Nowe przepisy nakazują policjantom karne zatrzymywanie prawa jazdy kierowcom, którzy przekroczyli dozwoloną prędkość o ponad 50 km na godz. poza obszarem zabudowanym na drodze jednojezdniowej dwukierunkowej. Do tej pory podobne przepisy obowiązywały wyłącznie na obszarze zabudowanym. Warto podkreślić, że zatrzymanie prawa jazdy nie wynika w tym przypadku z decyzji policjanta, lecz wprost z przepisów. Jeśli policjant wystawia mandat za przekroczenie prędkości o ponad 50 km na godz., ma obowiązek zatrzymać kierowcy prawo jazdy, które następnie przekazywane jest do urzędu, który je wydał. Kierowca może odebrać to prawo jazdy po trzech miesiącach.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Okazuje się, że na efekty działania nowych przepisów nie trzeba było długo czekać. Od chwili wejścia w życie do 17 marca policjanci odnotowali ponad 500 przypadków przekroczenia prędkości, które "podpadły" pod nowe prawo: na podstawie nowego przepisu dokładnie 509 kierowców straciło prawa jazdy na trzy miesiące.
Oczywiście to nie jedyne przypadki zatrzymywania praw jazdy za przekroczenie prędkości. Równolegle policjanci zatrzymują prawa jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km na godz. na obszarze zabudowanym.
Zabierają prawa jazdy za prędkość poza obszarem zabudowanym — ale nie wszędzie
Zgodnie z nowymi przepisami policjanci mogą zatrzymać prawo jazdy na trzy miesiące każdemu kierowcy, który przekroczy dozwoloną prędkość o ponad 50 km na godz. poza terenem zabudowanym, na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych. To oznacza, że w praktyce przepis ten nie obowiązuje na autostradach i na większości dróg ekspresowych, gdzie za przekroczenie prędkości kierowca wciąż dostaje tylko mandat i punkty karne. Ale warto zachować czujność, bo w Polsce wciąż jest kilka odcinków dróg ekspresowych jednojezdniowych — i tam też można stracić prawo jazdy za prędkość.
Czy na autostradach kierowcy także powinni tracić prawo jazdy za prędkość?
Motocyklista jechał ponad 250 km na godz.Policja
Tymczasem wydaje się, że przepisy nakazujące policjantom zatrzymywanie praw jazdy za drastyczne przekroczenia prędkości na autostradzie mają znikomy sens choćby dlatego, że bardzo niewielu jest kierowców przekraczających dozwoloną prędkość o ponad 50 km na godz. przy limicie 140 km na godz. Nic bardziej błędnego... Kilka dni temu na autostradzie pod Mińskiem Mazowieckim policjanci zatrzymali motocyklistę, który jechał ponad 250 km na godz.
W tym przypadku trzeba dodać, że nawet gdyby obowiązywał przepis nakazujący odbieranie takim kierowcą prawo jazdy, to w tym przypadku by nie zadziałał: ten motocyklista nie miał uprawnień, więc odpowie osobno za przekroczenie prędkości i osobno za jazdę bez prawka.
Jak informuje policja, nadmierna prędkość wciąż pozostaje jedną z głównych przyczyn najtragiczniejszych wypadków drogowych w Polsce. W 2025 r. kierowcy, którzy nie dostosowali prędkości do warunków panujących na drodze, spowodowali 4278 wypadków. W ich wyniku życie straciło 536 osób, a 5427 zostało rannych.
Od 30 marca stracisz prawo jazdy za kolejne wykroczenia
Już wkrótce katalog wykroczeń, za które policjanci rutynowo będą odbierać prawa jazdy, będzie jeszcze większy: Od 30 marca 2026 r. utratą prawa jazdy będą karani kierowcy, którzy:
- umyślnie wprowadzają samochód w poślizg — czyli amatorzy tzw. driftingu;
- doprowadzają do oderwania od nawierzchni choćby jednego koła. W praktyce chodzi o motocyklistów, którzy "jeżdżą na jednym kole".
Poza utratą prawa jazdy za te wykroczenia grozi już dziś grzywna co najmniej 1 500 zł.