• Najbardziej toporne oszustwa polegają na wyłudzaniu zaliczek lub całej zapłaty za rzeczy oferowane w okazyjnej cenie, które ostatecznie nie są wysyłane kupującemu, a często w ogóle nie istnieją
  • W przypadku samochodów i motocykli sposobem "na zaliczkę" oszuści potrafią okraść po kilkaset osób.
  • Sprzedający najczęściej padają ofiarą oszustów, którzy podszywają się m.in. pod znane firmy kurierskie, wyłudzając dostęp do konta bankowego sprzedawcy
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onetu

Jak można – często nie znając języka polskiego – okraść kogoś, kto sprzedaje coś poprzez popularny serwis ogłoszeniowy? Namówić go, aby wysłał przedmiot przed otrzymaniem pieniędzy, a potem nie zapłacić? Nie, to byłoby zbyt trudne i pracochłonne, zbyt prostackie, wymagające za każdym razem żmudnych negocjacji! Oszuści wykorzystujący bodaj najpopularniejszą obecnie metodę okradania osób handlujących przez internet nie negocjują – stosują tzw. pishing. Nazwa tej metody kojarzy się ze słowem "fishing" – czyli łowieniem. Zarzucaniem przynęty i łowieniem naiwnej ofiary.

Metoda oszustwa "na OLX" – jak oszukać sprzedawcę?

Jeśli w ostatnich miesiącach wystawialiście jakiś przedmiot na sprzedaż na popularnym portalu ogłoszeniowym, być może wiecie już, że często pierwszy klient zgłasza się już po kilku minutach od wyświetlenia ogłoszenia. Oszust (podający się losowo za mężczyznę lub kobietę bez względu na rodzaj przedmiotu transakcji) jest zainteresowany zakupem, podoba mu się i towar i jego cena. Obojętne, co to jest: scyzoryk, zegarek, lampa samochodowa, tłumik… Sprzedający otrzymuje jednak ofertę nie za pośrednictwem portalu ogłoszeniowego, a któregoś z szyfrowanych komunikatorów, np. WhatsApp.

To pierwsze ostrzeżenie: każde zapytanie wysłane za pomocą komunikatora innego niż należący do serwisu ogłoszeniowego należy traktować podejrzliwie – to może być (i zwykle jest!) próba oszustwa.

Metoda oszustwa "na OLX" – kupujący organizuje transport

Najbardziej narażone są na oszustwa osoby, które na danym portalu handlują od niedawna i nie znają wszystkich procedur. Pishing w naszym przypadku sprowadza się do tego, że kupujący obiecuje zająć się logistyką, proponuje, że sam zamówi sobie kuriera, a zapłaci… no właśnie: tu jest haczyk.

Korespondencja z oszustem na WhatsApp Foto: Maciej Brzeziński / Auto Świat
Korespondencja z oszustem na WhatsApp

Sprzedający dostaje wiarygodnie wyglądający link, który prowadzi do strony wykorzystujący barwy i logo popularnej firmy kurierskiej, np. InPost. Sprzedający jest proszony o wypełnienie formularza zawierającego adres, pod który ma przyjechać kurier po paczkę, a także – i to jest najważniejsze – dane karty kredytowej, jej numer i kod zabezpieczający, ewentualnie dane konta bankowego. Kupujący ma za pośrednictwem serwisu przelać pieniądze na kartę kredytową sprzedającego lub na konto. To oszustwo! Strona firmy kurierskiej jest fałszywa, a służy jedynie do przejęcia danych karty kredytowej lub konta ofiary. Po kilku minutach od podania danych nasze konto będzie puste, w wielu wypadkach oszuści wykonują szereg drobnych transakcji niewymagających potwierdzenia!

Ważne: nigdy nie podawaj numeru swojej karty kredytowej wraz z kodem zabezpieczającym! Nie loguj się poprzez podejrzane strony na swoje konto bankowe – bo stracisz pieniądze!

Warto też wiedzieć, że cechą charakterystyczną tego rodzaju oszustw są błędy językowe w wiadomościach, które powstają za pomocą elektronicznego tłumacza. W tym przypadku ataki często przychodzą z zagranicy, w praktyce oszuści są nie do złapania.

