Kierowcom w niektórych sytuacjach trudno porozumieć się słownie podczas prowadzenia swoich pojazdów. Utrudnia to panujący na drogach hałas i duży ruch, a także pośpiech. Z tego powodu często "rozmawiają ze sobą" przy pomocy gestów. Wiele z nich wymyślono jeszcze w czasach PRL-u, ale używane są do dziś.
Jednym z takich gestów jest uniesiona dłoń z wyciągniętymi do góry trzema palcami: kciukiem, wskazującym i środkowym. Nie każdy wie, ale w języku kierowców używa się go, gdy chcemy za coś przeprosić, np. za wymuszenie pierwszeństwa na innym uczestniku ruchu drogowego.
Takich gestów często używają kierowcy. "Gadająca dłoń" może ustrzec przed mandatem
Innym powszechnie używanym w PRL-u gestem, który przetrwał do dziś, jest uniesiona w górę otwarta dłoń. W ten sposób można za coś podziękować, np. gdy inny uczestnik ruchu drogowego wpuszcza nas przed siebie.
Przeczytaj: Chciał parkować auto służbowe pod domem. Fiskus uznał, że będzie go "kusić" i tego zabronił
Jeszcze innym gestem, który używany jest do dziś, choć wielu młodych kierowców go nie rozumie, jest "gadająca dłoń". W ten sposób można zasygnalizować komuś, że zapomniał włączyć świateł w swoim samochodzie. Dzięki temu osoba ta może uniknąć mandatu, ponieważ zgodnie z przepisami obowiązującymi w Polsce, podczas jazdy zawsze należy mieć włączone światła mijania.