Lokalna droga gdzieś na odludziu pod Elblągiem, zima, późny wieczór. Jadące drogą auto nagle zaczyna „tańczyć", a w chwilę potem wpada do rowu i uderza przodem w betonowy przepust. Huk giętej blachy, odpalanych poduszek powietrznych i... cisza. W środku nieprzytomny, zakrwawiony kierowca.

To czy kierowca przeżyje ten wypadek zależy od czasu, w jakim udzielona zostanie mu pomoc. Lekarze twierdzą, że szanse na przeżycie maleją z każdą minutą.

Na szczęście w samochodzie był Inteligentny System Ratunkowy. W momencie odpalenia poduszek system – wykorzystując pokładowy GPS –wysłał komunikat do Centrum Monitoringu. Dużurny na ekranie komputera zobaczył nie tylko informację o wypadku, lecz także dokładną lokalizację auta.

Ponieważ wezwanien wysłane było automatycznie dyżurny wiedział, że kierowca jest nieprzytomny, sam wezwać pomocy nie może i wymaga natychmiastowej pomocy.

Wezwanie karetki pogotowia trwało kilka sekund. Ratownicy medyczni byłi na miejscu wypadku kilkanaście minut później. Dzięki temu kierowca został na miejscu opatrzony i w pół godziny dostarczony do szpitala. Przeżył dzięki Inteligentnemu Systemowi Ratunkowemu.

Fikcja? Na razie tak, ale od 2018 roku taki system montowany będzie w każdym nowym aucie sprzedawanym w Unii Europejskiej, a więc także w Polsce.

Komisja Europejska pod koniec kwietnia 2015 r. zdecydowała o wprowadzeniu obowiązku montowania urządzeń systemu ratunkowego w nowych autach od marca 2018 roku.

Dlaczego nie od razu? Bo stworzenie systemu na terenie całej Unii wymaga wielu przygotowań. Wprawdzie już teraz niektóre firmy oferują systemy wzywania pomocy (w Polsce m.in. Subaru, VW, Skoda, Citroen), ale nie działają one w ujednoliconym systemie.

Stworzenie skutecznego ISR wymaga nie tylko zamontowania w autach urządzenia, które wezwie pomoc. To jest stosunkowo najprostsze – wykorzystuje się do tego moduł GPS, sieć telefonii komórkowej i czujniki wstrząsu rejestrujące uderzenie lub odpalenie airbagów.

System ISR wymaga zbudowania centrów monitoringu oraz systemu weryfikowania fałszywych alarmów. Chodzi o to, aby zapobiec wysłaniu karetki w odległe miejsce w sytuacji, gdy nie doszło do wypadku, ale system odnotował np. niegroźną stłuczkę parkingową.

Ile może kosztować Inteligentny System Ratunkowy? Czy auta niepodrożeją z tego powodu?

Fachowcy szacują, że samo urządzenie w samochodzie kosztować będzie ok. 100 euro. W przypadku masowego zastosowania na pewno cena spadnie. A abonament? Miesięczny, czy roczny?

To trudno teraz oszacować. W USA takie systemy kosztują ok. 200 dolarów rocznie. Ale tam korzysta z nich ok. 5 milionów kierowców. Subaru Polska oferuje od 2008 roku system Predator Combo – pierwszy rok jest za darmo, w następnych latach abonament kosztuje ok. 400 zł rocznie.

Drogo? Jeśli weźmiemy pod uwagę to, że system może ocalić życie, cena nie jest wygórowana. Poza tym mając system ratunkowy można próbować negocjować zniżki w ubezpieczeniu auta.