Arrinera Hussarya GT to auto zaprojektowane od podstaw przez polską firmę i polskich inżynierów we współpracy z najlepszymi specjalistami z branży motoryzacyjnej na świecie. Już w tym roku wystartuje w kilku seriach wyścigowych, które pozwolą zademonstrować pełnię jej możliwości potencjalnym nabywcom i zachęcić do kupna wersji drogowej – Hussarya 33 – która powinna pojawić się na rynku już w przyszłym roku.

Na miejsce debiutu celowo wybrano salon Autosport w Birmingham, gdyż jest to jedna z najważniejszych branżowych imprez związanych z motosportem w Europie.

Specyfikacja techniczna Arrinery Hussarya GT przedstawia się obiecująco. Duży nacisk położony został na rozwiązania aerodynamiczne, które mają zapewniać osiąganie najlepszych wyników na torach wyścigowych. Przy ich konstruowaniu brali udział specjaliści z Politechniki Warszawskiej z profesorem Januszem Piechną na czele.

Specjalnie ukształtowane nadwozie, dolny przedni spliter, płaska podłoga czy małe płaty po bokach przedniego zderzaka zwiększają docisk przedniej osi, a dyfuzor i potężne skrzydło spojlera – tylnej. Widoczny na dachu duży wlot powietrza wykonany z włókna węglowego i aluminium stanowi część układu dolotowego silnika.

Sama konstrukcja Arrinery Hussarya GT oparta jest na stalowej ramie przestrzennej ze specjalnej stali BS4T45 wykorzystywanej przez najlepsze zespoły w motosporcie. Nadwozie wykonano w całości z włókien węglowych, a podłoga oraz część elementów wykończenia wnętrza zrobiono z kevlaru. W efekcie udało się uzyskać masę całego samochodu wynoszącą zaledwie 1250 kg.

W zawieszeniu, opracowanym samodzielnie przez inżynierów Arrinery znajdziemy układ typu push-rod złożony z dwóch podwójnych wahaczy trójkątnych oraz amortyzatorów i sprężyn Öhlins zaprojektowanych specjalnie dla tego modelu. Z kolei hamulce z tarczami o średnicy 380 mm i 6-tłoczkowymi zaciskami pochodzą z firmy Alcon. Sportowy układ ABS dostarczył Bosch, a opony S8H na 18-calowe, lekkie felgi Braid – firma Michelin.

Arrinera Hussarya GT, a w przyszłości również Hussarya 33, będą produkowane na indywidualne zamówienia, a źródlem ich napędu będzie zamontowany centralnie ośmiocylindrowy silni widlasty o pojemności 6,2 l w kilku wariantach do wyboru: o mocy od 420 do 650 KM i momencie od 580 do 810 Nm. Dostawcą silników jest General Motors. Niewykluczone, że w przyszłości do Arrinery trafią również silniki V12.

Za przekazanie momentu na tylną oś odpowiada 6-biegowa skrzynia sekwencyjna Hewland LLS ze sterowaniem łopatkami umieszczonymi przy kierownicy. Jak przystało na auto wyścigowe na jego pokładzie znajduje się również komputer Cosworth ICD Pro rejestrujący telemetrię. Został on zaprojektowany przez polską firmę Exumaster.

Jak widać, konstruktorzy modelu nie oszczędzali i korzystali z najlepszych rozwiązań. Jak taka mieszanka działa w praktyce, przekonamy się już wkrótce, bowiem na przełomie lutego i marca startują pierwsze testy torowe Arrinery, o wynikach których oczywiście będziemy was informować.

Firma chce dostarczyć klientom pierwsze egzemplarze wyścigówek jesienią tego roku. Ceny zaczynają się od 139 tys. funtów, czyli ok. 840 tys. zł. Po nich przyjdzie czas na model cywilny. Już dziś możemy zdradzić, że będzie on stylistycznie bardzo zbliżony do wersji GT, ale otrzyma luksusowe wyposażenie z wnętrzem stworzonym przez polską firmę Luc & Andre, a także aktywną aerodynamikę. Ceny podobnie jak charakter tego samochodu, sprawią, że ich właściciele z pewnością bedą czuć się w Arrinerach wyjątkowo.