• Jeździmy już metodą „na suwak”, ale nie zawsze
  • Policja zatrzymuje jak chce – dostała takie prawo
  • Kupione auta rejestrujemy w terminie albo płacimy karę

Zmian dotyczących kierowców było wiele, choć przepisów naprawdę potrzebnych nie wprowadzono. Warto wiedzieć, co się zmieniło, gdyż – jak mówi rzymskie powiedzenie – nieznajomość prawa szkodzi. Z polskiego na nasze: kto nie jest na bieżąco, ten płaci!

Nowe znaki: teraz już wiadomo, jak szybko jechać!

Foto: Auto Świat
Tak oznakowane są odcinkowe pomiary prędkości

D51a i D51b to nie jest kod supertajnej broni, ale z bronią – przeciwko piratom drogowym – ma jednak coś wspólnego. To kody dwóch nowych znaków drogowych, oznaczających początek i koniec odcinkowego pomiaru prędkości. W czym są lepsze te nowe znaki od stosowanych dotychczas (niebieska tabliczka „fotoradarowa” z białą tabliczką zawierającą kilka słów informacji? Otóż, po pierwsze, nowe tabliczki są czytelne i wyraźnie wskazują, że nie o pojedynczy fotoradar, lecz o odcinek pomiarowy tu chodzi, a po drugie, na znaku mówiącym o początku odcinka pomiarowego jest podawana (dozwolona na danym odcinku) prędkość. Różnica jest zasadnicza – bardzo wielu kierowców deklarowało nie tylko „przeoczenie” odcinkowego pomiaru prędkości, lecz także problem z określeniem prędkości, która obowiązuje w danym miejscu.

Jeśli dotąd nie zauważaliście odcinkowych pomiarów prędkości i pomimo obecności kamer przekraczaliście limity „jak zazwyczaj”, a zaproszenie do przyjęcia mandatu jeszcze do was nie dotarło, to... bądźcie spokojni: przesyłka zapewne już nie dojdzie. Jak wynika z niedawnego raportu Najwyższej Izby Kontroli, państwowy operator fotoradarów – GITD – zwyczajnie „nie ogarnia”. Progi, przy których wykroczenie jest rejestrowane, ustawia się na poziomie nawet o 30 km/h wyższym niż obowiązujący limit, a nawet w przypadku zarejestrowania wykroczenia często przedawnia się ono, gdyż instytucja ta nie ma mocy przerobowych.

Kontrola drogowa po nowemu, czyli...

Foto: Auto Świat
kontrola drogowa

...niewiele się zmieniło. Z istotnych nowości wymienimy tu prawo policjantów do zatrzymywania kierowców w miejscach, gdzie obowiązuje zakaz zatrzymywania się i postoju, pod warunkiem że nie powoduje to zagrożenia dla bezpieczeństwa. W praktyce zmienia się niewiele, gdyż policjanci i tak zatrzymywali kierowców, gdzie się dało, różnica jest jedynie taka, że naprawdę nie warto się w takim momencie wykłócać i pouczać mundurowych, że „tu się nie stoi”: po pierwsze, to brzmi jak prośba o mandat z wyższej strony widełek, a po drugie, strzał jest w obecnym stanie prawnym zdecydowanie niecelny.

1000 zł kary za niezarejestrowanie pojazdu w terminie

Foto: Auto Świat
Rejestracja samochodu

Od stycznia 2020 każdy używany samochód sprowadzony z UE musi zostać zarejestrowany w ciągu 30 dni. Każdy samochód – czyli zarówno ten sprowadzony na własne potrzeby w liczbie jednej sztuki, jak i każdy z 300 pojazdów sprowadzonych przez hurtownika! Albo sprzedajesz auto w ciągu 30 dni, albo – jeśli nie przyjdzie kupiec – rejestrujesz je. A skoro rejestrujesz, to i kupujesz ubezpieczenie OC! Jest i trzecia droga: płacisz karę w wysokości 200-1000 zł. Czy będzie to konkretnie 200 czy 1000 zł – decyduje starosta. Negocjacje formalne w kwestii wysokości kary są niedozwolone, ale nieformalne... już tak. Ważne: kara administracyjna tym różni się od mandatu, że nie można jej nie przyjąć. Płacisz albo starosta (bo to on będzie beneficjentem) wyśle komornika. Proste?

