Gdzie hybrydowy napęd spisuje się najlepiej? Oczywiście, w mieście. Przecież to w korkach i w sytuacji częstego zatrzymywania się na światłach najefektywniej można wykorzystać silnik elektryczny czy też system start-stop – oba przyczyniają się do obniżenia zużycia paliwa. Jednocześnie taka hybryda, jak testowany przez nas Auris, to tak naprawdę typ dalekobieżny. W końcu nadwozie kombi predestynuje pojazd do dalekich wakacyjnych wypraw. Postanowiliśmy zatem sprawdzić, jak japońskie auto spisze się podczas długiej podróży.

Na początek – praktyczność. Pamiętacie pierwszą hybrydową Toyotę Prius? Nie urzekała wyglądem, a dodatkowo jej nadwozie skrywało niezbyt przestronne wnętrze i niewielki bagażnik. Nieduży był dlatego, że część jego kubatury zabierały akumulatory umieszczone za tylną kanapą. W Aurisie kombi już tak nie jest. Jego kufer ma taką samą pojemność jak w wersjach benzynowych i w dieslu, a to oznacza imponujące 530-1658 l.

Co ważne, bagażnik ma regularne kształty i podczas pakowania przed naszą wyprawą ułożenie walizek czy sprzętu fotograficznego nie sprawiło nam żadnych trudności. W trakcie długiej podróży doceniliśmy również komfortowe fotele, jak i wygodną pozycję za kierownicą. Skupimy się jednak teraz na tym, co najbardziej ciekawiło nas w hybrydzie, czyli na zużyciu paliwa.

Na trasie pali więcej niż w mieście, jednak wciąż potrafi być oszczędna

W czasie sprawdzania spalania na trasie ustalonej dla wszystkich naszych testowanych samochodów hybrydowa Toyota potrzebowała przeciętnie 5,2 l/100 km. Pamiętajcie jednak, że w tym przypadku średnia była wypadkową spalania minimalnego i maksymalnego, które uzyskaliśmy zarówno podczas jazdy w mieście, jak i na trasie. Tym razem podróżowaliśmy głównie po autostradach, więc wyniki są nieco inne.

Potwierdziło się nasze przypuszczenie, że na trasie Auris potrzebuje więcej paliwa. Mimo wszystko zużycie nie było wcale przerażająco wysokie – mieściło się między 5,7 a 7 l/100 km. Skąd takie różnice? Przede wszystkim wpływ na to ma szybkość jazdy – wiadomo, wolniej znaczy oszczędniej. Okazuje się jednak, że w przypadku Aurisa wyjątkowo duże znaczenie dla spalania ma styl jazdy.

Przez część trasy staraliśmy się jak najszybciej uzyskać prędkość podróżną. To oznaczało, że w trakcie każdego rozpędzania auta kierowca mocno wciskał pedał gazu, strzałka na wskaźniku wchodziła na pole oznaczone napisem POWER, silnik wył na wysokich obrotach i w zadowalającym czasie osiągaliśmy pożądaną prędkość (najszybciej podróżowaliśmy w Polsce – do 140 km/h i w Niemczech – do 160 km/h).

Właśnie w takich warunkach samochód spalił 7 l/100 km. To nierewelacyjny, choć i tak akceptowalny wynik. Zatem spuściliśmy nieco z tonu i teraz w trakcie każdego rozpędzania auta staraliśmy się na tyle delikatnie wciskać pedał gazu, żeby wskazówka na zegarze nie wychylała się poza zielone pole, oznaczone ECO. Na efekty nie trzeba było długo czekać, bo spalanie obniżyło się do 6,2 l/100 km. Jest jednak jedno „ale” – taki styl jazdy zaakceptują tylko cierpliwi kierowcy, bo każde rozpędzanie się długo trwa.

Foto: Auto Świat
Toyota Auris

Inna sprawa to podjeżdżanie pod wzniesienia. Gdy chcieliśmy jechać ekonomicznie, trudno było utrzymać stałą prędkość. Toyota szybko zwalniała i musieliśmy mocniej wcisnąć pedał gazu, a to – jak wiadomo – powodowało ponowny wzrost spalania. Najniższe zapotrzebowanie na paliwo udało nam się uzyskać na płaskich i równinnych autostradach w Holandii oraz Belgii. Spokojna jazda, bez gwałtownych przyspieszeń i z prędkością 100-120 km/h, skutkowała spalaniem na poziomie 5,7 l/100 km. Jednak nie był to jeszcze nasz najlepszy wynik. Ten osiągnęliśmy w piątkowe popołudnie w paryskim korku – 4,3 l/100 km.

Podczas jazdy w korkach, zarówno w Paryżu, jak i Berlinie, czy przy dojeździe do Le Mans i w trakcie podróżowania po wąskich uliczkach centrum Amsterdamu przekonaliśmy się ponadto, jak sprawnie można poruszać się tym kombi. Nieduży promień skrętu ułatwia manewrowanie, a dobra widoczność we wszystkich kierunkach sprawia, że parkowanie w ciasnych miejscach nie stanowi żadnego problemu.

Po powrocie do stolicy na liczniku Toyoty było już ponad 20 tys. km przebiegu. Zaczęły się wakacje, więc Auris znów wyruszył w dalekie podróże. Po nich przekażemy wam kolejne wnioski z jazdy tym hybrydowym modelem.

Podsumowanie

Hybrydą w trasę? Czemu nie! W trakcie podróży po Europie testowany Auris pokazał, że w takich warunkach sprawuje się całkiem dobrze. Owszem, trzeba się przyzwyczaić do innego stylu jazdy, ale za to można podróżować oszczędnie. Przy tym cieszą praktyczność wersji kombi oraz wygoda jazdy.