Handlarz samochodów z okolic Radomia, Andrzej, wystawił na sprzedaż Audi A3, zapewniając w ogłoszeniu o idealnym stanie pojazdu. W rzeczywistości auto było powypadkowe i naprawione najtańszym kosztem. Andrzejowi grozi z tego powodu poważna kara. Jego przypadek opisaliśmy w ubiegłym tygodniu na łamach "Auto Świata".
Do podobnych sytuacji dochodzi zarówno wśród handlarzy, jak i w przypadku prywatnych sprzedających. Kopiowane opisy, przemilczanie istotnych informacji czy zbyt optymistyczne zapewnienia — to codzienność na rynku wtórnym. Kupujący o szkodach dowiadują się najczęściej dopiero po zakupie, co potwierdzają statystyki.
Jakie samochody są sprowadzane z zagranicy?
Jak pokazują analizy bazy Carfax, aż 74 proc. osób, które w marcu i kwietniu 2025 r. sprawdzały historię auta przed zakupem i natrafiły na informacje o szkodach, nie usłyszały o nich wcześniej od sprzedającego. Skala problemu jest ogromna — z ponad 21 mln samochodów zarejestrowanych w Polsce w 2024 r. 63 proc. sprawdzanych aut miało w historii odnotowane uszkodzenia, a 84 proc. — różnego rodzaju czynniki ryzyka. Chodzi m.in. o cofnięty licznik, niejasną historię importu albo braki w dokumentacji.
Bezproblemowe samochody stanowią zdecydowaną mniejszość, a kupując używane auto, trzeba być przygotowanym na niespodzianki, a nawet po prostu się ich spodziewać.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jakie auta są najbardziej zagrożone ukrytymi wadami?
Szczególnej ostrożności wymagają auta klasy premium. Według danych Carfax ponad 90 proc. używanych Audi i ponad 80 proc. BMW miało w historii poważny "sygnał ostrzegawczy" — najczęściej wcześniejsze kolizje lub niejasne pochodzenie. Nie oznacza to, że każde takie auto jest złym wyborem, ale przy atrakcyjnej cenie i lakonicznym opisie warto podwoić czujność.
| Odsetek aut obciążonych ryzykami | Odsetek aut dotkniętych uszkodzeniami | Odsetek egzemplarzy importowanych | |
| Audi | 91 proc. | 48 proc. | 83 proc. |
| BMW | 88 proc. | 54 proc. | 74 proc. |
| Ford | 86 proc. | 47 proc. | 70 proc. |
| Opel | 85 proc. | 42 proc. | 70 proc. |
| Volkswagen | 85 proc. | 39 proc. | 73 proc. |
- Przeczytaj także: Łatwiej kupić niebezpieczne auto niż ciekawy egzemplarz. Większość aut na rynku to miny
Co kupujemy i skąd pochodzą auta?
Na rynku wtórnym Polacy najczęściej wybierają Volkswagena (ok. 10 proc. transakcji), Opla (8 proc.) i Forda (7 proc.). Audi i BMW odpowiadają razem za ok. 13 proc. sprzedaży używanych samochodów. Statystyczny pojazd sprzedany w 2025 r. miał ok. 15 lat i 3,6 właściciela. Aż 72 proc. aut pochodziło z importu — co oznacza, że dostęp do pełnej historii serwisowej i powypadkowej jest utrudniony.
Czy każdy samochód trzeba sprawdzać przed zakupem?
Historia Audi spod Radomia to nie wyjątek, takich samochodów jest mnóstwo na naszym rynku. Co ważne, nie tylko osoby kupujące auta bezpośrednio sprowadzone są narażone. Pamiętajmy, że po polskich drogach jeździ mnóstwo samochodów sprowadzonych z wadami ukrytymi, o których nawet obecni właściciele mogą nie wiedzieć, a które za jakiś czas będą chcieli sprzedać, jako samochód jeżdżący i zarejestrowany w kraju.
Każdy samochód trzeba więc oglądać i sprawdzać na wszystkie możliwe sposoby, których w tym momencie mamy już wiele. Dodatkowo, nawet jeśli prawo zabrania cofania liczników, ten proceder nadal jest bardzo popularny, ale przed rejestracją samochodu w kraju. Wówczas takie przestępstwo jest trudne do udowodnienia.
Pomiar grubości lakieru to jedna z niezbędnych rzeczy podczas oględzin używanego pojazdu. Nie można jednak ufać tylko temu, najlepiej sprawdzić historię i pojechać na stację diagnostycznąandrzej kondratczyk / Auto Świat
- Przeczytaj także: Zakup podwyższonego ryzyka, czyli rynek aut używanych w Polsce
Co zrobić, żeby kupić dobre auto używane?
Podstawą bezpieczeństwa jest dziś sprawdzenie historii pojazdu w bazach danych, jazda próbna oraz wizyta w niezależnym warsztacie. Im mniej konkretów w ogłoszeniu, tym większe ryzyko, że prawda wyjdzie na jaw dopiero po zakupie. Na szczęście dla kupujących sprawy związane z zakupem samochodu, który okazał się niezgodny z zapewnieniami sprzedającego, da się wygrać, choć postępowania tego typu trwają długo. To przestroga dla sprzedających, by unikać ogólników i superlatyw, które mogą obrócić się przeciwko nim.