Przez lata branża motoryzacyjna przekonywała nas, że dotykowe przyciski to przyszłość projektowania wnętrz samochodów. Kolejne generacje modeli kusiły na zdjęciach prasowych lśniącymi panelami. Jednak w codziennym użytkowaniu szybko okazało się, że pojemnościowe przyciski potrafią być irytujące — nieprecyzyjne w obsłudze, podatne na zabrudzenia i odciski palców. Dziś coraz więcej producentów przyznaje się do błędu i słucha głosu klientów, wracając do sprawdzonych, fizycznych rozwiązań. Teraz prezes Ferrari zdradził przyczynę stosowania "nowoczesnych przycisków". Są tańsze o 50 proc. w porównaniu do tradycyjnych rozwiązań.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: Chiny chcą przywrócić fizyczne przyciski w samochodach. Nowe przepisy od połowy 2027 r.
Czemu producenci stosują panele dotykowe?
W rozmowie z indyjskim "Autocar" prezes Ferrari, Benedetto Vigna, ujawnił, że przyciski dotykowe są nawet o połowę tańsze w produkcji niż klasyczne. — Przyciski dotykowe to rozwiązanie stworzone z myślą o korzyści dostawcy — przyznał szczerze. Jak dodał, eliminowanie przycisków to dla producentów spora oszczędność, ale niekoniecznie korzyść dla kierowcy.
Wystarczy policzyć — 50 proc. mniejsze koszty na przyciskach w przypadku wolumenowych modeli z segmentu C czy D, których produkuje się miliony, oznacza oszczędności rzędu wielu milionów, a nawet miliardów.
I trzeba przyznać, że pod wpływem księgowych marketingowcy z wielu firm motoryzacyjnych trafnie prowadzili kampanie, przekonując, że tego typu panele są bardzo nowoczesne i świetnie wyglądają we wnętrzu. Często tak jest, jednak samochód nie jest telewizorem, smartfonem czy pralką, a to powoduje, że wymagamy od niego innego poziomu obsługi, którego dotykowe panele i ekrany często nie zapewniają.
Dotykowe panele na kierownicy są bez wątpienia tańsze w produkcji. Producent nazywa je "nowoczesnymi", a w praktyce okazują się niewygodne i irytujące. Grunt, że tańszeMateusz Pokorzyński / Auto Świat
Ferrari nawet oferuje wymianę paneli dotykowych
Z tego powodu Ferrari nawet oferuje wymianę dotykowych przycisków na tradycyjne kontrolery w Purosangue i 12Cilindri. U bardziej popularnych producentów raczej nie ma co liczyć na tak indywidualne podejście, ale dziś już widzimy, że wiele modeli samochodów po epizodzie z dotykowymi panelami wraca z przyciskami fizycznymi. Jednym z przykładów jest Volkswagen, który najpierw oferował kierownice z panelami dotykowymi, m.in. w Golfach, Tiguanach i Passatach. Teraz niemiecki producent wrócił do przycisków tradycyjnych po wielu skargach użytkowników i dziennikarzy.
Mania producentów na przenoszenie wszystkich przycisków na panele dotykowe miała swoje apogeum na początku lat 20. XXI w. Po fali krytyki powoli jednak się wycofują z tych pomysłówVolkswagen / Auto Świat
- Przeczytaj także: Mazda żegna dobrze znane rozwiązanie, które lubiliśmy. Rewolucja w kokpicie, ale nie w obsłudze
Czy auta znów będą miały tradycyjne przyciski?
Od lat zwracamy uwagę na poziom obsługi poszczególnych samochodów. Kiedyś zwracano uwagę na dużą liczbę przycisków, co może i przytłaczało, ale można było się do tego przyzwyczaić. Dziś w ekstremalnych przypadkach auta mają kilka fizycznych przycisków, z czego główny to światła awaryjne. Szczególnie wyróżniają się tutaj chińscy producenci i Tesla. WIele z tych aut ma regulację lusterek wyłącznie przez przyciski z kierownicy. Amerykański producent zresztą przeniósł nawet wybierak skrzyni biegów na ekran.
Jednak przenoszenie absolutnie wszystkich funkcji na wyświetlacz i przyciski dotykowe niedługo może się skończyć. Instytucje zajmujące się bezpieczeństwem już zwróciły uwagę, że może to być niebezpieczne. Tym razem oszczędności przegrały z rzeczywistością i o ile na pewno w pełni nie pozbędziemy się przycisków dotykowych, tak ich natłok spowodował, że cofnęliśmy się w poziomie obsługi samochodu.
Motoryzacja zatoczyła więc koło. W pogoni za oszczędnościami producenci zapomnieli, że wygoda użytkownika często wygrywa z modą na technologie. Dziś, wsłuchując się w głos kierowców, najważniejsze marki wracają do sprawdzonych rozwiązań — nawet jeśli oznacza to wyższe koszty produkcji.