Niestety, każdy uszkodzony samochód, którego nie da się naprawić w ciągu 30 dni i zarejestrować, wiąże się z karą dla jego właściciela. Tę karę zapłaci... docelowy nabywca pojazdu, któremu dopisze się karę administracyjną do ceny pojazdu – nie ma innego wyjścia. Większość samochodów sprowadzanych z UE zdrożeje o koszt rejestracji i ubezpieczenia OC.

Teoretycznie jednak każdy może powiedzieć: Auto sprowadziłem wczoraj! Ministerstwo Infrastruktury chce, by importer datę sprowadzenia auta wpisywał w dokumencie własności (umowa lub faktura) albo dołączał do umowy/faktury stosowne oświadczenie. Jest to ważne o tyle, że jeśli kupujemy niezarejestrowany samochód, powinniśmy wiedzieć, ile nam jeszcze czasu zostało na rejestrację. W oświadczeniu można wpisać cokolwiek, ale... wpisanie nieprawdy w oświadczeniu, z którego korzysta starosta na potrzeby rejestracji pojazdu, to nic innego, jak przestępstwo wyłudzenia poświadczenia nieprawdy. Nie wykroczenie, ale przestępstwo ścigane na podstawie „Kodeksu karnego”! Teraz wystarczy, że zdradzi cię sąsiad albo zarejestruje jakaś kamera i... masz problem. To już lepiej zapłacić karę administracyjną, prawda?

Obowiązek rejestracji auta – pod groźbą kary – dotyczy także transakcji na polskim rynku wtórnym. I o ile kary administracyjne za niezarejestrowanie w ciągu

30 dni samochodów sprowadzonych z UE wydają się nadmiernie restrykcyjne i nie biorą pod uwagę zdarzeń losowych (np. problemów z uzyskaniem dopuszczenia do ruchu), o tyle ściganie osób za nieprzerejestrowanie pojazdu wydaje się jak najbardziej słuszne – dlaczego ten, kto sprzedał używany pojazd, ma się miesiącami albo latami tłumaczyć z wykroczeń rejestrowanych przez fotoradary tylko dlatego, że ktoś wciąż jeździ na jego „blachach”?

Teraz wchodzi w życie realny obowiązek zgłoszenia nie tylko kupna używanego samochodu, lecz także sprzedaży – w obu wypadkach pod groźbą kary administracyjnej 200-1000 zł. A warto mieć świadomość tego, że wprawdzie decyzję administracyjną można zaskarżyć, to jednak zapłacić trzeba od razu. Jeśli zaś chodzi o wysokość kary (od 200 do 1000 zł), to decyzję podejmuje starosta, np. zgodnie z potrzebami gminy. Nie da się podważyć skutecznie faktu, iż starosta wypisał karę na 500, choć mógł na 200 zł! Sąd administracyjny nie bierze pod uwagę okoliczności łagodzących, lecz jedynie sprawdza, czy decyzja organu administracyjnego (w tym przypadku starosty) była zgodna z prawem.

Jazda na suwak – obowiązkowa!

Foto: Auto Świat
Jazda na suwak

To jedna z najważniejszych, albo lepiej powiedzmy: najważniejsza zmiana w „Kodeksie drogowym” w 2019 roku. Co ważne, w nowelizacji ustawy nie chodzi o nakłonienie kierowców do uprzejmości względem innych uczestników ruchu – tu chodzi o „twardą” zmianę pierwszeństwa przejazdu, którą wprowadzają nowe przepisy. Jest to jednak zmiana – uwaga – dotycząca WYJĄTKOWYCH SYTUACJI!

Jazda na suwak jest wymagana:

Oznacza to, że obowiązek wpuszczania kierowców z pasa, który się kończy lub jest zablokowany, pojawia się dopiero wtedy, gdy na drodze tworzy się zator. A ponadto:

