowe radioodtwarzacze MiniDisc dawno zniknęły z europejskiego rynku. Ich miejsce zajęły popularne modele CD z MP3, które obecnie wypierane są przez sprzęt z USB i bez mechanizmu odtwarzacza płyt. To kolejna zmiana pokoleniowa. Niemniej fani MD mogą być zawiedzeni, bo technologia w chwili debiutu była bardzo obiecująca. Szczególnie z perspektywy użytku w samochodzie.

MD niemal idealny do samochoduMiniDisc w chwili debiutu w 1991 roku wydawał się idealnym rozwiązaniem do samochodu. W czasach gdy wciąż na topie była kaseta a odtwarzacze CD dość drogie MD miał niezłe perspektywy. Możliwość nagrywania na niewielkich płytach dobrze zabezpieczonych przed uszkodzeniem była nie do pogardzenia. MD bił kasety na głowę nie tylko jakością dźwięku (mimo kompresji ATRAC) ale także wygodą użytkowania. Łatwiej było wybrać właściwe nagranie, przechowywać mniejsze dyski i nie martwić się o problemy związane z rysowaniem powierzchni płyt. Konkurencyjne rozwiązanie zaprezentowane przez Matsushitę i Philipsa, czyli cyfrowa kaseta DCC także nie była zagrożeniem. Format jak szybko się pojawił tak równie szybko zniknął z rynku. Mimo to MD w samochodzie nie odniosło sukcesu. W czym był problem?

Problemy znane od dawnaCóż nie da się ukryć, że jedną z przyczyn porażki były pieniądze. Sony było zbyt zachłanne. Opłaty licencyjne były wysokie, więc inne koncerny elektroniczne nie były szczególnie zainteresowane lansowaniem MD. Oczywiście jak to bywa w chwili debiutu technologii sprzęt odtwarzający był dość drogi. O ile dla profesjonalistów nie było to tak dużym problemem (reporterzy radiowi, muzycy) o tyle dla kierowców było gorzej. W czasach gdy za średniej klasy radiomagnetofon trzeba było zapłacić ok. 1000 zł to za podstawowy model MD trzeba było wydać ok. 2500 zł. Jeśli miał być lepiej wyposażony i dostosowany do rozbudowy nagłośnienia to wydatki za radio łatwo przekraczały próg 3500 zł. Warunki dyktowało oczywiście Sony. Nieliczne modele konkurencyjnych firm również nie były tanie. Do historii przeszedł Alpine ze zmieniaczem płyt MD. Sprzęt, który wyglądał jak radio samochodowe kosztował ponad 5000 zł. Chętnych specjalnie nie było.

MD traciło też na atrakcyjności dzięki wprowadzeniu możliwości samodzielnego nagrywania płyt CD. Zważywszy na to, że nagrywarki jak i nośniki szybko stały się przystępne cenowo, inwestycja w sprzęt MD stawała się coraz mniej kusząca. Taniej było nagrać płytę z muzyką niż podobny MD. Z czasem pojawiła się kolejna alternatywa: radia samochodowe dostosowane do MP3 a następnie modele z USB i czytnikami kart pamięci. O samochodowym MD w Europie szybko zatem zapomniano. Sprzęt jeszcze można kupić np. w Japonii, ale niewykluczone, że decyzja Sony przyśpieszy wycofywanie formatu z rynku i niebawem ciekawe odtwarzacze będzie można zobaczyć tylko w muzeum. Mimo wszystko szkoda. Bardzo szkoda.