Silnik V4

Chłodzone powietrzem V4 parska na około czterosuwowym dźwiękiem. Każdy znawca wie, że silnik szybko się nagrzewa. Klapka pod numerem rejestracyjnym służy do regulowania temperatury motoru, ale wiadomo, że kierowcy chcieli, aby była ona jak najczęściej otwarta. Ponieważ jednak to nie zawsze wystarczało, w następcy – modelu 968 – zrobiono inaczej. Kanały służyły tylko do zasysania powietrza i kierowania go w dół. Na nieutwardzonych parkingach Zaporożec stojący z włączonym silnikiem zawsze był spowity chmurami dymu.

Otwieranie pod prąd

Do wnętrza wsiadało się wygodnie przez drzwi otwierane pod prąd. Na desce rozdzielczej dużo gołej blachy, przerywanej tylko przez szybkościomierz oraz przełączniki. Najważniejszy z nich znajdował się całkiem po prawej stronie – wszystkie Zaporożce z silnikiem V4 miały seryjnie dodatkowe ogrzewanie benzynowe. Trzeba pamiętać, że w ojczyźnie tego auta nie był to luksus, lecz konieczność. Kilka sztuczek polegających na wstępnym podgrzaniu pozwalało dobrze znosić syberyjskie zimy. Misją Zaporożca było pokonywanie wszelkich dróg w fatalnym stanie, a „pływanie” pojazdu nikomu nie przeszkadzało.

Coś z VW Garbusa

Z przodu wykorzystano oś zespoloną podobnie jak w VW Garbusie, a z tyłu wahacze poprzeczne – niby całkiem niezła konstrukcja, a jednak coś było z nią nie tak. W swoich czasach Zaporożec był szybką maszyną, ale niektóre zakręty przerastały małego „rosjanina” i samochód lądował w rowie, tym bardziej że bardzo nieprecyzyjny układ kierowniczy sprawiał, iż ratowanie się korektami kierownicą było tylko kwestią szczęścia, a nie wyczucia czy umiejętności prowadzącego.

Podczas użytkowania tego modelu w warunkach ostrej syberyjskiej zimy niezbędne było dodatkowe ogrzewanie oraz… łóżko. Obecnie Zaporożec jest rzadkością dlatego wszędzie gdzie się pojawi natychmiast wzbudza sensację i zainteresowanie.