  •  Konieczność stosowania „suwaka” zachodzi w sytuacji wystąpienia przeszkody na jednym z pasów ruchu (np. blokuje go zepsuty samochód) lub wtedy, gdy jeden pas ruchu zanika – czyli gdy się kończy.
  •  W sytuacji zablokowania się lub zanikania jednego pasa ruchu w warunkach znacznego zmniejszenia prędkości na jezdni kierujący pojazdem poruszającym się po sąsiednim pasie ruchu ma obowiązek BEZPOŚREDNIO PRZED miejscem wystąpienia przeszkody umożliwić JEDNEMU pojazdowi lub zespołowi pojazdów zmianę pasa ruchu na ten, którym można kontynuować jazdę.
  •  Gdy na drodze są więcej niż dwa pasy ruchu w jednym kierunku i zablokowane są (albo kończą się) dwa skrajne pasy, a pomiędzy nimi jest pas ruchu, którym można kontynuować jazdę, poruszający się nim pojazd przepuszcza najpierw JEDEN pojazd Z PRAWEJ STRONY, a następnie JEDEN pojazd Z LEWEJ STRONY i dopiero sam kontynuuje jazdę.
  •  Przepisy obowiązują na każdej drodze, a zatem także na autostradach i drogach szybkiego ruchu. Ważne: obowiązują tylko w warunkach znacznie spowolnionej prędkości jazdy!

W sytuacji gdy prędkość jazdy na drodze nie jest znacznie zmniejszona, obowiązuje dotychczasowy przepis regulujący pierwszeństwo podczas zmiany pasów ruchu:

Jak udowodnić w razie kolizji, kto ma rację? Pomoże tylko nagranie z kamery pokładowej, proszę państwa!

Jak przepuszczamy pojazdy uprzywilejowane?

Foto: Auto Świat
Przejazd pojazdu uprzywilejowanego

Jednocześnie z przepisami o jeździe na suwak weszły w życie przepisy o sposobie przepuszczania pojazdów uprzywilejowanych. Ani nie zmieniły się ogólne zasady, ani nie wprowadzono bezwzględnego pierwszeństwa pojazdów uprzywilejowanych, ani też nie zniesiono obowiązku bezwzględnego zachowania ostrożności przez kierowców pojazdów uprzywilejowanych – nowe przepisy ustalają jedynie sposób działania kierowców, którzy muszą przepuścić np. karetkę, stojąc w korku. Uwaga! Przepis obowiązuje jedynie w warunkach „zwiększonego natężenia ruchu pojazdów utrudniającego swobodny przejazd pojazdu uprzywilejowanego” i działa tak:

  • na drodze z dwoma pasami ruchu w jednym kierunku jadący lewym pasem mają obowiązek zjechać jak najbliżej lewej krawędzi jezdni, a jadący prawym pasem – jak najbliżej prawej krawędzi jezdni; 
  • na drodze z więcej niż dwoma pasami ruchu w jednym kierunku jadący lewym pasem mają obowiązek przesunąć się jak najbliżej lewej krawędzi jezdni, a jadący pozostałymi pasami ruchu mają obowiązek przemieścić się jak najbliżej prawej krawędzi pasów ruchu.

Niższa akcyza, czyli prezent dla Toyoty

Jeszcze przez rok obowiązuje czasowe zwolnienie z akcyzy samochodów hybrydowych z wtyczką – czyli Plug-in. Tymczasem przepchnięto przez sejm bezterminową ulgę dla samochodów hybrydowych bez wtyczki – wprawdzie akcyzę obniżono o połowę, ale za to bezterminowo! Tak naprawdę ulga dla mniejszych samochodów z silnikami spalinowymi do 2 litrów pojemności jest minimalna – wysokość akcyzy spada z 3,1 do 1,55 proc. Za to akcyza na duże i luksusowe hybrydy (wyłącznie bez wyczki) spada znacząco – z 18,6 na 9,3 proc. To niepojęte, że luksusowe i wcale nie tak przyjazne dla środowiska samochody, niektóre po pół miliona zł , będą obciążone preferencyjną stawką akcyzy. A teraz zastanówmy się wspólnie: którzy producenci oferują takie pojazdy – z dużymi silnikami, z napędem hybrydowym i bez wtyczki. Otóż obniżony znacząco podatek dotyczy tylko jednego producenta oferującego Toyoty (model Camry) i samochody marki Lexus (różne modele). Przypadek?

Odholowane auto: najpierw odbierasz, później płacisz

Foto: Auto Świat
Usunięcie pojazdu z drogi

Przez wiele lat obowiązywała zasada, że aby odebrać z parkingu depozytowego auto odholowane przez służby miejskie, trzeba było najpierw zapłacić drakońską stawkę za holowanie, a dopiero później pojazd był wydawany. Przepisy te okazały się niekonstytucyjne, bo ograniczały prawo dysponowania swoją własnością, a płacić musieli z góry nawet ci, których auta odholowano bez rozsądnego uzasadnienia.

