Korzystanie z telefonu w trakcie jazdy to dziś jedno z najczęściej popełnianych wykroczeń drogowych. Trudno znaleźć kierowcę, który choć raz nie odpisał na wiadomość czy nie odebrał połączenia w nieodpowiednim momencie. Pojawia się jednak pytanie, które nurtuje wielu zmotoryzowanych: czy sięgnięcie po smartfon podczas postoju w korku również może skończyć się mandatem? Granica między dozwolonym zachowaniem a wykroczeniem nie dla wszystkich jest oczywista.
Czemu policjanci wlepiają 500 zł?
Nie jest tajemnicą, że telefon komórkowy to jeden z największych wrogów koncentracji za kierownicą. Odbieranie połączeń, pisanie wiadomości, przewijanie ekranu czy nawet samo trzymanie smartfona w dłoni skutecznie odciąga uwagę od tego, co dzieje się na drodze. Dlatego przepisy w tej kwestii są wyjątkowo rygorystyczne.
Sprawa wydaje się prosta, gdy samochód stoi unieruchomiony na parkingu. W takiej sytuacji korzystanie z telefonu nie powinno narazić kierowcy na mandat. Wątpliwości pojawiają się jednak w znacznie bardziej codziennym scenariuszu, czyli podczas postoju w korku. Auto wprawdzie nie jedzie, ale nadal uczestniczy w ruchu drogowym. Czy w takim przypadku można bez obaw sięgnąć po smartfon, czy też grożą za to konsekwencje? Odpowiedź może zaskoczyć wielu kierowców.
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Telefonu w samochodzie można używać tylko z uchwytu
Czy można używać telefonu na postoju?
Polskie przepisy nie pozostawiają w tej kwestii większego pola do interpretacji. Kierowca nie może korzystać z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku, gdy uczestniczy w ruchu drogowym. Kluczowe znaczenie ma jednak to, jak prawo definiuje unieruchomienie pojazdu.
Wielu kierowców zakłada, że stojąc w korku lub czekając na zmianę świateł, mogą bez konsekwencji sięgnąć po smartfon. Tymczasem takie unieruchomienie pojazdu wynika z warunków ruchu drogowego, a nie z decyzji kierowcy. W świetle przepisów nie jest to ani postój, ani zatrzymanie. Oba te pojęcia odnoszą się bowiem do sytuacji, w której kierowca sam decyduje o przerwaniu jazdy. Różnica jest prosta: o postoju mówimy wtedy, gdy unieruchomienie pojazdu trwa dłużej niż minutę.
Co to oznacza w praktyce? Nawet jeśli samochód stoi w miejscu, ale znajduje się w korku lub przed czerwonym światłem, kierowca wciąż jest uczestnikiem ruchu i powinien zachować pełną czujność. W takiej sytuacji trzymanie telefonu w dłoni może zostać uznane za wykroczenie. Inaczej wygląda to w przypadku prawidłowo zaparkowanego auta, nawet jeśli stoi ono jedynie na poboczu. Wówczas podróż zostaje przerwana z woli kierowcy, a korzystanie ze smartfona nie narusza przepisów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jaki mandat grozi za używanie telefonu?
Niestety, kierowcy liczący na taryfę ulgową podczas postoju w korku lub na czerwonym świetle mogą się rozczarować. Sięgnięcie po telefon w takiej sytuacji jest traktowane dokładnie tak samo, jak korzystanie z niego podczas jazdy. Konsekwencje są dotkliwe: mandat w wysokości 500 zł i aż 12 punktów karnych. Dla przepisów nie ma znaczenia, że samochód chwilowo stoi w miejscu. Nadal uczestniczy bowiem w ruchu drogowym.
- Przeczytaj także: To cykliczna akcja. Policjanci sprawdzali zasadę kąta prostego. Mandat 15 pkt i 2 tys. zł
Czy pieszy może dostać mandat za używanie telefonu?
Warto też pamiętać, że ustawodawca nie ograniczył się wyłącznie do kierowców. Kary przewidziano również dla pieszych, którzy podczas przechodzenia przez jezdnię lub torowisko korzystają z telefonu w sposób utrudniający obserwację sytuacji na drodze. Takie wykroczenie może zakończyć się mandatem w wysokości 300 zł.
Policja od lat przypomina, że nawet krótka chwila nieuwagi może mieć poważne konsekwencje. Wystarczy kilka sekund spędzonych nad ekranem smartfona, by przeoczyć zmianę świateł, nagłe hamowanie poprzedzającego pojazdu czy pieszego wchodzącego na przejście. Przy miejskich prędkościach samochód w tym czasie może pokonać kilkadziesiąt metrów praktycznie bez kontroli. A to często wystarczy, by doszło do groźnego wypadku. Dlatego funkcjonariusze apelują o jedno: telefon warto odłożyć na później, bo żadna wiadomość nie jest ważniejsza od bezpieczeństwa na drodze.