Ciężarówki są pojazdami, które ani urodą, ani zgrabnymi kształtami nie grzeszą, a na dodatek pochłaniają ogromne ilości paliwa. Oczywiście każdemu producentowi zależy na tym, aby to właśnie jego pojazd był najbardziej oszczędny, nowoczesny i mógł przetransportować jak największą ilość ładunku. Nowe jednostki napędowe, bardziej aerodynamiczne kształty, niezliczona ilość elektronicznych pomocników kierowcy – technologiczny wyścig trwa. Obecnie producenci próbują stworzyć również ciężarówkę, która pojedzie bez kierowcy. Tego typu modele pokazała już m.in. marka Volvo oraz Mercedes. Swoją propozycję ciężarówki przyszłości marka Steinwinter zaprezentowała już ponad 30 lat temu. Był to model Supercargo 2040 będący połączeniem ciężarówki i sportowego samochodu.

Firma wcześniej zajmowała się tuningiem pojazdów marki Fiat, ale na salonie samochodowym we Frankfurcie w 1983 roku pokazała swój własny pojazd. Konstruktorzy mieli za zadanie stworzyć zwrotny model, o większych zdolnościach transportowych niż tradycyjne ciężarówki, który na dodatek będzie miał mniejszy apetyt na paliwo. Jak tego dokonać? Pomysłodawcy zdecydowali, że skoro kabina ciężarówki jest duża i ciężka, to sporą oszczędność przyniesie zredukowanie jej wymiarów. W efekcie… "ucięto" górną część pojazdu i uzyskano zaledwie 1170 mm wysokości, a transportowaną naczepę można było wydłużyć i umieścić jej część nad kabiną. Długość modelu wynosi 6500 m, natomiast szerokość to 3500 mm.

We wnętrzu znajdowały się miejsca dla trzech osób, które mogły zasiąść w fotelach Recaro z podparciem bocznym. Kierowca mógł się dzięki temu poczuć jak w sportowym samochodzie, ale gdy w grę wchodzą długie godziny jazdy, liczy się przede wszystkim wygoda, której niestety modelowi brakowało. Była to jedna z przyczyn upadku konceptu, drugą był problem z manewrowaniem z tak niskiej pozycji.

Prototyp został stworzony na platformie Mercedesa, a jako napęd wykorzystano 8-cylindrową jednostkę wysokoprężną generującą 400 KM mocy oraz 2100 Nm momentu obrotowego. Model został poddany testom drogowym, ale po pokonaniu 3 tys. km zrezygnowano z dalszego rozwoju pojazdu.