13 września 2019 roku na mocy wyroku Trybunału Konstytucyjnego przepisy te straciły jednak moc, a ustawodawca był zajęty innymi sprawami, więc nowych nie uchwalono. Teraz, żeby odholowany samochód odebrać, nie trzeba przedstawiać dowodu wpłaty. Nie wiadomo, jak długo ten stan się utrzyma, bo samorządy już narzekają, że po odebraniu samochodu entuzjazm do płacenia za holowanie jakoś dziwnie opadł. Ale uwaga! Samorządy z większym entuzjazmem podchodzą do ściągania należności niż np. państwowa Inspekcja Transportu Drogowego, więc wykręcić się będzie trudniej niż w przypadku mandatu z fotoradaru.

Dziwna obniżka akcyzy...

...na auta hybrydowe bez wtyczki. Dotąd obowiązywało czasowe (do 1 stycznia 2021 roku, czyli jeszcze przez 12 miesięcy) zwolnienie z akcyzy na samochody hybrydowe Plug-in, czyli z wtyczką pozwalającą na ładowanie akumulatora z zewnętrznego źródła energii. Jednak niedawno przepchnięto przez sejm ustawę obniżającą o połowę akcyzę na samochody hybrydowe bez wtyczki – za to bezterminowo! Co ciekawe, obniżka akcyzy dotyczy także samochodów z silnikami spalinowymi większymi niż 2 litry – mogą one mieć nawet 3,5 litra pojemności. Co dziwnego w tej ustawie? Otóż w przypadku samochodów hybrydowych z silnikami spalinowymi do 2 litrów (takich jest wiele) obniżka akcyzy jest symboliczna – spada ona z 3,1 do 1,55 proc. Ale w przypadku aut z większymi silnikami akcyza spada aż o 9,3 proc – to już są kwoty rzędy kilkunastu-kilkudziesięciu tys. zł obniżki na każdy samochód! Warto przy okazji zastanowić się: ilu producentów ma w ofercie takie samochody: z napędem hybrydowym i z silnikami spalinowymi pomiędzy 2 a 3,5 litra pojemności? Otóż jest jeden taki producent – ma w ofercie samochody marki Toyota (model Camry) i Lexus (różne modele). Przypadek?

(Teoretyczne) dopłaty do aut na prąd

Foto: Auto Świat
Ładowanie samochodu na prąd

Po prawie roku gadania wprowadzono dopłaty do samochodów elektrycznych – na razie jednak dotyczą one jedynie osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej. Dopłata wynosi 30 proc. ceny nabycia. Obowiązuje jednak wiele ograniczeń: maksymalna cena transakcyjna samochodu to 125 000 zł, za pojazd najpierw trzeba zapłacić, by móc odzyskać część wpłaconych środków, no i... (niewiarygodne!) zapomniano o zwolnieniu dotacji z podatku dochodowego. Żeby naprawić ten błąd, posłowie PiS złożyli stosowny projekt ustawy, ale zanim stanie się on prawem, nie będzie naboru wniosków o dotacje. Są one, a jakby ich nie było!

Pogadali, pogadali i... nic, czyli co się nie udało

Foto: Auto Świat
Hulajnoga elektryczna

Jeszcze bardziej nie udały się szeroko nagłośnione przepisy regulujące korzystanie z hulajnóg elektrycznych. Miały one uzyskać status UTO (urządzenia transportu osobistego), przez co ich użytkownicy staliby się formalnie kierującymi. Hulajnogiści mieli zostać oficjalnie wpuszczeni na drogi dla rowerów. Co ważne, ranny w wyniku kolizji (wypadku) hulajnogi z pieszym trafiałby automatycznie do statystyk wypadków, powiększając tragiczny bilans. Pogorszenia i tak złych statystyk uniknięto, chowając sprawę niezbędnych przepisów do zamrażarki. Jednocześnie zadowolono się tym, iż hulajnogiści projekt przepisów o UTO mają już wpisany w świadomość jako obowiązujący przepis – i bez problemu korzystają z dróg dla rowerów. To i dobrze, i źle. Dobrze, bo hulajnoga na chodniku to jednak niebezpieczny środek transportu, a źle, bo ewidentnie te popularne pojazdy znalazły się w próżni prawnej. Jak rozstrzygać np. kolizję z rowerzystą na drodze dla rowerów?