Kulisy bicia rekordów w jeździe długodystansowej z drugiej połowy czerwca 1973 roku odsłaniają autorzy książki „120 lat sportu samochodowego w Polsce", która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Axis Mundi.

Autorzy to: Robert Mucha - czołowy polski rajdowiec i jeden z ośmiu kierowców prowadzących rekordowego Fiata 125p oraz Stanisław Szelichowski - nestor polskiego dziennikarswa samochodowego, który był obecny podczas próby bicia rekordu na autostradzie pod Wrocławiem.

Jak zatem przygotowano Fiata 125p do bicia rekordu? Przygotowano 2 egzemplarze auta w eksportowej wersji francuskiej. Już wersja eksportowa w latach 70. oznaczała, że samochód ma wiele podzespołów lepszej jakości, jakich nie montowano do egzemplarzy oferowanych na polski rynek.

Dodatkowo tę eksportową wersję przygotowano szczególnie starannie. „W silniku dopasowano indywidualnie wszystkie części układu tłokowo-korbowego - piszą autorzy książki. Wygładzono i wypolerowano wnętrza kolektorów, zmieniono aparaty zapłonowe, zastosowano zdwojone cewki wysokiego napięcia, zastosowano przetestowane uprzednio świece zapłonowe Champion, a do smarowania silnika i przekładni użyto oleju Shell."

To jeszcze nie koniec zmian. „W gaźniku zmieniono tylko nastwy - dodają autorzy - gdyż regulamin wymagał zachowania jednostki napędowej w identycznym stanie jak w seryjnym samochodzie. Większość elementów instalacji elektrycznej zdublowano. Zastosowano inny typ tłumika - wykonano go ze stali bardziej odpornej na przegrzewanie."

Autorzy szczegółowo opisują kolejne modyfikacje „seryjnego" Fiata 125p: „W podwoziu znalazły się amortyzatory Bilstein oraz tarcze sprzęgła i nakładki hamulcowe firmy Textar. W zakładach Stomil w Dębicy wyprodukowano specjalną serię ogumienia 175SR13 o nazwie Rekord."

Jak widać z tego opisu „seryjny" Fiat 125p niewiele miał wspólnego z tymi, które seryjnie produkowane były na taśmie FSO i trafiały do ówczesnych Polmozbytów. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość, że nawet dla specjalnie przygotowanego samochodu była to bardzo trudna próba. Próba, która o mały włos nie skończyła się fiaskiem.

Po 2 dniach od rozpoczęcia próby bicia rekordu świata w jeździe długodystansowej, 17 czerwca 1973 roku, nastąpiła awaria silnika Fiata - przepalił się tłok w trzecim cylindrze. Był to skutek ustawienia gaźnika na zbyt ubogą mieszankę. Na szczęście tłok udało się wymienić i można było kontynuować jazdę.

PF 125p uzyskał na dystansie 25 tys. km przeciętną prędkość 138,08 km/h. Na dystansie 25 tys. mil - 138,18 km/h, a na 50 tys. km - 138,27 km/h. Rekord utrzymał się przez 9 lat i został pobity w 1982 roku przez Alfę Romeo Alfasud Sprint prowadzoną przez włoskich kierowców.