Ograniczenia prędkości pełnią jedną z najważniejszych funkcji w prawie drogowym. To one nas przecież informują o tym, jak szybko możemy maksymalnie się poruszać. I oczywiście, wielu kierowców może mieć wątpliwości, czy poszczególne ograniczenia w konkretnych miejscach są potrzebne, ale nawet jeśli im się to nie podoba, to za niestosowanie się do nich, można otrzymać mandat. Pozostaje jeszcze pytanie, kiedy zacząć zwalniać do tej prędkości? Przed znakiem, czy w momencie, gdy go miniemy?
Poznaj kontekst z AI
- Przeczytaj także: Ograniczenie prędkości przed progiem zwalniającym. Co mówią przepisy?
Kiedy hamować, widząc ograniczenie prędkości?
Zasadniczo prawo w tej kwestii jest jasne i w każdym kraju jest takie samo — po minięciu znaku drogowego powinniśmy się do niego stosować. To znaczy, że jeśli zbliżamy się do znaku drogowego oznaczającego ograniczenie prędkości, już na linii tego znaku powinniśmy mieć określoną prędkość. Dotyczy to zarówno znaków ograniczenia prędkości, jak i oznakowania, które mówi coś innego, ale również automatycznie ogranicza prędkość, jak znak D-42 "teren zabudowany".
Z przyspieszaniem zasada jest taka sama
Tak samo jest zresztą w kwestii podwyższenia ograniczenia. Kierowca zobowiązany jest do jechania z określoną prędkością do linii znaku drogowego. Jeśli więc wyjeżdżamy z miasta i poruszamy się już wśród pól, ale nie było znaku D-43 "Koniec obszaru zabudowanego", to nie możemy podwyższyć prędkości. Taką sytuację zresztą często wykorzystują policjanci, ustawiając się przy znaku D-43 i oczekując na kierowców, którzy myślą, że wyjechali z obszaru zabudowanego, a w rzeczywistości cały czas się nim poruszają. Tak samo jest w przypadku wszystkich innych znaków i miejsc anulujących ograniczenie prędkości.
- Przeczytaj także: "Maszynka do mandatów!", czyli dlaczego czasem ograniczenie prędkości jest niższe niż zwykle
Czy można dostać mandat, jeśli zwolnię za ograniczeniem prędkości?
Pozostaje jeszcze wytłumaczyć, czy jeśli nie zdążymy zwolnić przed ograniczeniem do określonej na znaku prędkości, to narażamy się na mandat? Teoretycznie tak.
Dlaczego teoretycznie? Ponieważ policjant, dokonujący pomiaru musi mieć absolutną pewność, że poruszamy się w strefie oznaczonej ograniczeniem prędkości. Z poziomu patrolu policji trudno jest określić, czy kierowca minął znak i należy mu się mandat, czy może był jeszcze przed znakiem i wszystko było zgodnie z przepisami. Z tego powodu patrole ustawiają się przy znakach kończących ograniczenie, a nie przy znakach rozpoczęcia.
Inaczej sprawa wygląda z fotoradarami, które mogą być tak ustawione, że nawet zaraz po minięciu znaku drogowego możemy dostać mandat za przekroczenie prędkości. Takie rzeczy jednak się nie zdarzają i praktycznie nie ma szansy, by dostać mandat za prędkość, jeśli na linii znaku drogowego nie udało nam się jeszcze zwolnić na tyle, by nie łamać przepisów.