Żeby było jasne: przepis, który nakazuje właścicielowi samochodu wskazanie osoby, która popełniła nim wykroczenie albo przestępstwo, obowiązuje, ma rangę ustawy i w żaden sposób nie został uchylony.

„Art. 96. § 1. Właściciel, posiadacz, użytkownik lub prowadzący pojazd, który na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu dopuszcza:

1) do prowadzenia pojazdu osobę niemającą sprawności fizycznej lub psychicznej w stopniu umożliwiającym należyte prowadzenie pojazdu,

2) do prowadzenia pojazdu osobę niemającą wymaganych uprawnień,

3) do prowadzenia pojazdu osobę znajdującą się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka,

4) pojazd do jazdy pomimo braku wymaganych dokumentów stwierdzających dopuszczenie pojazdu do ruchu,

5) pojazd do jazdy, pomimo że pojazd nie jest należycie zaopatrzony w wymagane urządzenia i przyrządy albo pomimo że nie nadają się one do spełnienia swego przeznaczenia,

6) do korzystania z pojazdu samochodowego w sposób niezgodny z jego przeznaczeniem,

podlega karze grzywny.

(…)

§ 3. Tej samej karze podlega, kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie.”

Właśnie na tych przepisach Kodeksu Wykroczeń opiera się działanie Inspekcji Transportu Drogowego – instytucji zarządzającej systemem fotoradarowym w Polsce. W praktyce ustalanie sprawcy wykroczenia wygląda tak: właściciel sfotografowanego samochodu otrzymuje wezwanie do wskazania kierującego, w którym alternatywnie może przyznać się do kierowania autem i popełnienia wykroczenia (może przyjąć mandat), a może też odmówić wskazania kierującego, narażając się na mandat lub grzywnę na podstawie przepisów wskazanych powyżej.

Dla wielu kierowców najwygodniejszą formą „rozliczenia się” za wykroczenie jest niewskazanie sprawcy i przyjęcie proponowanego (z reguły w maksymalnej wysokości – 500 zł) mandatu za niewskazanie kierującego. To często wyższa kwota niż należna w ramach mandatu za przekroczenie prędkości, ale – jako że niewskazanie kierującego nie jest wykroczeniem drogowym – kierowca nie dostaje w związku z tym punktów karnych. Ale można też odmówić wskazania „sprawcy” i odmówić przyjęcia mandatu – jak jeden z kierowców, którego sprawa trafiła do warszawskiego Sądu Okręgowego. Pamiętajcie jednak: ilekroć decydujecie się na nieprzyjęcie mandatu „za niewskazanie”, wkraczacie na kruchy lód!

Niewinny, bo nie trzeba donosić na siebie!

Kwestia „wskazania kierującego” czy mówiąc wprost „sprawcy” od lat budzi kontrowersje, którymi zajmował się m.in. Trybunał Konstytucyjny (jeszcze w czasach, gdy był instytucją politycznie niezależną). Wątpliwości budzi m.in. kwestia donoszenia na siebie oraz na osoby najbliższe.

Art. 74. Kodeksu postępowania karnego (kpk):

I art. 182. kpk:

Te wątpliwości były w przeszłości interpretowane m.in. w wyroku TK P27/13 z 2014 roku, a konkluzja tej i innych interpretacji jest następująca:

  • Właściciel nie ma obowiązku wskazywania kierującego na żądanie uprawnionego organu, gdy to on sam był kierującym i dopuścił się wykroczenia.
  • Właściciel ma obowiązek wskazania kierującego, jeśli kierującym była osoba najbliższa, a sprawa dotyczy wykroczenia.
  • Właściciel nie ma obowiązku „donoszenia” na osobę najbliższą, jeśli kierowała jego samochodem, a sprawa dotyczy przestępstwa.

W tym duchu wydał orzeczenie Sąd Okręgowy w Warszawie, uchylając wcześniejszy wyrok Sądu Rejonowego:

(...) odpowiedzialność za wykroczenie określone w art. 96 § 3 k.w. jest bowiem wyłączona w sytuacji, gdy właściciel lub posiadacz pojazdu uchyli się od obowiązku wskazania, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie w ramach prawa do obrony na podstawie art. 74 § 1 k.p.k. w związku z art. 2 § 3 k.p.w.

Przypomnijmy art. 74 § 1 k.p.k:

Odmawiasz współpracy z ITD? Rób to z głową!

Ilekroć odmawiamy wskazania kierującego i przyjęcia mandatu, który jest za to przewidziany, ryzykujemy, że sprawa – niezależnie od wcześniejszych wyroków sądów oraz TK – trafi do sądu. Los sprawy zależy od argumentacji obwinionego. Stwierdzenie „nie powiem, bo nie” skończy się niemal na pewno grzywną. Niepowołanie się na art. 74 kpk spowoduje, iż wyrok zapadnie taki, jaki należy się za niewskazanie kierującego bez uzasadnienia – czyli ryzykujemy grzywnę. Ryzyko grzywny, i to w najwyższym możliwym wymiarze, pojawia się także wtedy, gdy z premedytacją wprowadzimy w błąd, sąd czy też Inspekcję Transportu Drogowego, biorąc na siebie winę za wykroczenie, z którym nie mamy nic wspólnego.

Przekonała się o tym właścicielka Volkswagena, którym przekroczono prędkość w terenie zabudowanym w miejscowości Czaplinek – o 59 km/h. Zgodziła się przyjąć mandat (500 zł i 10 punktów karnych). Niestety, na zdjęciu fotoradar zarejestrował mężczyznę za kierownicą. Kobieta wezwana do ITD w kwestii wyjaśnień, odmówiła wskazania kierującego. Grzywna, jaką zasądził sąd w tym przypadku to 3 tys. zł plus koszty sądowe.