Rozmowa z oszustem Foto: Auto Świat
Rozmowa z oszustem

Metoda na dopłatę: to tylko 70 groszy…

Metoda inna, a chodzi o to samo: o dane konta bankowego. Zamieszczasz ogłoszenie o sprzedaży auta, części lub jakiegokolwiek innego przedmiotu i już po chwili przychodzi wiadomość: "Z powodu niedopłaty (to pada drobna kwota, np. kilkadziesiąt groszy) twoje ogłoszenie nie zostało opublikowane. Zapłać teraz". Klikając na link i wypełniając formularz na "portalu płatniczym", podajesz oszustom sposób na dostęp do swojego konta. Już za chwilę zaczną korzystać….

Ważne: nigdy nie odpowiadaj na żądania zapłaty nawet drobnych kwot przychodzące z nieznajomych adresów albo w sytuacjach, których się nie spodziewasz!

Metoda na zaliczkę: jak oszukać kupującego?

Widzisz np. na Otomoto wyjątkowo atrakcyjne ogłoszenie o sprzedaży auta czy motocykla? Nie ty jeden! Znasz rynek, wiesz, że ta okazja długo nie będzie "wisieć", więc dzwonisz. Sprzedający prosi o zaliczkę, a gdy mamy do czynienia z przedmiotem w rozmiarach nadających się do wysyłki, mowa jest o całej kwocie. Ty płacisz, on ma wysłać – ale nie wysyła. Zwykle nie jesteś jedynym oszukanym, gdyż atrakcyjne oferty cieszą się wyjątkowym zainteresowaniem.

W minionym tygodniu krośnieńska policja zatrzymała 32-latka, który oferując sprzęt elektroniczny, oszukał kilkadziesiąt osób na terenie całego kraju. Zwykle tego rodzaju sukces jest jednak marnym pocieszeniem dla oszukanych – nawet pomimo złapania oszusta nie każdy odzyska pieniądze. Często jedynym złapanym jest tzw. "słup" – właściciel konta, który sam jednak nie ma żadnego majątku.

Ważne: najbezpieczniejsze są transakcje przeprowadzane przy wykorzystaniu systemu sprzedażowego, jaki oferuje portal ogłoszeniowy – np. Allegro albo OLX. W przeciwnym wypadku pewnym, ale nie stuprocentowym, zabezpieczeniem kupującego jest wysyłka za pobraniem. Najlepiej zaś korzystać z ofert osób mających dobre opinie wśród innych sprzedających.

Metoda oszustwa "na Otomoto": samochód z dostawą pod dom

Takie ogłoszenia pojawiają się i na polskich, i na zagranicznych portalach. Przedmiotem sprzedaży jest atrakcyjny samochód czy motocykl, często zabytkowy. Czasem próbę oszustwa zdradzają zdjęcia wykonane w charakterystycznym otoczeniu, np. wśród palm – ale to nie reguła. Poza tym ogłoszenie wygląda normalnie – auto ma niski przebieg, jest ładne, a cena może nie superatrakcyjna, ale na pewno rozsądna. W sumie okazja! Zwykle nie ma numeru telefonu sprzedawcy, ale możesz kontaktować się ze sprzedawcą za pośrednictwem portalu ogłoszeniowego.

Po wysłaniu zapytania dowiadujesz się, że auta nie ma w Polsce (jest np. w Anglii albo w Szkocji), ale w każdej chwili może być. Sprzedawca nagle wyjechał z Polski, nie może wrócić, ma samochód zarejestrowany u nas i musi się go pozbyć – stąd ta cena, a jeszcze można ponegocjować. Transport? Nie ma problemu – sprzedawca zna świetną firmę logistyczną, udostępni link i wszystkie niezbędne dane – wpłacasz jedynie zaliczkę (np. tysiąc euro), a resztę dopiero, gdy twoje auto (na pewno w ciągu tygodnia) zostanie dowiezione pod dom. Często oferta obejmuje konieczność wpłaty całej sumy, ta jednak pozostanie w depozycie , dopóki nie potwierdzisz, że samochód jest w porządku. Jak łatwo się domyśleć, żadnego auta nie ma, zwykle jest jednak wielu oszukanych. Oto przykład korespondencji, przed którą ostrzega sam serwis Otomoto:

Metoda oszustwa "na Otomoto": jak nie dać się oszukać?

  • Nigdy od prywatnej osoby nie kupuj samochodu, którego nie możesz zobaczyć przed wpłaceniem jakichkolwiek pieniędzy!
  • Uważaj zwłaszcza na oferty zawierające charakterystyczne dla elektronicznych tłumaczy błędy językowe.
  • Wzmóż czujność, gdy nie możesz porozmawiać przez telefon ze sprzedawcą!